Reklama

Reklama

Don McLean atakowany przez byłą żonę. "Jest obrzydliwy. Nie ma wstydu"

Nie milknie afera wokół Dona McLeana. Po tym, jak muzyk zdecydował się wydziedziczyć córkę, która opisała jego agresywne zachowania, milczenie przerwała jego była żona – Patrisha.

Don McLean został skrytykowany przez byłą żonę

Przypomnijmy, że autor wielkiego przeboju "American Pie" (sprawdź!) został oskarżony przez swoją córkę Jackie o przemoc fizyczną i psychiczną.

Córka muzyka opowiedziała o "niekończącym się strachu", jaki odczuwała w rodzinnym domu, gdy dorastała. Zwróciła uwagę także na to, że piosenkarz "zamieniał się w szaleńca" w przypadku błahostek, nawet gdy była dzieckiem. 

Don McLean zabrał głos i wykreślił córkę z testamentu

Reakcja Dona McLeana była natychmiastowa. Najpierw zaprzeczył wszystkim, doniesieniom, a następnie ogłosił, że wykreślił dziecko ze swojego testamentu.

Reklama

"Mam też syna, on dorastał w ten sam sposób i uważa, że jestem świetnym ojcem i nigdy nie mówił takich rzeczy. Ale powiedziałem córce, że jeśli mówisz o mnie, babrasz mnie w błocie, to cię wydziedziczę" - mówi Don. 

"Przestałem wspierać moją córkę w ubiegłym roku. Została automatycznie wypisana z mojego testamentu - to prawie trzy miliony dolarów funduszu powierniczego, który przepadł" - komentował, dodając, że od zawsze wspierał córkę finansowo, przekazując jej nawet 50 tys. dolarów rocznie.

Don całą sprawę nazwał też "sposobem na zemstę". Obecnie 75-letni muzyk spotyka się z 27-letnią modelką Paris Dylan.

Była żona Dona McLeana przerwała milczenie

Całą sytuację postanowiła skomentować Patrisha McLean, która była żoną gwiazdora w latach 1987 - 2016. Kobieta rozwiodła się z artystą z powodu przemocy domowej. Wniosła też pozew przeciwko muzykowi. Ten przyznał się do zarzutów, jednak w ramach ugody nie poniósł kary.

Patrisha zdecydowała się skomentować spór byłego męża z córką.

"To dzieje się teraz. Karze własne dzieci. Jest obrzydliwy i bezlitosny. Nie ma żadnego wstydu, a jego okrucieństwo nie ma żadnych granic" - podsumowała w rozmowie z "The New York Post".

Patrisha przyznała, że były mąż znęcał się nad nią psychicznie, emocjonalnie, seksualnie i fizycznie. Swoje 29-letnie małżeństwo nazwała natomiast "frustrującym". Była żona muzyka potwierdziła, że ich córka była świadoma tego, że muzyk wykreśli ją ze spadku, ale nie chciała dłużej milczeć.

"Wiedziała, że gdy przerwie milczenie, wydziedziczy ją, bo cały jej to powtarzał. Mówił, że jeśli ktokolwiek dowie się o jego nadużyciach, zdecyduje się przepisać swój testament na nowo. Używał tego jako narzędzie szantażu" - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje