Reklama

Reklama

Doda wygrała z Polską w Strasburgu. Chodziło o obrazę uczuć religijnych

Sprawa ciągnęła się od 2009 roku, w końcu poznaliśmy werdykt Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. 13 lat temu Dorota Rabczewska nazwała autorów Biblii "naprutymi winem i palącymi jakieś zioła", co bardzo nie spodobało się środowiskom katolickim w Polsce - w kraju została skazana za obrazę uczuć religijnych. Po odwołaniu się do ETPC w Strasburgu to Polska musi wypłacić jej 10 tysięcy euro.

Sprawa ciągnęła się od 2009 roku, w końcu poznaliśmy werdykt Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. 13 lat temu Dorota Rabczewska nazwała autorów Biblii "naprutymi winem i palącymi jakieś zioła", co bardzo nie spodobało się środowiskom katolickim w Polsce - w kraju została skazana za obrazę uczuć religijnych. Po odwołaniu się do ETPC w Strasburgu to Polska musi wypłacić jej 10 tysięcy euro.
Doda /AKPA

W uzasadnieniu ETPC czytamy, że "sądy krajowe nie dokonały kompleksowej oceny szerszego kontekstu wypowiedzi skarżącej [Doroty Rabczewskiej - przyp. red.], która nie miała na celu przyczynić się do poważnej debaty na temat religii". Według Trybunału kontekst z którego wynikały użyte przez Dodę słowa miały na celu "wzbudzić zainteresowanie jej młodych odbiorców". 

"Ogólnie rzecz biorąc, sądy nie zidentyfikowały i nie wyważyły sprzecznych interesów, mianowicie prawa do wolności wypowiedzi i praw innych osób, by ich uczucia religijne były chronione, a pokój religijny w społeczeństwie zachowany" - podaje Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Reklama

Wszystko zaczęło się w 2009 roku, gdy Doda w rozmowie z "Dziennikiem" stwierdziła, że w Biblii zawarte są "bardzo ważne przykazania i historie, które budują w dzieciach system wartości". Dodała do tego jednak, że "ciężko jej wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość". Argumentowała, że w Biblii można przeczytać o stworzeniu świata w ciągu siedmiu dni, ale nie ma tam ani słowa o dinozaurach.

Doda wygrała z Polską w ETPC w Strasburgu. Musi zapłacić wokalistce 10 tys. euro

Gdy dziennikarka prowadząca rozmowę spytała, w co jest łatwiej Dodzie uwierzyć - "w dinozaury czy w Biblię" - ta wyznała, że "wierzy w to, co jest. W to, co przyniosła nam nasza matka Ziemia podczas wykopalisk, są na to dowody. Ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś tam napruty winem i palący jakieś zioła".

Te słowa kosztowały wokalistkę zawieszenie współpracy z Telewizją Polską, a do prokuratury zaczęły wpływać doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znieważenia przedmiotu czci religijnej i obrażenia uczuć religijnych.

W 2012 roku Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów ukarał Dodę karą grzywny. Wokalistka musiała zapłacić 5 tysięcy złotych. Później odwoływała się od wyroku, ale Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał ten wyrok sądu I instancji.

Dorota Rabczewska nie ustała w walce i po pewnym czasie wniosła skargę do Trybunału Konstytucyjnego. W 2015 roku ten ją odrzucił, więc po wykorzystaniu całej ścieżki w Polsce zdecydowała o zwróceniu się do ETPC. Sprawa trafiła tam we wrześniu 2017 roku. Ogłoszenie werdyktu nastąpiło po pięciu latach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama