Reklama

Doda pójdzie pod nóż?

Dopiero po niedzieli okaże się, czy ostatni zabieg uchroni Dodę przed poważną operacją kręgosłupa.

Gdy w zeszły poniedziałek (15 października) opuszczała renomowaną klinikę ortopedyczną na warszawskich Bielanach, niczym nie przypominała kontrowersyjnej gwiazdy. Wysokie szpilki zamieniła na sportowe buty, a wyzywające kreacje na ciepłą kurtkę i dżinsy. By nie było widać zmęczenia i bólu malującego się na twarzy, ukryła się za dużymi ciemnymi okularami - przypomina "Super Express".

Reklama

Wokalistce towarzyszyli wówczas rodzice - Paweł i Wanda. Zabrakło jej męża, piłkarza Polonii Warszawa Radosława Majdana. Tłumaczono, że bramkarz miał trening przed meczem z Piastem Gliwice. Po ostatnim wpisie na stronie Dody można przypuszczać, że w ich małżeństwie znów nie jest najlepiej.

"W życiu nie wszystkiego można być pewnym... Zarówno swojego zdrowia, własnego losu, jak i drugiego człowieka czy bezwarunkowej miłości. Czasami lepiej skończyć coś jednym, ostatecznym cięciem" - napisała wokalistka.

Wracając do spraw zdrowotnych to Doda powoli dochodzi do siebie, jednak dopiero po weekendzie będzie można ocenić, czy zabieg uchronił wokalistkę przed poważną operacją.

"Zabieg, który przeprowadził prof. Mirosław Ząbek, udał się. Ale na dokładną diagnozę stanu Doroty trzeba jednak poczekać" - ostrożnie przyznała Maja Sablewska, menedżerka Dody.

Sama wokalistka jest jednak optymistką.

"Zaczynam chodzić na delikatną rehabilitację. Jestem przeszczęśliwa, że już niedługo wrócę na scenę - pełna werwy i energii, która ze względów zdrowotnych jakiś czas temu mnie opuściła" - napisała na swojej stronie.

INTERIA.PL/Super Express

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Doda | noże | dodaj | zabiegi | nóż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje