Reklama

Reklama

David Gilmour zgodził się z Rogerem Watersem. Ale tylko w jednej kwestii

Waters, jeden z założycieli zespołu Pink Floyd, i Gilmour, który do grupy dołączył w zastępstwie uzależnionego od narkotyków Syda Barretta, nigdy nie darzyli się sympatią. Wrogami zostali, gdy ten pierwszy porzucił zespół w 1985 roku, a później zażądał, by pozostali członkowie zrezygnowali z występowania pod nazwą Pink Floyd. W jednym jednak obaj panowie się zgadzają - już nigdy więcej nie wystąpią razem na scenie.

Roger Waters podczas koncertu w Moskwie

Muzycy ze starego składu (bez Barretta) zeszli się tylko raz, 2 lipca 2005 roku, by zagrać koncert charytatywny przed konferencją najbardziej rozwiniętych państw świata. Seria takich koncertów miała zwrócić uwagę szefów bogatych państw na problemy krajów najuboższych.

Wtedy pomiędzy Rogerem WatersemDavidem Gilmourem negocjował Nick Mason, perkusista Floydów. Później co rusz pojawiały się doniesienia, że zespół może się reaktywować, a jeśli nie, to choć okazjonalnie wystąpić razem.

Obaj liderzy studzili emocje. Jeszcze w zeszłym roku, na fali "covidowych powrotów" muzycznych dinozaurów, żyjący członkowie zespołu (bez Richarda Wrighta, który zmarł na raka w 2008 roku i Syda Barretta, zmarłego dwa lata wcześniej, również na nowotwór), próbowali się spotkać, by ostatecznie rozstrzygnąć spory wokół wspólnego dorobku i zastanowić się, co dalej.

Reklama

"Zwołałem coś w rodzaju Camp David (nawiązanie do negocjacji pokojowych pomiędzy Izraelem a Palestyną zakończonych porozumieniem w Camp David 17 września 1978 r. - przyp. red.) dla ocalałych członków Pink Floyd w hotelu na lotnisku w Londynie. Tam chciałem przedstawić rozwiązania, które umożliwiłyby wyjście z tego okropnego impasu, w jakim się znaleźliśmy" - powiedział Roger Waters w wywiadzie dla brytyjskiego czasopisma "NME". Spotkanie nie doszło jednak do skutku. Zdaniem Watersa dlatego, że "David uważa się za właściciela zespołu".

Teraz David Gilmour stanowczo odpowiedział, że "absolutnie" nie chce wracać do starych czasów i odległych waśni, bo "cieszy się swoją wolnością". W wywiadzie dla magazynu "Guitar Player" obecny lider Floydów dodał: "Skończyło się. Popieram Watersa który robi, co chce i dobrze się przy tym bawi".

Fani Pink Floyd (składu bez Watersa) niebawem doczekają się edycji koncertu z festiwalu Knebworth w 1990 roku. Album "Live At Knebworth 1990" zapowiedziano na 30 kwietnia. Zostanie wydany na płytach: CD i winylowej. Dostępny będzie także na platformach streamingowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama