Reklama

David Bowie, Kafka i pozytywne myślenie

Nowy album Davida Bowiego, który w marcu ukaże się nakładem jego własnej wytwórni płytowej ISO, będzie ponoć nawiązywał do takich klasyków, jak "Diamond Dogs" i "Low". Gwarantować ma to m.in. obecność Tony'ego Visconti'ego w roli basisty i producenta. Bowie współpracował z nim po raz ostatni w 1980 roku, podczas sesji nagraniowej "Scary Monsters".

Oprócz Visconti'ego na płycie usłyszymy grę perkusisty Matta Chamberlina i gitarzysty Davida Torna oraz samego Bowiego - na gitarze, saksofonie, syntezatorze i słynnym stylofonie, instrumencie znanym z utworu "Space Oddity". Smaczku doda awangardowy kwartet smyczkowy Marthy Mooke i... Pete Townshend, lider grupy The Who.

Reklama

"Townshend twierdzi, że ta muzyka brzmi jak wspólne przedsięwzięcie Franza Kafki i Eda Wooda. Dlatego mu się podoba" - zachwala swoją najnowszą produkcję Bowie. "Wiem, co Pete chciał przez to powiedzieć. W tej muzyce słychać ręczną robotę".

Twórca tak mrocznych płyt, jak "Low" i "Outside", tym razem zapowiada teksty przesiąknięte "pozytywną duchowością". Przyjaciele Bowiego twierdzą, że to narodziny córki Alexandrii wprawiły go w doskonały nastrój.

Oprócz premiery nowego albumu, fanów Bowiego czeka wiele innych, nie mniej interesujących wydarzeń - w 2002 roku obchodzić będziemy 20. rocznicę wydania płyty "The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars" (ponoć David przygotowuje z tej okazji sporo niespodzianek), a Bowie znów zacznie grać koncerty. Tak przynajmniej obiecał.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: nowy album | myślenie | pozytywne myślenie | pozytywne | David | David Bowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje