Reklama

Reklama

Coś złego dzieje się z Britney Spears. Wywołała awanturę w restauracji i pokazała środkowy palec

Po raz kolejny cały świat mówi o Britney Spears. Tym razem dużo kontrowersji wywołała jej niedawna wizyta w jednej z hollywoodzkich restauracji. Wokalistka pojawiła się tam i zachowywała się dziwnie - bełkotając i krzycząc zwróciła uwagę gapiów, by w końcu opuścić miejsce. Teraz pokazała fanom na Instagramie środkowy palec. Co się z nią dzieje?

Po raz kolejny cały świat mówi o Britney Spears. Tym razem dużo kontrowersji wywołała jej niedawna wizyta w jednej z hollywoodzkich restauracji. Wokalistka pojawiła się tam i zachowywała się dziwnie - bełkotając i krzycząc zwróciła uwagę gapiów, by w końcu opuścić miejsce. Teraz pokazała fanom na Instagramie środkowy palec. Co się z nią dzieje?
Britney Spears znów jest na ustach wszystkich /Steve Granitz / Contributor; TMZ /Getty Images

Ponad rok temu fani Britney Spears świętowali uwolnienie spod kurateli rodziny. Miał to być nowy początek - jej życia oraz kariery. Gwiazda odzyskała wówczas zdolność do czynności prawnych i między innymi mogła zawrzeć związek małżeński. Później Britney wyjechała ze świeżo upieczonym małżonkiem na miesiąc miodowy na Hawajach i zamieszczała w sieci nagie lub półnagie zdjęcia. Fani w pewnym momencie zirytowali się na niemal identyczne treści, na których wokalistka zasłaniała jedynie swoje intymne miejsca. Od kilku tygodni Britney na Instagramie zamieszczała zdjęcia wykonane właśnie podczas wypoczynku na plaży lub też stojąc w domu (który według niektórych został jakiś czas temu sprzedany). 

Reklama

Wielkie poruszenie wywołało zamieszczenie postu siostry Spears, Jamie Lynn, z którą dotąd była skłócona. Obserwatorzy nie przebierając w słowach sugerowali, że to Sam przejął jej konto. Pojawiły się również plotki, że Sam tak naprawdę porwał żonę i sprawuje nad nią pieczę przez cały czas. 

Teraz nie możemy już czytać komentarzy, bo możliwość ich wpisywania na koncie gwiazdy jest zablokowana. Fani nadal niepokoją się o stan psychiczny idolki. Zwłaszcza po niedawnej wizycie pary w restauracji. Sam Asghari i Britney Spears mieli odwiedzić lokal JOEY nieopodal Los Angeles. Klienci mieli prędko rozpoznać wokalistkę i nagrywać ją telefonami. Wówczas miała ona zachowywać się "maniakalnie", a także "krzyczeć i bełkotać". Poirytowany mąż opuścił restaurację, a po chwili dołączyła do niego Britney wraz z ochroniarzem.

Po incydencie w resturacji Britney Spears zabrała głos

Na Instagramie wokalistki pojawił się wpis, który prawdopodobnie nawiązuje do wspomnianej sytuacji. "Powiedzieli mi, że nie mogę, dlatego to zrobiłam!" - brzmi tekst na grafice. 

Później gwiazda pokazała jeszcze kilka fotografii i nagranie, na którym pokazuje obserwatorom środkowy palec. Czy to jej wymowny apel w stronę fanów i mediów?

Britney Spears uprowadzona przez męża? Fani mnożą teorie spiskowe

Miłośnicy piosenkarki uważają, że gwiazda - gdy była jeszcze pod kuratelą ojca - miała wiele planów na podróże i projekty zawodowe. Jak na razie mogą zobaczyć jedynie, jak pozuje wewnątrz domu, albo pokazuje się nago w wannie lub na plaży.

"Mówiła, że chce być wolna. Mówiła, że chce jechać na wakacje, że chce jeździć samochodem. Że chce przeżywać przygody... Gdzie jest Britney?" - zastanawiała się niedawno jedna z fanek. Teraz komentarze zniknęły z profilu Spears.

Na trop wpadli nie tylko użytkownicy Instagrama, ale także tysiące fanów, którzy korzystają z TikToka. To tam pojawiają się przeróżne teorie, a oliwy do ognia dolewa fakt, że na jednym z nagrań męża księżniczki popu widać blondwłosą kobietę, która ponoć wcale nie jest Britney. 

Obserwatorzy zwracają uwagę na dłonie kobiety, którą Asghari trzyma na rękach - na dłoni wokalistki widniał zawsze tatuaż w postaci czarnego trójkąta, którego na ujęciach nie widać. "To z pewnością nie jest Britney. Co z nią zrobiłeś Sam? Gdzie ona jest? Pomogłeś ją zabić?" - bulwersuje się jedna z komentatorek. Inna dodaje: "Sądzę, że zabił Brit, wszystko co dodaje do sieci z nią wygląda jak marne nagranie ze studia" - brzmią makabryczne i przerażające teorie.

Sam Asghari tłumaczył, że nie pokazuje żony w Internecie, bo "szanuje jej prywatność". Ten argument nie przekonuje fanów, którzy w ostatnim czasie zdążyli zobaczyć ją na jej prywatnym koncie całkiem nagą. Mówiąc krótko - nie miała ona nic do ukrycia przed swoimi miłośnikami.

Na innych analizowanych nagraniach słychać, jak Asghari rozmawia ze Spears, ale nigdy nie pokazuje jej twarzy, bo ponoć gwiazda tego nie chce. Można jednak odnieść wrażenie, że realny, mówiony głos Britney Spears różni się od tego, który słyszymy na filmach.

Czytaj też:

Marek Gaszyński miał przed śmiercią jedno marzenie

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy