Reklama

Coal Chamber: Nowy projekt Deza Fafary

Dez Fafara, frontman amerykańskiej formacji Coal Chamber, zdecydował się na jakiś czas odpocząć od swych kolegów i rozpoczął pracę nad debiutanckim albumem swojego nowego zespołu o nazwie Deathride. Grupa już niedługo zacznie koncertować, a płyty możemy spodziewać się w przyszłym roku.

Zespół powstał w małym miasteczku, leżącym o trzy godziny jazdy na północ od Los Angeles i wszystko wydarzyło się raczej przez przypadek.

Reklama

"Swego czasu Dragon (gitarzysta) zostawił tam w jednej z knajpek liścik do mnie. Musiał wiedzieć, że często tam jadam i przekazał go kelnerce. Rok później zaczęliśmy razem pogrywać. Zdecydowaliśmy się założyć zespół i dodatkowo zaprosiliśmy do udziału w całym tym przedsięwzięciu Sleepera (git.), Junka (perk.) i Shaka (bas). Wszyscy mieliśmy ochotę zrobić coś nowego i co będzie wyjątkowo ciężkie w swoim brzmieniu. Wydaje mi się, że cel został osiągnięty" - powiedział Fafara.

Zespół skomponował w sumie ponad 20 nowych kompozycji, a na płycie, dla której muzycy wciąż szukają wydawcy, prawdopodobnie znajdą się następujące utwory:
01. "Devil's Son"
02. "Swinging The Dead"
03. "Revelation Machine"
04."Driving Down The Darkness"
05. "The Misery"
06. "What Does It Take To Be A Man"
07. "Shine"
08. "Give It"
09. "Clearly"
10. "The Darkness".

Zestaw ten może się zmienić, choćby dlatego, iż być może dojdzie do niego piosenka, w której gościnnie zaśpiewa Phil Anselmo, znany wszystkim z formacji Pantera i Down.

"Phil to jeden z moich najbliższych przyjaciół. Będę zaszczycony, jeśli zaśpiewa na tej płycie. Na pewno go o to poproszę. Mamy idealną piosenkę dla niego. Nazywa się What Does It Take To Be A Man, ale może to być także zupełnie nowy utwór" - stwierdził Dez.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Coal Chamber

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje