Reklama

Reklama

Było zlecenie na Robbiego Williamsa? Mieli go zabić płatni zabójcy!

O tym, że sława ma swoją ciemną stronę, wie każda gwiazda. Boleśnie przekonał się o tym także Robbie Williams. Brytyjski piosenkarz w najnowszym wywiadzie ujawnił, że gdy pod koniec lat 90. był u szczytu sławy, zmagał się z ciężką depresją i paraliżującą tremą sceniczną. Co więcej, ktoś zazdrosny o jego popularność i sukcesy miał wówczas wynająć płatnego zabójcę, aby się go pozbyć. "Nigdy wcześniej nie powiedziałem tego publicznie, ale podpisano kontrakt na zabicie mnie. Na szczęście mam przyjaciół, którzy wyratowali mnie z opresji" - wyznał artysta.

O tym, że sława ma swoją ciemną stronę, wie każda gwiazda. Boleśnie przekonał się o tym także Robbie Williams. Brytyjski piosenkarz w najnowszym wywiadzie ujawnił, że gdy pod koniec lat 90. był u szczytu sławy, zmagał się z ciężką depresją i paraliżującą tremą sceniczną. Co więcej, ktoś zazdrosny o jego popularność i sukcesy miał wówczas wynająć płatnego zabójcę, aby się go pozbyć. "Nigdy wcześniej nie powiedziałem tego publicznie, ale podpisano kontrakt na zabicie mnie. Na szczęście mam przyjaciół, którzy wyratowali mnie z opresji" - wyznał artysta.
Robbie Williams wyznał to po raz pierwszy / Simon Stacpoole/Offside /Getty Images

Gwiazdorski status niesie ze sobą nie tylko przywileje, ale też ogromną presję, której wiele osób nie potrafi udźwignąć. Znane są historie celebrytów, którzy przygniecieni ciężarem nagłej popularności popadali w nałogi, nierzadko kończące ich kariery. Do grona gwiazd, które w młodości nie umiały poradzić sobie ze sławą, należy Robbie Williams. Jeden z najsłynniejszych brytyjskich piosenkarzy w rozmowie z "Daily Mirror" przyznał, że pod koniec lat 90., gdy był u szczytu sławy, zmagał się z ciężką depresją i paraliżującą tremą, co utrudniało mu występy przed wielotysięczną publicznością.

Reklama

"Ekstremalna sława i ogromny sukces wiążą się z lękiem, depresją i chorobami psychicznymi. To dopadło i mnie. Depresja to choroba, która sprawia, że dążysz do autodestrukcji. W pewnym momencie moje życie było poddawane drobiazgowej analizie. Z jakiegoś powodu ludzie myśleli, że to na mnie nie wpływa. A ja tylko marzyłem o powrocie do normalności. Na tym etapie sprzeciwiasz się odebraniu ci twojej prywatności, ale też eksponujesz swoje wady, żeby ludzie cię nie nienawidzili. To rodzaj zachowania, które mówi: 'Spójrz, jestem zwykłym palantem, nie rób mi krzywdy'" - wyznał muzyk.

Problemy ze zdrowiem psychicznym nie były jedynym zmartwieniem gwiazdora. Williams jest bowiem przekonany, że w okresie największej popularności ktoś zazdrosny o jego sławę i sukcesy wynajął płatnego zabójcę, aby się go pozbyć. "Byłem wtedy niedorzecznie sławny, jak Michael Jackson. Nigdy wcześniej nie powiedziałem tego publicznie, ale podpisano kontrakt na zabicie mnie. Na szczęście mam przyjaciół, którzy wyratowali mnie z opresji. To są właśnie te niewidoczne dla fanów skutki sławy" - wyjawił piosenkarz.

Gwiazdor nie wyjawił szczegółów na temat zamachu, który na niego planowano, ale dodał, że konsekwencje tamtej sytuacji odczuwa do dziś. Jak wyznał, od tamtej pory spotkania z większą liczbą nieznajomych osób budzą w nim lęk. "Zdaję sobie sprawę z tego, że fani chcą się ze mną spotykać, ale to niesamowicie stresujące. Trochę to trwało, zanim zaakceptowałem, że w pewne miejsca po prostu nie mogę chodzić, bo ktoś będzie chciał mnie zabić" - skwitował Williams.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy