Reklama

Reklama

Britney Spears nigdy nie wróci na scenę? Niepokojące słowa księżniczki popu!

Po premierze singla "Hold Me Closer", który Britney Spears nagrała wspólnie z Eltonem Johnem, wielu jej fanów liczyło na to, że to zapowiedź kolejnego albumu artystki, a potem trasy koncertowej. Księżniczka pop właśnie jednak rozwiała te nadzieje. Gwiazda w stanowczym wpisie na Instagramie poinformowała, że nie zamierza występować na żywo. Wszystko z powodu traumy, jaką były dla niej lata spędzone pod kuratelą ojca.

Po premierze singla "Hold Me Closer", który Britney Spears nagrała wspólnie z Eltonem Johnem, wielu jej fanów liczyło na to, że to zapowiedź kolejnego albumu artystki, a potem trasy koncertowej. Księżniczka pop właśnie jednak rozwiała te nadzieje. Gwiazda w stanowczym wpisie na Instagramie poinformowała, że nie zamierza występować na żywo. Wszystko z powodu traumy, jaką były dla niej lata spędzone pod kuratelą ojca.
Britney Spears na scenie w sierpniu 2018 r. /Dave Hogan/BCU18 /Getty Images

Choć Britney Spears często podkreśla, jak bardzo jest wdzięczna swoim fanom za wsparcie, to jednocześnie nie zamierza robić tego, czego od niej oczekują. Niedawno rozczarowała tych, którzy liczyli na to, że piosenkarka pójdzie do programu Oprah Winfrey i ze szczegółami opowie o krzywdach, jakich doznała od ojca, gdy przez 13 lat sprawował nad nią kuratelę.

Artystka zamiast tego umieściła w sieci 20-minutowe nagranie, w którym powtórzyła znane już wyznania na ten temat i zaznaczyła, że ani Winfrey, ani żadnemu innemu dziennikarzowi udzielać wywiadu nie zamierza, bo sama chce nadawać ton narracji o swoim życiu.

Reklama

Jeden z wątków poruszonych we wspomnianym nagraniu dotyczył pracy, do jakiej Britney była zmuszana przez ojca. W trakcie trwania kurateli piosenkarka wydała cztery albumy ("Circus", "Famme Fatale", "Britney Jean", "Glory"), odbyła cztery trasy koncertowe, w ramach których wystąpiła 406 razy.

Britney Spears: Byłam cholerną maszyną

Jak stwierdziła, nie miała żadnego wpływu na formułę tych koncertów, bo każdy przejaw jej artystycznej inwencji był ignorowany, a w trakcie tras koncertowych była izolowana od tancerzy, współpracowników, przyjaciół. Dziś swoje ówczesne występy uznaje za okropne.

"Szczerze mówiąc byłam robotem, niewiele mnie obchodziło. Byłam cholerną maszyną. Miałam 30 lat i żyłam według zasad ustalonych przez mojego tatę" - przyznała w nagraniu opublikowanym pod koniec sierpnia.

Jak się okazuje lata występów pod dyktando ojca pozostawiły tak poważny uraz na psychice wokalistki, że teraz, choć od zniesienia kurateli minął już prawie rok, wciąż nie jest ona gotowa na to, aby wrócić na scenę. I może upłynąć jeszcze trochę czasu zanim fani zobaczą ją w doskonałej formie, o ile w ogóle do tego dojdzie.

"Jestem straumatyzowana na całe życie i tak, jestem cholernie wkurzona i nie, prawdopodobnie nigdy już nie wystąpię. A to tylko dlatego, że jestem uparta i chcę pokazać mój punkt widzenia" - napisała Spears na Instagramie. Choć post, jak wiele innych wcześniej, szybko usunęła, wielu fanów i dziennikarzy zdążyło go zachować.

Po raz ostatni Britney Spears wystąpiła na żywo 31 grudnia 2017 roku w Las Vegas. Czy będzie to ostatni koncert, jaki zagrała w życiu? Tego, niestety, nie można wykluczyć.

Britney Spears nago na Instagramie

Ogromna popularność Britney przełożyła się na wręcz gigantyczne zasięgi w mediach społecznościowych. Na Instagramie śledzą ją 42 miliony użytkowników. Gwiazda często publikuje tam odważne kadry, na których odsłania swoje ciało.

Czytaj także:

Britney Spears: Moja rodzina nie zrobiła nic. Wstrząsające słowa o życiu pod kuratelą

Wielki powrót Britney Spears. "Hold Me Closer" to hit!

Britney Spears znowu pozuje topless

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL