Reklama

Britney Spears: Nieszczęścia chodzą parami

Niezbyt dobrze wiedzie się Britney Spears, amerykańskiej wokalistce pop, na trasie koncertowej promującej album "Britney". Niedawno w Teksasie musiała zakończyć wcześniej swój występ z powodu awarii zasilania, a w miniony weekend spotkała ją inna przykra niespodzianka.

Awaria zasilania podczas koncertu w Teksasie spowodowała, że występ Britney zakończył się znacznie wcześniej niż planowano. Fani poczuli się bardzo zawiedzeni tym faktem i wygwizdali ją. Zgodnie z powiedzeniem, że nieszczęścia chodzą parami, kolejna niemiła niespodzianka spotkała ją w Phoenix.

Reklama

W pewnym momencie Britney została unieruchomiona na zawieszonej w powietrzu scenie. Zacięły się mechanizmy odpowiedzialne za jej opuszczanie i wokalistka musiała zejść z niej po drabinie, którą po kilku minutach przynieśli jej ochroniarze. Do końca występu starała się w jakiś sposób zrekompensować fanom tę wpadkę, ale przez to była jeszcze bardziej nerwowa i na pewno nie zaliczy tego koncertu do udanych.

Pracownicy ekipy technicznej mają nadzieję, że limit niemiłych niespodzianek został już wyczerpany i do końca trasy nie zdarzy się już nic podobnego. Gdyby okazało się, że jest inaczej, być może potwierdzą się w ten sposób spekulacje, że ktoś próbuje specjalnie uprzykrzyć Britney życie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: chodzić | występ | niespodzianka | Britney Spears | spears | britney

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje