Reklama

Britney Spears nie dla dzieci

Britney Spears odwraca się od swej młodocianej publiczności. 22-letnia wokalistka twierdzi, że jej obecna twórczość przeznaczona jest dla dorosłych słuchaczy. Nie dla dzieci jest też zdecydowanie jej najnowszy teledysk do piosenki "Everytime".

Jeszcze niedawno Britney była stawiana za wzór dla milionów dziewczynek na całym świecie. Jej ostatnie poczynania, m.in. dwudniowe małżeństwo ze szkolnym kolegą, dzikie imprezy z dużą ilością alkoholu oraz wynurzenia na temat dobrodziejstw masturbacji sprawiły, że rodzice coraz mniej chętnie kupują swym pociechom płyty amerykańskiej gwiazdy.

Reklama

Sama Spears również przyznaje, że jej ostatni album "In The Zone" nie jest adresowany do najmłodszych słuchaczy.

"To nie miał być z premedytacją album dla dorosłych, ale taki się okazał. Uwielbiam dzieci, uważam, że są wspaniałe, ale jestem coraz starsza i rzeczy, o których śpiewam, nie są skierowane do siedmiolatków" - mówi wokalistka.

Siedmiolatki nie powinny też oglądać najnowszego teledysku panny Spears, towarzyszącego utworowi "Everytime". Jego bohaterka wdaje się w dziką awanturę ze swym ukochanym. W następnej scenie widać dziewczynę w przelewającej się wannie; obok niej stoi pusta fiolka po lekach...

"To jest absolutnie przerażające, totalnie nieodpowiedzialne i kompletnie głupie. Jeśli choć jedno dziecko pójdzie w jej ślady, z pewnością cała odpowiedzialność spadnie na nią" - grzmi Michelle Elliott z organizacji Kidscape.

Brytyjska gazeta "The Sun" przedstawiła wyniki badań, z których wynika, że zachowania gwiazd mają 14-krotnie wyższy współczynnik naśladownictwa od poczynań zwykłych ludzi. Przykładowo, w ciągu miesiąca po śmierci Marilyn Monroe, która przedawkowała leki, w Wielkiej Brytanii zanotowano o 12 procent więcej samobójstw niż zwykle.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wokalistka | Britney Spears | spears | britney | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje