Reklama

Britney Spears ma problemy z głosem? Tak twierdzi jej wytwórnia

Premiera nowego singla Britney Spears została po raz kolejny przesunięta. Według nieoficjalnych informacji wytwórnia wokalistki zablokowała publikację singla, gdyż nie spodobały im się partie wokalne Spears.

Britney Spears musi poprawić partie wokalne w zapowiedzianym singlu

Początkowo premiera nowego singla "Make Me (Ooh)" zaplanowana była na maj 2016 roku. Jego publikacja została przełożona na nieznaną datę. Wtedy też poinformowano, że singel nie został zaprezentowany z powodów technicznych.

Reklama

Według gazety "The Sun" opóźnienia w przygotowaniu singla i reszty materiału na nową płytą Britney Spears wynikają z niezadowolenia jej wytwórni. Szefowie RCA narzekali na partie wokalne gwiazdy.

"Ten singel jest koszmarem dla wszystkich, którzy są zaangażowani w jego tworzenie" - zdradził informator brukowca, dodając, że kiedy doszło do odsłuchu finalnej wersji piosenki, wytwórnia zablokowała jej emisję, gdyż uznała, że nie podoba im się głos Spears.

Według nieoficjalnych informacji producenci, którzy zaangażowani są w tworzenie płyty oraz singla zrobili wszystko, aby wokal Spears brzmiał odpowiednio. Ich wysiłki poszły jednak na marne.

Najważniejsze osoby w wytwórni RCA miały odbyć szereg spotkań, aby naradzić się, co należy poprawić w singlu, aby można było go opublikować. 

"Obecnie trwają poszukiwania w znalezieniu jeszcze jednego gościa (wcześniej ogłoszono, że w numerze pojawi się raper G-Eazy - przyp. red.) do utworu, który wzmocni jego odbiór, a w tym czasie Britney Spears ma mieć czas na nagranie ponownie swoich wokali" - stwierdził informator "The Sun".

Singel "Make Me (Ooh)" promować będzie dziewiąty album wokalistki, którego premiera nie została jeszcze zapowiedziana. Ostatni album wokalistki "Britney Jean" ukazał się w 2013 roku. Pod koniec maja 2016 roku Spears pojawiła się na gali Billboard Music Awards, prezentując na scenie swoje największe przeboje. Piosenkarka wystąpiła w odważnej choreografii, pokazując przy okazji, że  w ostatnim czasie nie wychodzi z formy, a najbardziej dramatyczne momenty w życiu ma za sobą (problemy z nałogami, depresja, nieudane małżeństwa oraz walka o prawa do opieki nad dziećmi).

Wszystkie osoby zaangażowane w tworzenie albumu chcą uniknąć porażki, tak jak było to w przypadku singla "Pretty Girls" z Iggy Azaleą. Utwór, który miał podbić listy przebojów, został określony jako katastrofa (nie pomogły nawet niezłe statystki wyświetleń na Youtube). Numer dotarł do zaledwie 29. miejsca listy Billboard Hot 100.

Krótko po jego premierze Spears i Azalea nawzajem obwiniały się o porażkę sprzedażową utworu, co również nie wpłynęło dobrze na wizerunek Britney.

Jeszcze niedawno jedna z najwyżej postawionych osób w RCA, Joe Riccitelli, przyznał, że jest podekscytowany informacjami dotyczącymi nowej płyty Spears i nie może doczekać się, aż prace nad nią dobiegną końca.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje