Reklama

Britney Spears dementuje

Britney Spears, nastoletnia gwiazda muzyki pop, zdementowała plotki, jakoby podczas koncertów śpiewała z playbacku. Stwierdziła, że wszelkie tego typu podejrzenia mogą być efektem problemów z nagłośnieniem. Przedstawiciele wytwórni Jive, dla której nagrywa Britney, twierdzą, że od początku amerykańskiej trasy artystka doświadcza różnego rodzaju problemów z dźwiękiem.

"Było wiele różnego rodzaju problemów technicznych. Nie wiemy do końca, skąd się wzięły, ale dość znacznie utrudniały jej występowanie. Wydaje się jednak, że sprawa jest już załatwiona i wszystko powinno być w porządku.".

Reklama

Menedżerowie piosenkarki nie przejmują się zbytnio prasowymi komentarzami. Po koncercie, który odbył się w poniedziałek 13 marca w Louisville, w stanie Kentucky, jedna z lokalnych gazet napisała: "Britney wyglądała dobrze, tańczyła wspaniale, a i ustami też poruszała odpowiednio do muzyki".

"Nie przejmujemy się takimi komentarzami, Britney nie używa playbacku. Od dawna już prasa próbuje ją pogrążyć, ale ona się tym nie przejmuje. Zdążyła się już przyzwyczaić" - dodają.

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dementowanie | dementuje | spears | Britney Spears | britney

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje