Reklama

Basista Phish w areszcie

Mike Gordon, basista amerykańskiej grupy Phish, trafił do aresztu po tym, jak "uprowadził" po koncercie małoletnią fankę. Na szczęście okazało się, że incydent ten nie miał nic wspólnego z pedofilią i muzykowi prawdopodobnie nie grożą żadne poważniejsze konsekwencje.

Do zdarzenia doszło podczas koncertu w sali "Jones Beach Theatre" w Wantagh, w stanie Nowy Jork.

Reklama

Gordon robił zdjęcia publiczności, gdy zauważył 9-letnią dziewczynkę, którą chciał mieć na fotografii. Zaproponował jej przejście do zacumowanej na pobliskim nabrzeżu łodzi.

Rodzice zauważyli zniknięcie dziecka i zaalarmowali ochronę. Gdy dziewczynkę odnaleziono wkrótce w towarzystwie basisty, jej ojciec, porywczy członek motocyklowego gangu Hell's Angels, wdał się z nim w bójkę.

Muzyk nie odniósł poważniejszych obrażeń, został jednak zatrzymany przez policję za sprowadzenie niebezpieczeństwa na dziecko i wejście w prywatną strefę. Na szczęście dla niego dziewczynka nie ucierpiała, nie skarżyła się również, aby Gordon składał jej jakieś niemoralne propozycje.

Jej rodzina zdecydowała, że nie będzie wnosić pozwu sądowego przeciwko muzykowi. Basista musi jednak zapewne odpowiedzieć za swe wykroczenie, bo sprawę w ręce sądu oddała policja.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Phish | areszt | areszty | Gordon | szczęście | basista

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje