Reklama

Reklama

Barbra Streisand przyznaje, że paliła marihuanę. Tak promuje nową płytę

Dobiegająca 80. artystka ani myśli iść na muzyczną emeryturę. Wręcz przeciwnie, promuje swój nowy album. Przy okazji udzielania wywiadu serwisowi "Variety", dała się poznać, jako niekoniecznie stateczna diva w słusznym wieku. Jak się bowiem okazuje, nie jest jej obce palenie marihuany.

Barbra Streisand podczas koncertu w 2019 roku

Nowy album Barbry Streisand zatytułowany "Release Me 2" zawiera 10 utworów nagranych między 1962 a 2014 rokiem. Oczywiście, nigdy wcześniej niepublikowanych. W tym "I'd Want It to Be You" z Williem Nelsonem, znanym muzykiem country, któremu jako jedynemu w branży muzycznej udało się "przepalić" innego smakosza marihuany, czyli Snoop Dogga (sprawdź!). Ale to nie on namówił divę do sięgnięcia po "skręta".

Reklama

"Pewnej nocy naprawdę zrobiłam to na scenie. To było podczas koncertu w 'Forum', w latach 70. Rozmawiałem o trawce i pracowałem z Richardem Perry, który był producentem" - wyznała gwiazda, szybko dodając, że ten jeden raz był na tyle nieprzyjemny, że na kolejny nie miała ochoty. "Nie podobało mi się to, w jakim byłam stanie po wypaleniu" - stwierdziła.

Używki nie są w życiu Barbry Streisand znaczącym elementem. Z alkoholi preferuje piwo - i to wyłącznie z włoskim lub chińskim jedzeniem. Najczęściej jednak i tak kończy się na piwie bezalkoholowym. Papierosy? Owszem, ale na samym początku jej kariery, kiedy jeszcze jako 17-latka uczęszczała na kurs aktorstwa (była z Dustinem Hoffmanem w jednej grupie) i sądziła, że to właśnie w aktorstwie osiągnie sukces.

Wyprodukowanie albumu "Release Me 2" było możliwe i stosunkowo nieskomplikowane, ponieważ Barbra Streisand jako nieliczna, jeśli nie jedyna artystka, ma prawa do wszystkich swoich utworów. W jej posiadaniu są wszystkie tzw. taśmy-matki.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Barbra Streisand

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje