Tegoroczny Roztańczony PGE Narodowy za nami, jednak emocje wciąż buzują w artystach, którzy wystąpili na wielkiej scenie. Wydarzenie poprowadził duet sióstr - Milena i Ilona Krawczyńskie, a wspierał je Olek Sikora, prezenter programu "halo tu polsat" oraz Rafał Maserak, mistrz tańca, który wprowadził dodatkową dynamikę do widowiska. Całość uzupełnił swoim głosem Kamil Baleja - znany radiowy lektor.
Bic Cyc na wielkiej scenie PGE Narodowego. "Kupili bilety, więc chcą się bawić"
"Pierwszy raz tu gramy, ale atmosfera jest fantastyczna. Dziękujemy za zaproszenie. Dla tak fajnej, skocznej publiczności zagrać, to wielka frajda. Wszyscy się bawią. Kupili bilety, więc chcą się bawić. Widać, że chcą przeżyć niesamowity wieczór. Trafiliśmy tu na już rozgrzaną publiczność, więc tylko dołożyliśmy do pieca" - opowiedział Interii Muzyce zespół Big Cyc.
"Podchodzimy do tego występu na luzie, bo jak się człowiek za bardzo stresuje, to zawsze widać" - dodali artyści.
Liber szczerze o swojej muzycznej drodze. "Przechodziłem obok pokoju Pectusów i zeszła prawie godzina"
"Bardzo dużo koncertuję również w mniejszych miejscowościach - przez całe lato zagraliśmy prawie sto koncertów. Lubię małe koncerty, ale dzisiaj też fajnie tutaj być, bo można przybić piątki z wieloma osobami - przecież jesteśmy z jednego świata. Przechodziłem obok pokoju Pectusów i zeszła prawie godzina" - opowiedział nam Liber i wyznał również, za współprace z jakimi artystami otrzymuje największą gażę z ZAiKSu. Raper wspomniał z tej okazji o swojej byłej żonie Sylwii Grzeszczak, której napisał wiele popularnych hitów.
Kombii tuż po zejściu ze sceny Roztańczonego Narodowego. "Wibracje tutaj to coś niesamowitego"
"Czy to jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi, czy tysiąc ludzi, czy kilkaset osób, to zawsze gramy tak samo. Muszę przyznać, że występowanie przed taką publicznością mnie w ogóle nie paraliżuje. Dużo bardziej kłopotliwe są dla mnie koncerty z mniejszą publiką - tutaj widać jedynie morze głów i artysta nie widzi poszczególnych osób i twarzy. Trzeba przyznać jednak, że te wibracje tutaj to coś niesamowitego" - przyznał zespół Kombii.











