Wytwórnia nie wierzyła w sukces. R.E.M.: 35 lat płyty "Out of Time"
"Myślę, że to najlepszy zestaw piosenek, jaki napisaliśmy" - mówił na kilka tygodni przed premierą płyty "Out of Time" Peter Buck, gitarzysta grupy R.E.M. Tymczasem wytwórnia nie miała przekonania, że oparty na frazie granej na mandolinie singel "Losing My Religion" może pociągnąć sprzedaż. Okazało się, że rację mają muzycy, bo wydany 35 lat temu album sprzedał się do dziś w ponad 18-mln nakładzie, stając się największym komercyjnym sukcesem zespołu.

"Bez 'Losing My Religion', płyta 'Out of Time' sprzedałaby się w liczbie 2-3 mln egzemplarzy zamiast 10" - mówił po latach Mike Mills, basista grupy R.E.M. Licznik ostatecznie po 35 latach od premiery dobił do 18 mln sprzedanych kopii.
Formacja pochodząca z Athens w stanie Georgia w ciągu ponad trzech dekad działalności przeszła od awangardy alternatywnego rocka do gwiazdy głównego nurtu sprzedającego miliony płyt na całym świecie (w sumie rozeszło się ponad 90 mln). Ich dorobek to 15 studyjnych albumów, po trzy nagrody Grammy i Brit Awards, 12 statuetek MTV Video Music Awards i status ikony rocka.
Zespół oficjalnie zakończył karierę 21 września 2011 r. Ostatni koncert kwartetu odbył się w 2008 r. w Mexico City. Wokalista Michael Stipe wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza wracać na scenę pod tym szyldem. Muzycy zeszli się dwukrotnie - na prywatnej imprezie w 2016 r. i blisko dekadę później, 13 czerwca 2024 r. w Nowym Jorku z okazji wprowadzenia R.E.M. do Songwriters Hall of Fame. Wówczas Michael Stipe (wokal), Peter Buck (gitara), Mike Mills (bas) i Bill Berry (perkusja) wykonali akustycznie swój wielki przebój "Losing My Religion".
Berry opuścił R.E.M. w 1997 r. z powodów zdrowotnych. Podczas jednego z koncertów muzyk stracił przytomność, okazało się, że powodem był tętniak mózgu. Po operacji lekarze zalecili perkusiście zaprzestanie aktywności koncertowej. Zastępowali go Barret Martin (1998), Joey Waronker (1998-2002) i zmarły w marcu 2020 r. Bill Rieflin (2003-2011). To właśnie Rieflin wsparł grupę w studiu podczas nagrania ostatniej płyty w dorobku - "Collapse into Now" (2011).
R.E.M.: 35 lat płyty "Out of Time"
Zespół w pierwszym etapie działalności cieszył się uznaniem przede wszystkim na amerykańskich kampusach wśród studentów (grupa zaliczana była wówczas do tzw. college rocka, czyli muzyki granej przez uniwersyteckie stacje radiowe). Za sprawą siódmego albumu "Out of Time" kwartet zdobył globalną sławę.
"Dla mnie 'Out Of Time' to płyta-wyzwanie, gdy po 11 miesiącach zakończyliśmy trasę w 1989 r. i przyszedł czas na napisanie nowego albumu. Peter Buck nie chciał nawet patrzeć na elektryczną gitarę, a co dopiero na niej grać. Z racji tego, że wszyscy w zespole są multiinstrumentalistami, zdecydowaliśmy się sięgnąć po instrumenty dla nas nietypowe" - opowiadał Michael Stipe w "New York Timesie".
Na "Out of Time" piosenki zyskały znacznie bogatszy aranż, doszły też sekcje smyczkowe (za aranżacje odpowiadał Mark Bingham) i partie saksofonu. Do tego gościnnie wystąpili znana z grupy B-52's wokalistka Kate Pierson (w sumie pojawia się w trzech piosenkach, ale do historii przeszedł jej duet ze Stipe'em w "Shiny Happy People") i raper KRS-One ("Radio Song").
"Myślę, że to najlepszy zestaw piosenek, jaki napisaliśmy. Jestem naprawdę podekscytowany. Mamy jeszcze mnóstwo czasu, żeby to zepsuć... wiecie, zawsze można zepsuć płytę w ostatnim tygodniu. Ale myślę, że to najbardziej pozytywny i ekscytujący moment naszej współpracy" - mówił Peter Buck w rozmowie z MTV na kilka tygodni przed premierą płyty.
Wspomnianą zmianę brzmienia najlepiej oddaje singel "Losing My Religion" oparty na frazie granej na mandolinie. Wg wytwórni, utwór z mandoliną jako wiodącym instrumentem i tekstem mętnym i bardziej niejednoznacznym niż większość i tak trudnej twórczości Michaela Stipe'a, po prostu nie mógł się dobrze sprzedać. Muzycy jednak postawili na swoim i szybko okazało się, że to oni mieli rację. Nagranie błyskawicznie "przeskoczyło" z niszowych stacji studenckich do największych komercyjnych rozgłośni.

Michael Stipe (R.E.M.) o sukcesie "Losing My Religion": Zawsze pogardzałem miłosnymi piosenkami
"Zawsze pogardzałem miłosnymi piosenkami, dlatego w końcu musiałem spróbować" - mówił wokalista. "'Losing My Religion' to utwór o nieodwzajemnionej miłości" - wyjaśniał w innym wywiadzie, porównując tematykę do przeboju "Every Breath You Take" The Police, który (wbrew powszechnej opinii) poruszał kwestię obsesyjnej zazdrości o utraconą miłość. Niektórzy upierają się jednak, że ten utwór opowiada o kryzysie wiary.
"Czułem, że najlepsze są takie piosenki, które każdy może posłuchać, odnieść to do siebie i stwierdzić: 'Tak, to jest o mnie'" - podkreślał Stipe.
Sukcesowi "Losing My Religion" bardzo pomogła potęga stacji MTV, która zachęcona świetnymi notowaniami singla na listach przebojów i doskonałemu teledyskowi w reżyserii Tarsema Singha (wcześniej pracował z m.in. Suzanne Vegą i Vogue), bardzo przyczyniła się do wypromowania R.E.M. To pamiętne wideo, inspirowane obrazami Caravaggia i filmami Andrieja Tarkowskiego (z charakterystycznym tańcem Stipe'a), było nominowane w aż dziewięciu kategoriach podczas gali MTV Video Music Awards. Ostatecznie MTV przyznało aż sześć nagród, w tym najbardziej prestiżowe za najlepsze wideo i najlepszy zespół. Utwór i teledysk (obecnie na liczniku widnieje imponujące ponad 1,4 miliarda odsłon) otrzymały też dwie nagrody Grammy.
Ciekawostka - warstwę wizualną do klipu zasugerował Lech Majewski, mieszkający w USA polski reżyser filmowy i scenarzysta, późniejszy współtwórca takich filmów, jak m.in. "Basquiat - Taniec ze śmiercią" (jeden z autorów scenariusza), "Wojaczek", "Angelus" i "Dolina Bogów".
"Ja Tarsemowi Singhowi, czyli reżyserowi teledysku, pokazałem 'Sajat Nowa' Siergieja Paradżanowa, genialnego ormiańskiego filmowca, i on na jego punkcie oszalał. A klip wyszedł znakomicie, nagrody zbiera do dziś" - opowiadał Lech Majewski w "Polityce".
"Ludzie, którzy zmienili o nas zdanie z powodu 'Losing My Religion', mogą pocałować mnie w zadek" - tak Peter Buck odpowiadał na zarzuty o komercyjne sprzedanie się.
Drugim wielkim przebojem z "Out of Time" jest mocno radosna jak na standardy R.E.M. piosenka "Shiny Happy People". "Gdyby jeden utwór miał został wysłany w kosmos jako reprezentacja naszego zespołu, nie chciałbym, żeby to było 'Shiny Happy People'" - mówił po latach wokalista, który nie zgodził się, by ten numer trafił na składankę "In Time: The Best of R.E.M. 1988-2003" z największymi przebojami.
Na koniec dodajmy, że "Out of Time" to jeden z najgłośniejszych albumów z 1991 r., obok tak przełomowych wydawnictw, jak m.in. "Nevermind" Nirvany, "Blood Sugar Sex Magic" Red Hot Chili Peppers, "Achtung Baby" U2, "Use Your Illusion" Guns N'Roses, "czarnej" Metalliki, "Innuendo" Queen, "Screamadeliki" Primal Scream, czy debiutów Pearl Jam, Massive Attack, Smashing Pumpkins, Blur i Cypress Hill.











