John Deacon ma na koncie wiele przebojów napisanych dla zespołu Queen, m.in. "Another One Bites The Dust", "Back Chat" czy "I Want To Break Free". Jest też współtwórcą "The Show Must Go On" czy "Under Pressure".
Po śmierci wokalisty Freddiego Mercury'ego w listopadzie 1991 r. załamany basista zdecydował, że wycofuje się z show-biznesu. Jego finałowym akcentem było nagranie piosenki "No-One but You (Only the Good Die Young)" w 1997 r. z gitarzystą Brianem Mayem i perkusistą Rogerem Taylorem, którzy w tym utworze zadbali również o główne wokale.
Sensacyjny wynik aukcji płyty Queen
Po raz pierwszy od dekad 73-letni muzyk oficjalnie zaangażował się w projekt związany Queen. Basista złożył swój podpis na płycie "A Night at the Opera" z 1975 r., która została wystawiona na aukcję charytatywną na rzecz fundacji Mercury Phoenix Trust. Przypomnijmy, że ta organizacja powstała po śmierci Freddiego Mercury'ego i od tego czasu zebrała ponad 16 mln dolarów na walkę z HIV/AIDS.
Swoje autografy na tym wyjątkowym egzemplarzu złożyli również dwaj pozostali żyjący muzycy Queen - Brian May i Roger Taylor, którzy obecnie kontynuują wspólną przygodę pod szyldem Queen + Adam Lambert.
Aukcja odbyła się podczas urodzinowej imprezy Freddiego zorganizowanej 6 września w Casino Barrière Montreux. Z tym miastem w Szwajcarii zespół związany był od końca lat 70. W Mountain Studios Brytyjczycy nagrali sześć albumów, w tym "Made in Heaven" (1995), wydany już po śmierci Mercury'ego.
Zwycięzcą "cichej licytacji" został Dennis Smith. Aukcja tej płyty przyniosła aż 36 tys. franków szwajcarskich (ponad 163 tys. zł), co wzbudziło ogromne zaskoczenie nawet wśród fanów Queen. Niektórzy wprost piszą o "najbardziej szalonej aukcji w historii".
John Deacon wciąż jest częścią Queen
Brian May w wywiadzie dla magazynu "Mojo" ujawnił, że John Deacon nadal bierze udział w podejmowaniu decyzji związanych z zespołem.
"John wciąż ma do powiedzenia 'tak' lub 'nie'. Dostajemy wiadomości, że jest zadowolony z tego, co robimy, ale nie chce stresu związanego z twórczym zaangażowaniem i my to szanujemy. Z Freddiem niestety nie możemy porozmawiać. Ale nasza czwórka pracowała jako zespół tak długo, że Roger i ja mamy całkiem dobre pojęcie, co powiedzieliby nasi koledzy z Queen. To trwa dłużej niż niejedno małżeństwo" - komentuje gitarzysta.










