Działające nieprzerwanie od 1969 r. rockowe trio ZZ Top przez lata tworzyli wyglądający jak bliźniacy dwaj brodacze: Billy Gibbons (wokal, gitara) i Dusty Hill (wokal, bas) oraz perkusista Frank Beard. W swojej karierze zespół sprzedał ponad 50 mln płyt, wylansował przeboje takie jak "La Grange", "Tush", "Gimme All Your Lovin'" czy "Sharp Dressed Man", a w 2004 r. trafił do prestiżowej Rock and Roll Hall of Fame.
W 2021 r. w karierze ZZ Top wszystko się zmieniło. W wieku 72 lat zmarł bowiem Dusty Hill, który był nieodłączną częścią amerykańskiej formacji. Jak podkreślali koledzy z grupy, muzyk życzył sobie, aby kontynuowali działalność koncertową bez niego. Obowiązki basisty i wokalisty przejął więc Elwood Francis, techniczny zespołu, pracujący z formacją od ponad 20 lat.
17 sierpnia 2026 r. zmarł także Frank Beard, który nie koncertował z ZZ Top już od poprzedniego roku. Powodem trudnej decyzji perkusisty były poważne problemy zdrowotne. Jego miejsce od kilku miesięcy zajmuje techniczny John Douglas.
Co dalej z ZZ Top? Z oryginalnego składu żyje już tylko jeden członek
Obecnie w składzie ZZ Top pozostał więc jeden oryginalny członek - Billy Gibbons. W ostatnim wywiadzie wokalista poruszył temat tego, jak teraz zamierza funkcjonować grupa. W rozmowie z "Texas Monthly" wyznał, że "to bardzo interesujący czas" dla formacji.
"Zespół jest hybrydą. Dorobek ZZ Top scementował się nie tak dawno temu. Celowo użyłem słowa 'scementował', bo nie można go rozbić. Można walić młotem, a dorobek ZZ Top pozostanie nienaruszony. Teraz, gdy doszło do dramatycznych zmian w składzie, wchodzi element hybrydy. Nadal jesteśmy ZZ Top i teraz mamy luksus budowania na tym, co zostało stworzone przez 50 lat pracy. Nie mógłbym być szczęśliwszy z tego powodu" - podsumował Gibbons.












