Działający od 1998 roku (początkowo jako cover band) Triggerfinger w rodzimej Belgii cieszy się sporą popularnością. Świat usłyszał o nich za sprawą zaprezentowanej w holenderskiej stacji radiowej delikatnej wersji "I Follow Rivers" szwedzkiej wokalistki Lykke Li.
Zamiast sekcji rytmicznej muzycy wykorzystali kubki, szklanki i noże. Ich propozycja - tak jak oryginał - trafiła na listy przebojów w kilku europejskich krajach, a wideo przekroczyło 10 mln odtworzeń. W Polsce nagranie podbiło m.in. listę przebojów radiowej Trójki.
Triggerfinger: Dosyć starzy jak na zespół rockowy
Co ciekawe, grupa zdobyła popularność, gdy średnia wieku muzyków oscylowała w okolicach 45 lat.
"Tak, wiem, że jesteśmy dosyć starzy jak na zespół rockowy. Ale to dobrze, że staliśmy się popularni właśnie teraz, kiedy mamy więcej doświadczenia i jesteśmy bardziej wyluzowani, niż kiedy mieliśmy po 20 lat" - podkreślał Ruben Block, wokalista i gitarzysta Triggerfinger.
W zespole towarzyszyli mu Paul Van Bruystegem (bas) i Mario Goossens (perkusja). Basista opuścił kolegów z powodów zdrowotnych w 2023 r., a jego pożegnalny koncert został wydany na płycie "Faders Up 3". Monsieur Paul zwany także Lange Polle zmarł w październiku 2025 r. w wieku 66 lat po walce z poważną chorobą.
Triggerfinger powraca po tragedii
Triggerfinger - uznawany za zespół zdecydowanie koncertowy (na koncie mają występy przed m.in. Within Temptation, Muse, The Rolling Stones, Placebo i Bruce'em Springsteenem) - po zakończeniu trasy promującej płytę "Colossus" (2017) zrobił sobie przerwę. Mario Goossens powołał do życia Sloper wspólnie z Cesarem Zuiderwijkiem z Golden Earring. Z kolei Ruben Block wydał solowy album "Looking to Glide".
"Ruben i Mario zdecydowali się kontynuować. Bo gdzieś po drodze wrócił głód. Głód wspólnego grania. Głód sceny. Tego momentu, kiedy padają pierwsze akordy i wiadomo, że maszyna znowu działa. Triggerfinger zbudował swoją reputację przede wszystkim jako zespół koncertowy i właśnie potrzeba ponownego spotkania z publicznością stała się jednym z impulsów do stworzenia nowej muzyki" - czytamy w informacji o nowej płycie "Tarmac", która otwiera nowy rozdział w historii belgijskiej formacji.

Wydawnictwo promuje singel "Through The Beam", który powstawał pomiędzy Antwerpią i Los Angeles. W Kalifornii muzycy ponownie spotkali się z producentem Mitchellem Froomem. Zamiast pozwolić im bezpiecznie wrócić do sprawdzonych rozwiązań, dzięki którym Triggerfinger stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych europejskich zespołów rockowych, Froom zaczął świadomie wypychać muzyków poza ich strefę komfortu.
"W nieustannym zalewie rzeczy i bodźców, które każdego dnia walczą o naszą uwagę, dostrzeżenie piękna tego, co już mamy przed oczami, wymaga dziś być może więcej wysiłku niż kiedykolwiek. A jednak wciąż jest coś wyjątkowo przyjemnego w pogoni nawet za najbardziej błahym i pozornie niepotrzebnym gadżetem - to stan, kiedy sama pogoń, a nie jej cel, staje się źródłem radości i satysfakcji" - mówi o singlu Ruben Block.
Belgowie w swojej twórczości łączą klasycznego rocka, bluesa, stoner i indie, a wśród inspiracji można odnaleźć echa Led Zeppelin, Wolfmother, The Black Keys czy Queens Of The Stone Age.
Nowy materiał promować będą na trasie koncertowej. Dwójce liderów na scenie towarzyszy Geoffrey Burton (m.in. Grace Jones, Iggy Pop, Misia). Rockowa formacja powróci do Polski na dwa koncerty.
24.10. - Poznań, 2Progi
25.10. - Warszawa, Hydrozagadka.
Podczas tych dwóch występów Triggerfinger poprzedzać będą 20-letnia Lou Lou Safran oraz poznańskie power trio Burn This Song.
"Nie wierzą sztucznej inteligencji i piosenkom bez ognia. Wierzą w transowe melodie i synkopowane ściany dźwięku. I w to, że elektryczny pożar na scenie robi najlepsze zasięgi, a dobra muzyka obroni się sama. Nie bawcie się ogniem. Zostawcie to Burn This Song" - czytamy w zapowiedzi.











