Tomasz Lipiński stanowczo odmawia występów w telewizji. "Przypomnieli sobie, że jestem wśród żywych"
Tomasz Lipiński otrzymał ostatnio nagrodę Kreatora Kultury tygodnika "Polityka". Wzbudziło to spore zainteresowanie mediów, które zaczęły zapraszać artystę na wywiady. Muzyk postanowił, nie przebierając w słowach, skomentować całą sytuację w mediach społecznościowych.

Tomasz Lipiński pod koniec lat 70. studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, jednak chęć rozwoju kariery muzycznej sprawiła, że porzucił dalszą naukę. zasłynął na polskiej scenie, grając w zespołach takich jak Tilt, Izrael, Brygada Kryzys, Czad Komando Tilt czy Fotoness. Jego obecna kariera pozostawia jednak wiele do życzenia. Lipiński zapowiadał już w 2021 roku, że zamierza pożegnać się ze sceną z wyjątkiem pojedynczych koncertów i okazyjnych singli. Wydany 3 lata później utwór "Nadchodzi wielka burza" nie spotkał się ze zbyt dużym entuzjazmem - obecnie w serwisie You Tube ma niewiele ponad 5,2 tys. odtworzeń.
Zobacz również:
Tomasz Lipiński stanowczo odmawia mediom. Nie gryzł się w język
Podczas gali wręczenia Paszportów Polityki 2025, Tomasz Lipiński otrzymał prestiżowy tytuł Kreatora Kultury, co wywołało spore zainteresowanie mediów. Artysta otrzymał liczne zaproszenia do programów telewizyjnych, ale... nie przyjął żadnego. Jak sam wytłumaczył w poście opublikowanym na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych, nie wynika to z chęci gwiazdorzenia.
"Sorry, muszę o tym napisać, żeby oszczędzić niektórym osobom fatygi i rozczarowań. No offence (z ang. bez obrazy). Wskutek ostatnich wydarzeń wiele osób najwyraźniej przypomniało sobie o tym, że wciąż jestem wśród żywych. Pojawiają się propozycje wzięcia udziału w tym czy innym wydarzeniu, programie itp. Bardzo jestem wdzięczny za pamięć, ale proponowanie mi np. przyjazdu do Warszawy i uczestniczenia przez 5 minut w programie tv poświęconym innym, wspaniałym skądinąd artystom, w zamian za zwrot biletów PKP, bez noclegu, bez honorarium, jest ofertą hmmm… nie całkiem trafioną. To fascynujące, jak niektórym ludziom w telewizjach zdarza się myśleć, że każdy tylko marzy o tym, by choć przez chwilę, za wszelką cenę pojawić się na ekranie. Otóż nie każdy. Ja na przykład nie. Przepraszam za zawód" - pisał Tomasz Lipiński.
Muzyk wspomniał również o sytuacjach, w których mimo umówionej wcześniej godziny spotkania, zmuszony był czekać na rozmówców przez wyjątkowo długi czas: "Podobnie - jeśli ktoś umawia się ze mną na spotkanie, bo czegoś ode mnie chce, a potem każe mi czekać na siebie półtorej godziny, powinien zrozumieć, że po prostu nie mogę go/jej traktować tak poważnie, jak by chciał/a i jak ja chciałbym. To kwestia jakiegoś elementarnego szacunku dla drugiego człowieka. Nie chcę sprawiać przykrości osobom, które tak robią być może wyłącznie dlatego, że nikt im nigdy nie powiedział, jakie to słabe. Apelowałbym więc o nieco więcej roztropności w tej materii. Dziękuję za uwagę" - podsumował.









