To był najdroższy hit lat 70. Queen postawili wszystko na jedną kartę
Proces tworzenia "Bohemian Rhapsody" był prawdziwą rewolucją w historii muzyki. Członkowie Queen poświęcili setki godzin na nagranie kilkuset ścieżek dźwiękowych, które złożyły się na wyjątkową operową partię wokalną. Tyle wysiłku i kosztów mogło być wielkim niewypałem, jednak ryzykowny krok zakończył się triumfem - piosenka odmieniła losy zespołu i dziś uznawana jest za jeden z największych hitów wszech czasów.

Kiedy Freddie Mercury swój szalony pomysł, wiedział, że tworzy coś przełomowego. Pozostali członkowie Queen nie byli na początku przekonani, ale ostatecznie uwierzyli w jego wizję - wizję, która kosztowała krocie i uratowała zespół przed rozpadem. Dziś "Bohemian Rhapsody" to jeden z największych hitów wszech czasów, ale w 1975 roku był to najbardziej ryzykowny krok w historii muzyki popularnej.
Setki godzin i kilometry taśm
To, co słyszymy w środkowej, operowej części "Bohemian Rhapsody", to nie chór, ale głosy zaledwie trzech muzyków nałożone na siebie setki razy. Aby uzyskać ten niezwykły efekt, Mercury, Brian May i Roger Taylor musieli nagrywać swoje partie wokalne przez kilkanaście godzin dziennie.
Proces był tak skomplikowany, że wymagał użycia 200 osobnych ścieżek dźwiękowych. W czasach, gdy nagrywano na 24-ścieżkowych magnetofonach, oznaczało to ciągłe zgrywanie i nakładanie wokali (tzw. bouncing), przez co taśmy stawały się niemal przezroczyste od wielokrotnego przewijania. Praca w studiu pochłonęła setki godzin i kilometry taśm, sprawiając, że po zakończeniu produkcji "Bohemian Rhapsody" zyskało miano najdroższego i najbardziej złożonego utworu, jaki do tamtej pory wyprodukowano w muzyce popularnej.
Hit, bez którego Queen mogłoby nie być
Inwestycja w "Bohemian Rhapsody" opłaciła się. Choć wytwórnia płytowa obawiała się, że blisko 6-minutowy utwór nigdy nie zagości w radiu, piosenka okazała się gigantycznym sukcesem. Eksperymentalna struktura - od ballady, przez operę, aż po hardrockowe uderzenie - zrewolucjonizowała listy przebojów. Historia zespołu mogła by potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie podjęte ryzyko. Pojawiają się nawet sugestie, że bez tak wielkiego przeboju, kariera zespołu mogłaby całkowicie zakończyć się jeszcze w latach 70., gdyż zespół po zmianie menedżera mierzył się ze sporymi problemami finansowymi.









