Perfect to jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów w historii polskiego rocka. Grupa powstała pod koniec lat 70. w Warszawie, a prawdziwą popularność zdobyła na początku kolejnej dekady - za sprawą charyzmatycznego wokalisty Grzegorza Markowskiego oraz kompozycji Zbigniewa Hołdysa. Formacja sprzedała setki tysięcy płyt i wylansowała przeboje, które do dziś należą do kanonu polskiej muzyki, m.in. "Nie płacz Ewka", "Chcemy być sobą", "Ale wkoło jest wesoło", "Kołysanka dla nieznajomej" czy "Niewiele ci mogę dać".
Jednym z najpopularniejszych przebojów Perfectu, nawet po ponad 40 latach od premiery, pozostaje "Autobiografia". Utwór znalazł się na drugim albumie zespołu, zatytułowanym "UNU" i oddanym w ręce fanów w 1982 r., rok po debiucie. Autorem melodii ponadczasowej piosenki był Zbigniew Hołdys, a słowa napisał Bogdan Olewicz, uznawany za czołowego autora polskich tekstów piosenek. Niewiele osób wie, że utwór opowiada prawdziwą historię jego życia.
W "Autobiografii" opowiedział prawdziwą historię swojego życia. Tak powstał ponadczasowy hit Perfectu!
Jakiś czas temu Bogdan Olewicz udzielił wywiadu, w którym opowiedział historię "Autobiografii". Okazuje się, że wraz z początkiem lat 80. pewna firma poprosiła tekściarza o przygotowanie CV. Artysta postanowił podejść do zadania nieco bardziej kreatywnie i swój życiorys zawodowy rozpisał w formie kawałka. Właśnie w ten sposób narodziły się kultowe wersy "Miałem dziesięć lat, gdy usłyszał o nim świat, w mej piwnicy był nasz klub...".
"Któregoś dnia siadłem w bieliźnie i betach, i przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Otóż pewna firma polonijna, która chciała mnie zatrudnić, poprosiła o CV. Kilka godzin 'rzeźbiłem' swój życiorys i teraz, mając jeszcze głowę pełną wczorajszych myśli, pomyślałem 'a może by napisać życiorys, ale w trochę innej formie?'. I tak gdzieś do czternastej cały ten tekst 'spłynął' do kajetu w kratkę, w którym zapisywałem pomysły" - mówił artysta, cytowany przez "Vivę!".
Bogdan Olewicz napisał "Autobiografię" na podstawie swojego życiorysu. Nie zapomniał też o Zbigniewie Hołdysie
Tekst słynnego hitu opowiadał więc o dorastaniu Olewicza, o jego młodzieńczej fascynacji muzyką rockandrollową i uniwersalnych doświadczeniach generacji, która kształtowała się wówczas w Polsce. "Mój ojciec naprawdę martenowski stawiał piec" - podkreślał tekściarz, jednocześnie zaznaczając, że w utworze wplątał kilka odniesień do życiorysu Zbigniewa Hołdysa, współzałożyciela Perfectu.
"Na wszelki wypadek, żeby pogłaskać ego Hołdysa, umieściłem tam i jego doświadczenia. 'Klezmer kazał mi grać takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd' - to przecież o nim" - opowiadał Bogdan Olewicz.

Przebój Perfectu pierwotnie miał zaśpiewać kto inny! "Twierdził, że nie poradzi sobie z wokalem"
Dziś "Autobiografia" kojarzy się słuchaczom nie tylko z charakterystyczną melodią i tekstem, lecz także z chrypliwym głosem Grzegorza Markowskiego. Pierwotnie jednak to nie on miał wykonywać znany przebój - partie wokalne przypisano Hołdysowi. "Początkowo tę piosenkę miał wykonywać Zbyszek Hołdys, ale oddał ją w końcu mnie, twierdząc, że nie poradzi sobie z wokalem" - wyjaśniał Markowski w rozmowie z Rockmagazyn.pl.
Wokalista sam przyznawał, że wielu fanów posądzało go o to, że w "Autobiografii" przedstawia swoją historię. Skutecznie jednak dementował plotki, ujawniając, że utwór opisuje losy Olewicza, Hołdysa, a chwilami także Mogielnickiego. "Andrzej Mogielnicki, Zbyszek Hołdys, Bogdan Olewicz tworzyli trójkę przyjaciół, mając 17-18 lat, marzyli o karierze" - mówił, cytowany przez Rockmagazyn.pl.
Choć ballada Perfectu opowiada o prawdziwych historiach z życia twórców, przez słuchaczy traktowana jest jako muzyczny portret pokolenia dorastającego w czasach PRL-u. To też jeden z tych utworów, które na stałe zapisały się na kartach historii polskiego rocka i którymi inspirują się kolejne pokolenia muzyków.












