W 1995 roku Budka Suflera przeżywała trudne chwile. Album Noc - wbrew oczekiwaniom - okazał się spektakularną klapą sprzedażową. Zespół zaczął się zastanawiać nad swoją dalszą przyszłością. "Na początku wzięliśmy na przeczekanie. A może rock wróci? Ale nie wracał" - wspominał po latach Romuald Lipko, główny kompozytor zespołu.
Wobec braku alternatyw Lipko postawił wszystko na jedną kartę. Postanowił porzucić rockowy charakter Budki Suflera na rzecz bardziej przystępnego, popowego brzmienia. Szybko stworzył zestaw przebojowych melodii i wysłał je do Andrzeja Mogielnickiego - dawnego współpracownika, z którym łączyły go raczej chłodne relacje. Jak sam Mogielnicki określił tę znajomość: "szorstka przyjaźń".
Tango Budki Suflera bez... tanga
Choć muzyka była gotowa, tekst "Takiego tanga" długo nie mógł się przebić. Gdy Mogielnicki napisał słynne "bo do tanga trzeba dwojga", pojawił się poważny zgrzyt - utwór nie zawierał żadnych nawiązań do argentyńskiego tańca. Zaniepokojony autor zapytał żonę o opinię:
"Posłuchaj, czy to ma coś z tanga?" - zapytał. "Na upartego może i ma"- odpowiedziała Ulka Mogielnicka.
To zdanie uratowało piosenkę. Podobne wątpliwości miał Romuald Lipko. On również nie dostrzegał w kompozycji niczego "tangowego", ale i jego małżonka przekonała go, by zaufał tekstowi.
Na domiar tego Mogielnicki specjalnie opóźnił przekazanie tekstu zespołowi, wiedząc, że Budka lada moment wylatuje do Australii i będzie musiała zarejestrować materiał w pośpiechu. Taki zabieg miał zmniejszyć ryzyko odrzucenia piosenki.
Krzysztof Cugowski nie był fanem piosenki
Nie tylko autorzy mieli zastrzeżenia. Również wokalista Budki Suflera, Krzysztof Cugowski, podchodził do nowego materiału z dużym dystansem. "Mogiel, co to za tekst? Jaki atrament? Jakie Buenos Aires? Jakie tango?" - miał zapytać Lipko po przeczytaniu słów utworu.
Mogielnicki bronił jednak swojej wizji. "To wielki świat, trzeba szeroko, muzyka mnie zainspirowała" - tłumaczył. Cugowski, mimo niechęci, wykonał partię wokalną, choć - jak twierdzą bliscy - nie przepadał za tą piosenką.
Żony muzyków - ciche bohaterki sukcesu
W całej tej historii niebagatelną rolę odegrały żony muzyków. To one przełamały artystyczne opory i pomogły podjąć decyzję, która miała okazać się przełomowa. Gdyby nie ich intuicja i wsparcie, "Takie tango" mogłoby nigdy nie powstać.
Mimo wątpliwości, piosenka została nagrana i trafiła na album Nic nie boli tak jak życie. Co ciekawe, pierwsze egzemplarze płyty reklamowano innym utworem - "Jeden raz". Wydawca nie spodziewał się sukcesu tanga.
"Takie tango" - przebój na przekór wszystkim
Tymczasem "Takie tango" podbiło listy przebojów. Piosenka dotarła na szczyt Listy Przebojów Programu Trzeciego i przez 31 tygodni utrzymywała się w notowaniu, trzykrotnie zdobywając pierwsze miejsce.
Ostatecznie to właśnie ten utwór sprawił, że album Nic nie boli tak jak życie stał się najlepiej sprzedającą się płytą w historii polskiej muzyki. Budka Suflera - po 23 latach od debiutu - znów święciła triumfy, a wszystko dzięki odwadze, intuicji i... kobiecej sile przekonywania.










