Slash ft. Myles Kennedy and the Conspirators (SMKC) zapowiedzieli piąty album studyjny "Flying Blind". Płyta ukaże się 26 lutego 2027 roku nakładem Gibson Records. Zespół wydał już tytułowy singiel z teledyskiem i ogłosił światową trasę, na której znalazł się też polski przystanek! 9 czerwca 2027 roku grupa wystąpi na Letniej Scenie Progresji w Warszawie.
Riff, który pojawił się przed próbą
Utwór tytułowy powstał bez planu, w studiu, tuż przed wieczornym spotkaniem zespołu. Slash zaczął grać riff, który przyszedł mu do głowy, a gdy dołączyli koledzy, piosenka szybko nabrała kształtu: "Utwór powstał w studiu, kiedy staliśmy tam podczas przygotowań do nagrań. Wpadł mi do głowy riff i zaczął się rozwijać. Zanim ci faceci przyszli, nie miałem jeszcze nic z tego utworu, a potem rozpoczęliśmy wieczorną próbę i zagraliśmy ten riff. Wszystko zaczęło się układać naprawdę szybko. Jeśli chodzi o wybór pierwszego singla, nigdy nie wiesz, który utwór nim zostanie, dopóki go nie nagrasz. Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, 'Flying Blind' po prostu wydawał się mieć odpowiednią melodyjność i taki hook, który sprawiał, że nadawał się na singiel" - tłumaczył Slash.
Myles Kennedy, autor tekstu, opowiada w nim o ludziach, którzy szukają szczęścia na skróty: "Naprawdę świetnie pracowało mi się nad stworzeniem melodii do tego utworu. Sposób, w jaki na początku rozwija się progresja akordów, miał w sobie przyjemny, naturalny przepływ. Tekst opowiada o tym, jak czasami ludzie próbują iść na skróty i znaleźć łatwiejszą drogę do osiągnięcia szczęścia czy oświecenia".
Teledysk wyreżyserował John Harvatine IV, a zdjęcia nakręcono w kultowym klubie The Viper Room w Los Angeles:
Muzycy nagrywali płytę wspólnie w jednym pomieszczeniu, w Studio Barbarosa na Florydzie. Za konsoletą znów stanął Michael "Elvis" Baskette, producent albumów "World on Fire" i "Living the Dream". Większość materiału zespół zarejestrował w około tydzień, czasem kończąc dwa utwory dziennie. Slash poprosił producenta o dwie rzeczy - nagrać wszystko jak najbardziej na żywo i nie poprawiać potem nadmiernie zagranych partii. Kennedy dograł swoje wokale kilka miesięcy później.
"To naprawdę świetny, spontaniczny rock'n'rollowy album. Jest bardzo bezpośredni, bezpretensjonalny i surowy" - mówi Slash.
Slash sięgnął po nowy instrument
Na płycie znalazło się 12 utworów, a każdy pokazuje trochę inną stronę zespołu. Największą nowość usłyszymy na "Looking for a Miracle". To pierwszy utwór, który Slash napisał na gitarę pedal steel, i pierwszy, w którym nagrał na niej solo: "Uwielbiam gitarę pedal steel. To jeden z tych instrumentów, na których można zrobić coś naprawdę niewiarygodnego. Dlatego stał się dla mnie czymś ważnym. Ale wymaga zaangażowania. To dość skomplikowany instrument" .
Pozostali muzycy z bliska widzieli, ile pracy kosztowało Slasha opanowanie instrumentu. "Przez długi czas jeździliśmy na próby przed trasami koncertowymi albo na próby przed nagraniami, a potem wyjeżdżaliśmy, podczas gdy Slash zostawał w swoim studiu i do późnych godzin ćwiczył, żeby opanować grę na gitarze pedal steel" - wspomina Kennedy.
Slash ft. Myles Kennedy and the Conspirators, "Flying Bird": tracklista
- "Avarice and Greed"
- "Good Time Girl"
- "Thrill Seeker"
- "One of Your Kind"
- "Flying Blind"
- "Looking for a Miracle"
- "Sweet Kill"
- "Won't Be Long"
- "Living the Dream"
- "(Don't) Thread the Needle"
- "Rev My Heart"
- "Stem the Flow".
Od gościnnego występu do 15 lat współpracy
Warto wspomnieć, że zespół narodził się przypadkiem. Kennedy był jednym z gościnnych wokalistów na solowym albumie "Slash" z 2010 roku. Ich współpraca szybko przerodziła się w stały skład. Dziś tworzą go także basista Todd Kerns, perkusista Brent Fitz i gitarzysta Frank Sidoris. Debiutancki "Apocalyptic Love" (2012) zajął 4. miejsce na liście Billboard 200. Kolejne płyty, "World on Fire", "Living the Dream" i "4" przyniosły zespołowi serię rockowych przebojów radiowych.
"Nie mogę uwierzyć, że te 15 lat minęło tak szybko. To było jak mgnienie oka. Ale jak to mówią: czas leci, kiedy dobrze się bawisz, a my bawimy się świetnie. To wszystko jest trochę jak sen, w który aż trudno uwierzyć" - przyznał Kennedy.
"Kiedy zaczynaliśmy, nie mieliśmy nic. Nie zamierzaliśmy podbijać świata. Chodziło wyłącznie o czystą przyjemność grania. Teraz więc spotykamy się i gramy, świetnie się przy tym bawimy, potem ruszamy w trasę i następnym razem robimy dokładnie to samo. Dopóki będzie prąd, będziemy podłączać gitary" - podsumował Slash.












