Slash kończy 60 lat. Tego możecie o nim nie wiedzieć
Twarz schowana za burzą loków i okularami przeciwsłonecznymi, na głowie cylinder, gitara Gibson Les Paul z gryfem zadartym w górę - to ikoniczny wizerunek Slasha. Muzyk, razem z m.in. Axlem Rose'em i Duffem McKaganem, przez lata mocno pracował na wizerunek niegrzecznego chłopca rock'n'rolla. Dziś Saul Hudson, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, porzucił używki, które przed laty niemal rozłożyły Guns N' Roses.

Na świat przyszedł 23 lipca 1965 r. jako Saul Hudson w Hampstead w Londynie. Urodził się w artystycznej rodzinie - jego matka Ola J. Hudson pracowała jako projektantka kostiumów dla takich gwiazd, jak m.in. David Bowie (miała z nim romans), Ringo Starr i Janis Joplin; z kolei ojciec Anthony Hudson stworzył okładki płyt dla m.in. Joni Mitchell i Neila Younga.
Do Los Angeles razem z ojcem przeniósł się do pracującej tam matki, gdy miał ok. 5 lat. Po rozstaniu się jego rodziców mieszkał głównie z babcią i szybko dorobił się problemów w szkole. To właśnie od babci otrzymał swoją pierwszą gitarę (z tylko jedną struną!) - miał wtedy 15 lat. Prezent okazał się strzałem w dziesiątkę, instrumentowi poświęcał nawet 12 godzin dziennie.
Zobacz również:
Jak Saul Hudson stał się Slashem
To z tamtych czasów pochodzi pseudonim Slash, który nadał mu nieżyjący już aktor Seymour Cassel (m.in. nominacja do Oscara za "Twarze") - przyszły wirtuoz przyjaźnił się z jego dziećmi.
"Nazywał mnie Slashem, bo byłem ambitnym, początkującym gitarzystą, zawsze zajętym, nigdy nie mającym wolnego czasu. Zawsze się spieszyłem, więc zaczął mnie nazywać w ten sposób i tak już zostało" - wspominał Slash po latach.
Szybko okazało się, że gitara wygrywa z nauką, bo Slash po prostu porzucił szkołę. Rocka pokochał, gdy był nastolatkiem - jednym z pierwszych utworów, które nauczył się grać, był "Smoke on the Water" Deep Purple, a objawienie przeżył za sprawą płyty "Rocks" Aerosmith. Co ciekawe, ten album całkowicie oderwał go od spotkania ze starszą dziewczyną, z którą miał pewne intymne zamiary.
14-letni Slash założył swój pierwszy zespół z przyjacielem, Stevenem Adlerem. Z tych planów ostatecznie nic nie wyszło, ale kilka lat później obaj spotkali się w grupie Road Crew (nazwa pochodziła od utworu "(We Are) the Road Crew" Motörhead) - Adler ostatecznie zrezygnował z pomysłów grania na gitarze, zasiadając za perkusją. Przyjaciele zamieścili ogłoszenie, że szukają basisty i tak w ich kręgu towarzyskim pojawił się Duff McKagan. Razem zaczęli tworzyć pierwsze kompozycje (m.in. powstały podwaliny pod późniejszy utwór "Rocket Queen"), ale Steven Adler zdecydowanie wolał rock'n'rollowy tryb życia, niż pracę na próbach, więc zespół stosunkowo szybko się rozpadł.
Guns N' Roses: Jak "rockowe dzikusy" podbiły świat
W kolejnym lokalnym projekcie pod nazwą Hollywood Rose doszło do spotkania Slasha i Adlera z innymi "rockowymi dzikusami" - wokalistą Axlem Rose'em i gitarzystą Izzym Stradlinem. Ta dwójka w czerwcu 1985 r. zaprosiła do współpracy Slasha, Adlera i wspomnianego wyżej Duffa McKagana. Tak powstał pierwszy najsłynniejszy skład Guns N' Roses, który błyskawicznie podbił rockową scenę Los Angeles, by ze słynnego bulwaru Sunset Strip ruszyć w świat.
To właśnie ta piątka stoi za "Appetite for Destruction" (1985), najlepiej sprzedającym się debiutem w USA. Do tej pory na całym świecie rozeszło się ponad 30 mln egzemplarzy. Z tej płyty pochodzą takie przeboje, jak m.in. "Welcome to the Jungle", "Paradise City", "Sweet Child O' Mine", "Rocket Queen" czy "It's So Easy", które do dziś stanowią żelazne punkty koncertów Gunsów. Wszystkie mogliśmy usłyszeć 12 lipca na PGE Narodowym w Warszawie, gdzie grupa dała kolejny koncert w Polsce.
Rock'n'rollowe życie podlewane wszelkimi używkami mocno odcisnęło się na życiu wszystkich muzyków - pierwszy miejsce w zespole stracił Steven Adler, który najwyraźniej przekraczał mocno wyśrubowane granice ekscesów, a rok później, pod koniec 1991 r. z grupy odszedł Izzy Stradlin. Już po ogromnym sukcesie komercyjnym składającego się z dwóch płyt wydawnictwa "Use Your Illusion I & II" (1991) i trwającej ponad dwa i pół roku gigantycznej trasie koncertowej, Slash zdecydował, że ma już tego dość.
Gitarzysta zajął się wówczas swoim życiem prywatnym - podczas krótkiej przerwy w trasie wziął ślub z modelką i aktorką Renee Suran. Szukał też ujścia artystycznego poza Gunsami, a najgłośniej było o jego współpracy z Michaelem Jacksonem. Razem nagrali utwór "Give In To Me" z płyty "Dangerous". Slash zagrał też we wstępie do teledysku "Black or White" z tego samego albumu. Jego drogi z Królem Popu krzyżowały się później jeszcze kilkakrotnie - zagrał także w utworach "D.S.", "Morphine" i "Privacy", a razem występowali na scenie podczas m.in. MTV Video Music Awards 1995.
W połowie lat 90. powołał do życia projekt Slash's Snakepit z udziałem muzyków Guns N' Roses: perkusisty Matta Soruma i gitarzysty Gilby'ego Clarka, a także Mike'a Ineza (basisty Alice in Chains) i Erica Dovera (wokalisty Jellyfish). Do wersji koncertowej zaprosił basistę Jamesa LoMenzo i perkusistę Briana Tichy'ego z Pride & Glory, czyli projektu gitarzysty Zakka Wylde'a. Slash miał rękę do współpracowników, chociaż trzeba przyznać, że zmieniał ich często - drugi album Slash's Snakepit nagrała całkiem nowa ekipa.
Velvet Revoler: Chemia z czasów Guns N' Roses wróciła
Dobrze znane nazwiska u jego boku pojawiły się za to w 2002 r. To wówczas w nowym zespole pojawili się dawni kompani z Gunsów: Slash, Duff McKagan, Matt Sorum i na moment Izzy Stradlin. Ten szybko uznał, że jednak nie weźmie w tym projekcie udziału, a na jego miejsce pojawił się gitarzysta Dave Kushner, który grał z Duffem w jego grupie Loaded. Gdy za mikrofonem stanął Scott Weiland (były wokalista Stone Temple Pilots), okazało się, że mamy supergrupę, która otrzymała nazwę Velvet Revolver.
Choć zespół odniósł komercyjny sukces, rozwaliły go dawne demony, a najbardziej dotknęły je Weilanda, który nie porzucił nałogów. Raptem po kilku latach nie było już co zbierać, bo poszukiwania odpowiedniego wokalisty, który mógłby zastąpić wyrzuconego Weilanda, zakończyły się fiaskiem.
Zobacz również:
W 2001 r. 35-letni wówczas Slash usłyszał od lekarzy, że cierpi na kardiomiopatię, chorobę serca wywołaną przez lata niszczenia organizmu używkami. Porada medyczna była jednoznaczna - jeśli nie zmieni swojego postępowania, serce może wytrzymać maksymalnie nieco ponad miesiąc. Muzyk przeszedł zabieg wszczepienia kardiowertera-defibrylatora, który stabilizuje arytmię serca i przywraca właściwy jego rytm. Gitarzysta przyznał, że w odstawieniu używek pomogła mu też druga żona, Perla Ferrar. Po śmierci swojej matki na raka płuc porzucił także papierosy.
Związek z Perlą jednak nie przetrwał - w 2010 r. Slash złożył pozew o rozwód, który wycofał dwa miesiące później. Ostatecznie do rozstania doszło cztery lata później. Po rozwodzie z Perlą muzyk ponownie zaczął spotykać się z Meegan Hodges. Byli już parą za czasów Guns N' Roses - jego nowa wybranka mieszkała razem z Erin Everly, ówczesną żoną Axla Rose'a.
Slash: Teraz ja rządzę
Muzyk rzucił się w wir pracy, jednak tym razem chciał odpocząć od problemów związanych z nagrywaniem w zespole. Pracę nad płytą "Slash" (2010) opisywał później jako "katharsis". Do współpracy zaprosił tak znanych gości, jak m.in. Ozzy Osbourne (Black Sabbath), Lemmy (Motörhead), Fergie (Black Eyed Peas), Adam Levine (Maroon 5), M. Shadows (Avenged Sevenfold), Iggy Pop, Kid Rock, Nicole Scherzinger, Chris Cornell (Soundgarden) i Dave Grohl (Foo Fighters, Nirvana).
Jak się później okazało, najważniejsze było spotkanie z Mylesem Kennedym, wokalistą Alter Bridge. To właśnie z nim zaczął współpracę na koncertach i w studiu, pod nieco przydługim szyldem Slash featuring Myles Kennedy and the Conspirators. Do dziś ten zespół dorobił się czterech studyjnych albumów, a ostatnim jest "4" z 2022 r.
Guns N' Roses znowu razem
Choć wydawało się, że prędzej w Chinach zapanuje demokracja (nawiązanie do tytułu ostatniej studyjnej płyty Guns N' Roses - "Chinese Democracy" z 2008 r.), w 2016 r. doszło do głośnego pojednania Slasha i Duffa McKagana z Axlem Rose'em. Efektem było "reunion" grupy, która ruszyła w trwający ponad trzy lata światowy objazd pod hasłem "Not in This Lifetime... Tour" (wówczas była to trzecia najbardziej dochodowa trasa w historii z wynikiem ponad 580 mln dolarów przychodu).
Rock'n'rollowa maszyna do zarabiania pieniędzy nie zwalnia tempa - choć zespół nie wypuścił nowego albumu od 17 lat, fani tłumnie walą na kolejne koncerty, by zobaczyć na żywo legendę rocka.
Slash znalazł czas na to, by spełnić swoje muzyczne marzenie. W maju 2024 r. wypuścił sygnowany pseudonimem solowy album "Orgy of the Damned", zawierający covery bluesowych klasyków. Na płycie ponownie aż skrzyło się od głośnych nazwisk z różnych środowisk - zaproszenia przyjęli m.in. Iggy Pop, Brian Johnson (wokalista AC/DC), Billy F. Gibbons (lider ZZ Top), Paul Rodgers (m.in. Free, Bad Company, Queen + Paul Rodgers), Chris Stapleton, Beth Hart, Chris Robinson (The Black Crowes) i... Demi Lovato.
Prywatnie gitarzysta jest miłośnikiem kotów, klocków Lego, czekolady i kawy. W przygotowanej przez siebie ankiecie dla "US Magazine" w 2011 r. zdradził także, że nie je niczego, co pochodzi z morza.
"Nienawidzę reality shows. Uwielbiam za to programy o gotowaniu i filmy dokumentalne" - ujawnił jeden z najsłynniejszych gitarzystów w historii rocka.











![Festiwal Zaczarowanej Piosenki 2026: Cały tłum przyjaciół [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MX7JEA4P81HB6-C401.webp)