Pierwszy pełny występ po przerwie odbył się 29 lipca w Southampton, w nowojorskiej części Hamptons. Rod Stewart zaśpiewał podczas kameralnej imprezy zorganizowanej na rzecz TeachRock, fundacji Stevena Van Zandta wspierającej edukację muzyczną w amerykańskich szkołach.
Wokalista pojawił się na scenie w znacznie lepszej formie niż mogły sugerować doniesienia z poprzednich tygodni. Koncert trwał około 90 minut, a w repertuarze znalazły się między innymi "The First Cut Is the Deepest", "Forever Young" oraz "Have I Told You Lately". Według uczestników Stewart nie ograniczał się do stania przy mikrofonie i przez większą część wieczoru swobodnie poruszał się po scenie.
"Wszyscy rozmawiali o tym, jak dobrze wyglądał. Tańczył przez cały koncert i był w znakomitej formie" - relacjonowała jedna z osób obecnych na wydarzeniu. Inny uczestnik zapewniał, że 81-letni artysta "brzmiał świetnie".
Rod Stewart zaliczył wpadkę na scenie
Najgłośniej komentowany moment nastąpił podczas "Have I Told You Lately". Głos Stewarta załamał się przy jednym ze słów w wersie "Take away all my sadness". Artysta zatrzymał utwór, spojrzał na muzyków i bez zbędnego tłumaczenia zapowiedział powtórkę.
"Zróbmy to jeszcze raz" - rzucił do publiczności.
Za drugim podejściem wykonał fragment poprawnie, a zebrani odpowiedzieli głośnymi brawami. Krótka pomyłka nie zakłóciła dalszej części występu, a sposób, w jaki wokalista sobie z nią poradził, został odebrany jako dowód swobody oraz scenicznego doświadczenia.
Problemy z głosem zatrzymały trasę
Powrót Stewarta miał szczególne znaczenie po wydarzeniach z czerwca. Artysta odwołał koncert w Kalifornii po rozpoznaniu ostrej infekcji górnych dróg oddechowych i zapalenia krtani. Niedługo później badania wykazały stan zapalny oraz przeciążenie fałdów głosowych, dlatego lekarz zalecił mu bezwzględny odpoczynek od śpiewania.
Z tego powodu dwa występy w amfiteatrze Red Rocks w Kolorado zostały przełożone na wrzesień 2027 roku. Wcześniej wokalista odwołał także koncerty w Las Vegas.
Kolejne obawy pojawiły się podczas występu w Utah, gdy Stewart zrobił przerwę i skorzystał na scenie z tlenu. Przyznał wtedy, że podczas tańca zrobiło mu się słabo. Na jego samopoczucie mogły wpłynąć wysoka temperatura oraz położenie obiektu na dużej wysokości.
Na scenie pojawił się Steven Van Zandt
Stewart wystąpił w Southampton bez wynagrodzenia. Dołączył do niego Steven Van Zandt, gitarzysta E Street Band, aktor znany z serialu "Rodzina Soprano" i założyciel TeachRock. Muzycy wspólnie wykonali "Having a Party" oraz "Stay with Me", pochodzące z repertuaru Faces.
"Muzyka nadała kierunek mojemu życiu, kiedy byłem młody, i nigdy o tym nie zapomniałem. TeachRock przywraca ją do szkół i daje dzieciom tę samą iskrę" - powiedział Stewart.
Charytatywny wieczór przyniósł 1,7 mln dolarów. Pieniądze zebrano między innymi podczas aukcji, na której oferowano kolację z Van Zandtem i aktorami "Rodziny Soprano", spotkanie ze Stewartem i jego żoną Penny Lancaster oraz wizytę w prywatnej posiadłości Andrei Bocellego w Toskanii, połączoną z koncertem.
Van Zandt podkreślił, że udział brytyjskiego wokalisty znacząco pomógł całej inicjatywie. Dla fanów Stewarta najważniejsza była jednak inna wiadomość: po wymuszonej przerwie artysta ponownie jest w stanie zagrać pełny koncert i nie zamierza rezygnować ze sceny.











