Ostatni dzień festiwalu w Sopocie rozpoczął koncert "Top of the Rock". Na scenę zaproszono wykonawców, którzy od dekad kształtują brzmienie polskiego rocka. Obok Małgorzaty Ostrowskiej, Kobranocki, IRA Trio i Perfectu z Łukaszem Drapałą wystąpiły Lady Pank oraz Dżem.
Oba zespoły sięgnęły po utwory doskonale znane publiczności. W Operze Leśnej reakcje były entuzjastyczne, ale po publikacji fragmentów koncertu w mediach społecznościowych rozpoczęła się znacznie mniej uprzejma dyskusja.
Lady Pank otworzyło rockową część festiwalu
Lady Pank rozpoczęło wieczór od "Kryzysowej narzeczonej". Później zabrzmiały "Tacy sami" i "Mniej niż zero". Publiczność szybko włączyła się do śpiewania, a pod sceną nie brakowało osób tańczących do największych przebojów grupy.
Występ Janusza Panasewicza i Jana Borysewicza zebrał wiele pochwał. "Wymiatają", "Jak zawsze klasa", "Super, fantastyczne" - pisali internauci zadowoleni z koncertu.
Nie wszyscy podzielali ten entuzjazm. Krytyczne komentarze dotyczyły przede wszystkim formy wokalnej Panasewicza. Część widzów uważała, że w jego głosie zabrakło dawnej mocy.
"Ale tego nie da się słuchać", "Brak już mocy i siły głosu", "Słabiutko. Kiedyś - tak, dzisiaj - nie" oraz "Coś chyba nie poszło" - można było przeczytać pod nagraniami z koncertu.
Pojawiły się nawet sugestie, że wokalista powinien pomyśleć o zejściu ze sceny. Były to wyjątkowo ostre oceny, zwłaszcza że zgromadzona w Operze Leśnej publiczność przyjęła Lady Pank bez podobnych zastrzeżeń.
Dżem również nie uniknął krytyki
Podobny rozdźwięk pojawił się po występie Dżemu. Grupa zaprezentowała "Jak malowany ptak", "Sen o Victorii" i "Wehikuł czasu". Wokalistą zespołu od 2024 roku jest Sebastian Riedel, który zastąpił Macieja Balcara.
Publiczność znała teksty i śpiewała razem z muzykami. Widzowie przed telewizorami zwrócili jednak uwagę, że słowa wykonywane przez Riedla nie zawsze były wyraźne.
"W ogóle nie wiem, co śpiewał", "Nie mogłam go zrozumieć", "Wokal niezrozumiały" i "Sebastian nie daje rady" - komentowali internauci.
Krytykowano także aranżacje. Rozbudowana, orkiestrowa oprawa nie wszystkim pasowała do blues-rockowego repertuaru Dżemu. Jeden z widzów stwierdził, że zamiast charakterystycznego brzmienia zespołu usłyszał "symfoniczną, nieszczerą popelinę".
Sebastian Riedel nadal porównywany z ojcem
W przypadku Sebastiana Riedla ocena występu szybko przerodziła się w kolejną dyskusję o Ryszardzie Riedlu. Część fanów wciąż oczekuje, że syn dawnego wokalisty będzie śpiewał jego utwory w niemal identyczny sposób.
Sebastian przez lata występował z własnym zespołem Cree. Do Dżemu dołączył oficjalnie w kwietniu 2024 roku, rozpoczynając tym samym nowy etap w historii grupy. W lutym 2026 roku ukazał się album "Sobie potrzebni" - pierwszy studyjny materiał Dżemu od niemal 16 lat i pierwszy z nowym wokalistą.
W Sopocie zespół nie zaprezentował jednak piosenek z tej płyty. Postawił na klasyki kojarzone z Ryszardem Riedlem, co ponownie uruchomiło porównania między ojcem a synem.











