Nie żyje Terry Reid. "Jeden z najlepszych wokalistów naszego pokolenia"
Zmarł jeden z najbardziej niedocenionych głosów brytyjskiego rocka. Terry Reid, wokalista o niepowtarzalnej barwie i charyzmie, odszedł w wieku 75 lat po walce z chorobą nowotworową. Jego śmierć poruszyła muzyczny świat - wspominają go legendy rocka, a fani wracają do kultowego albumu "River".

Choć jego nazwisko nie zagościło na pierwszych miejscach list przebojów, Terry Reid na trwałe wpisał się w historię muzyki jako artysta, który mógł zostać wokalistą Led Zeppelin - zanim jeszcze zespół zdobył światową sławę. Jimmy Page, tworząc nowy skład po rozpadzie Yardbirds, zaproponował Reidowi dołączenie do formacji, która później przyjęła nazwę Led Zeppelin. Ten jednak, związany już solowymi kontraktami, odmówił - i to właśnie on polecił na swoje miejsce młodego Roberta Planta.
"Jego głos, jego skala... jego piosenki uchwycają tę beztroską erę... W rzeczy samej superpłuca. Katapultował mnie w nowy intensywny świat, który on sam postanowił odrzucić... Słucham teraz jego albumu 'The River' i ronię łzę za moim towarzyszem broni" - napisał Plant po śmierci Reida.
Podobną propozycję Reid otrzymał także od Ritchiego Blackmore'a - mógł zostać wokalistą Deep Purple po odejściu Roda Evansa. I tym razem powiedział "nie".
W cieniu sławy, ale z uznaniem gigantów
Reid rozpoczął muzyczną karierę jako nastolatek, dołączając do zespołu Peter Jay and the Jaywalkers, z którym występował jako support The Rolling Stones. Jego solowy debiut "Bang Bang, You're Terry Reid" z 1968 roku otworzył mu drzwi do kariery, choć nie przyniósł komercyjnego sukcesu.
Największe uznanie przyniósł mu album "River" z 1973 roku, który do dziś uważany jest za perłę rockowej melancholii. Reid słynął z emocjonalnych interpretacji i niezwykłej ekspresji scenicznej, dzięki czemu dorobił się przydomka "Superlungs".
"W Anglii dzieją się tylko trzy rzeczy: The Rolling Stones, Beatlesi i Terry Reid" - mówiła o nim w 1968 roku Aretha Franklin.
Ostatnia walka i pożegnanie
W ostatnich miesiącach życia Reid zmagał się z nowotworem, co zmusiło go do odwołania zaplanowanej trasy koncertowej. W sieci zorganizowano zbiórkę, by wesprzeć artystę w trudnym czasie. "Terry jest silny duchem i jest głęboko wdzięczny za okazaną pomoc" - napisano w opisie inicjatywy.
Artysta zmarł 4 sierpnia 2025 roku. Odszedł w otoczeniu bliskich, pozostawiając w żałobie żonę Annette. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik muzyka.
"Jeden z najlepszych wokalistów naszego pokolenia"
Wieść o śmierci Reida poruszyła muzyczne środowisko. Roger Taylor z Queen napisał w mediach społecznościowych:
"Przykro mi słyszeć, że straciliśmy wspaniałego Terry'ego Reida. Jeden z najlepszych wokalistów naszego pokolenia. Spoczywaj w pokoju".
Fani i muzycy powrócili do jego twórczości, a album "The River" - do dziś uważany za jeden z najbardziej niedocenionych w historii rocka - ponownie wybrzmiał w głośnikach na całym świecie.






![Na stadionach czuje się jak w domu. Przyszło blisko 100 tys. osób [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MW3Z9K3N5NXOM-C401.webp)


![Festiwal w Opolu 2026 - dzień trzeci [RELACJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MW3JDS6IYDXNI-C401.webp)