Nie żyje Mark Volman. Współzałożyciel grupy The Turtles zmarł po krótkiej chorobie
W wieku 78 lat zmarł Mark Volman, współzałożyciel amerykańskiej grupy The Turtles oraz połowa duetu Flo & Eddie. Wokalista, gitarzysta i kompozytor od 2020 r. zmagał się z otępieniem z ciałami Lewy'ego, postępującą chorobą neurodegeneracyjną.

Przedstawiciel Marka Volmana potwierdził, że muzyk zmarł w Nashville po "krótkiej, niespodziewanej chorobie". 78-letniego wokalistę i gitarzystę pożegnały m.in. dwie byłe żony oraz najbliżsi.
Jego muzyczne początki sięgają połowy lat 60., kiedy to razem z Howardem Kaylanem, swoim kolegą z klasy z liceum, występowali w zespole Crossfires. Grupa szybko zmieniła nazwę na The Turtles i to pod tym szyldem odnosiła największe sukcesy. Do końca lat 60. umieściła pięć nagrań w Top 10 amerykańskiej listy, a "Happy Together" dotarło na sam szczyt zestawienia.
Nie żyje Mark Volman. "To wszystko brzmi jak sen"
Po rozpadzie zespołu w 1970 roku, Volman i Kaylan (a także inny muzyk The Turtles, basista Jim Pons) dołączyli do grupy Mothers of Invention Franka Zappy. Ze względu na prawne zawiłości związane z zobowiązaniami kontraktowymi Volman i Kaylan zaczęli występować jako duet Flo & Eddie, a poza własną działalnością w chórkach wspierali takich wykonawców, jak m.in. T. Rex, Alice Cooper, Bruce Springsteen, Blondie i Duran Duran.
Znany z charakterystycznych kręconych włosów Mark Volman miał ubezpieczyć swoją fryzurę na 100 tys. dolarów od "pożaru, kradzieży i wypadnięcia włosów". Z Kaylanem występował przez ponad 50 lat, żartując, że duet przetrwał dłużej niż jego małżeństwo (z Patricią rozwiódł się po 25 latach, a drugie małżeństwo z Emily rozpadło się po 15 latach).

W 2023 r. Volman wypuścił książkowe wspomnienia "Happy Forever", w którym opisał imprezy z m.in. Johnem Lennonem i Jimim Hendrixem. "Teraz to wszystko brzmi jak sen" - mówił w wywiadzie dla magazynu "People".
W 2020 r. u wokalisty zdiagnozowano otępienie z ciałami Lewy'ego, postępujące zaburzenie neurologiczne, objawiające się m.in. halucynacjami, drżeniem ciała i trudnościami z koncentracją. Dzięki zastosowaniu leków udało mu się na tyle opanować chorobę, że kontynuował występy na scenie.









