Nie chciał rozczarować swoich fanów. Tragiczna śmierć wirtuoza instrumentów klawiszowych
"Musisz utrzymać wszystko w ruchu" - taki napis widnieje na nagrobku Keitha Emersona. Legendarny wirtuoz instrumentów klawiszowych, jeden z najwybitniejszych muzyków związanych ze sceną rocka progresywnego zmarł 10 lat temu, 11 marca 2016 r.

"Kompozytor, ojciec i przyjaciel" - taki dopisek znalazł się na nagrobnej płycie Keitha Emersona. Jego przyjaciele z supergrupy Emerson, Lake & Palmer nie chcieli, by imponujący dorobek wirtuoza instrumentów klawiszowych przyćmiły okoliczności jego śmierci.
Muzyk zmarł w swoim domu w Santa Monica w Los Angeles w wieku 71 lat. Ciało klawiszowca znalazła jego 52-letnia wówczas partnerka, pochodząca z Japonii Mari Kawaguchi. To w tym kraju Keith Emerson cieszył się wielkim uznaniem i to właśnie do pożegnalnych występów w Krainie Kwitnącej Wiśni szykował się wczesną wiosną 2016 r.
Keith Emerson nie chciał zawieść fanów
"Był wrażliwą duszą. Nie chciał zawieść fanów. Był perfekcjonistą i myśli, że nie da rady zagrać idealnie wpędzały go w depresję, nerwy i lęki" - opowiadała Mari Kawaguchi, dodając, że do dramatycznego kroku mogły pchnąć jej partnera niewybredne komentarze internautów.
Artysta cierpiał na chorobę zwyrodnieniową prawej ręki - do gry na klawiszach mógł używać tylko ośmiu palców. W 2010 roku muzyk przeszedł operację. Problemy zdrowotne nasiliły depresję, z którą zmagał się już od pewnego czasu.
Mari Kawaguchi w związku z 10. rocznicą śmierci swojego ukochanego opublikowała emocjonalny wpis na Facebooku. Datę odejścia partnera zestawiła z tragicznym trzęsieniem ziemi w Japonii z 11 marca 2011 r. W tej katastrofie śmierć poniosło ponad 15 tys. osób, a kolejne ponad pół miliona straciło swoje domy. Spowodowana trzęsieniem fala tsunami uszkodziła elektrownię atomową w Fukushimie, powodując najdroższą katastrofę naturalną w historii.
"Dla mnie i jego dzieci, to jest 'po prostu kolejny dzień'. Bo dla nas, każdy dzień jest rocznicą jego odejścia. A gdzieś jego muzyka wciąż rozbrzmiewa" - napisała Mari Kawaguchi.
Kim był wirtuoz instrumentów klawiszowych z grupy Emerson, Lake & Palmer?
"Był niewątpliwie najwybitniejszym klawiszowcem w historii rocka; genialnym pianistą, mistrzem Hammonda i Mooga. Styl jego gry - łączący niewiarygodną wirtuozerię z drapieżną ekspresją - porównywano z Hendriksem. Tworzył muzykę inspirowaną dziełami klasycznymi" - w 2019 r. wspomniał Keitha Emersona magazyn "Hi-Fi i Muzyka".
Supergrupa Emerson, Lake & Palmer sprzedała ponad 48 mln płyt, stając się jedną z ikon rocka progresywnego. Do grona klasyków zaliczane są albumy z lat 70., z naciskiem na "Emerson, Lake & Palmer" (1970), "Tarkus" (1971), "Works Volume 1" (1977) i pokazująca wirtuozerię trójki muzyków koncertowa płyta "Pictures at an Exhibition" (1971), będąca pierwszą rockową adaptacją muzyki poważnej na taką skalę.
Zespół pod koniec lat 60. stworzyli Keith Emerson (wówczas w The Nice) i znany z King Crimson wokalista i basista Greg Lake, do których dołączył perkusista Carl Palmer z Atomic Rooster. Początkowo ich twórczość bazowała na przełożeniu nagrań z muzyki klasycznej (Emerson zaczynał właśnie od klasyki, grając m.in. Bacha) na rockowe brzmienie. Raptem drugi koncert nowej formacji odbył się przed ok. 600 tys. widzów podczas festiwalu Isle of Wight, choć zespół nie miał jeszcze nawet wydanej debiutanckiej płyty.
Fani mieli okazję usłyszeć m.in. suitę "Pictures at an Exibition" (według cyklu Modesta Musorgskiego), utwór "Rondo" pochodzący jeszcze z czasów The Nice oraz "Nut Rocker" (inspirowany marszem z "Dziadka do orzechów" Czajkowskiego). Choć słynny prezenter BBC John Peel kręcił nosem ("wielkie marnotrawstwo czasu, talentu i prądu"), słuchacze byli innego zdania. Tak narodziła się nowa gwiazda rocka progresywnego.
Wyróżnikiem zespołu były klasycystyczne zapędy Keitha Emersona i jego popisy na organach Hammonda i instrumentach Mooga ("sceniczny wizerunek człowieka-demolki"). Z kolei Greg Lake odpowiadał za głównie akustyczne ballady (jak choćby "Lucky Man" i "C'est La Vie"), a Carl Palmer dodawał całości jazz-rockowe brzmienia. Ten podział najmocniej zarysował się na płytach "Works Vol. 1" i "Works Vol. 2". Pod koniec lat 70. było widać, że każdy z muzyków ciągnie w swoją stronę. Keith Emerson wprost mówił, że będąca finansowym obciążeniem trasa po USA (ogromne koszty sprawiły, że udział orkiestry zakończył się po raptem 11 koncertach) była początkiem końca.
"Przytłaczające poczucie własnej wartości sprawiło, że ELP w ciągu zaledwie kilku lat przekształciła się z jednej z najbardziej ekscytujących nowych grup lat 70. w grupę definiującą nadmierne (...) samouwielbienie" - pisał John Kelman z serwisu All About Jazz.
Emerson, Lake & Palmer: Z ekscytacji w samouwielbienie
W połowie lat 80. Emerson i Lake próbowali reaktywować zespół, jednak Carl Palmer był wówczas zaangażowany w prace supergrupy Asia. Liderzy zaangażowali perkusistę Cozy'ego Powella (m.in. Black Sabbath, Rainbow, Whitesnake), zachowując skrót ELP, jednak ta współpraca zakończyła się na jedynej płycie "Emerson, Lake & Powell" (1986) i trasie koncertowej.
Do powrotu klasycznego składu ELP doszło w 1992 r., jednak na listach przebojów królował wówczas grunge, coraz mocniej rozpychał się hip hop. Płyty "Black Moon" (1992) i "In the Hot Seat" (1994) przeszły niemal bez echa, a problemy zdrowotne i narastające konflikty między muzykami sprawiły, że w 1998 r. doszło do kolejnego rozpadu grupy, która rok wcześniej odwiedziła Polskę, nagrywając w Spodku w Katowicach album "Live in Poland". Pierwotnie był to bootleg, a muzycy oficjalnie wydali zgodę na wydanie na świecie w 2001 r.

Ostatni koncert pod szyldem Emerson, Lake & Palmer odbył się w 2010 r. podczas High Voltage Festival w Londynie, gdzie zespół świętował 40. rocznicę istnienia.
"Miłość Keitha do muzyki i pasja występowania na scenie pozostaną niedoścignione przez wiele następnych lat" - powiedział Carl Palmer po śmierci Keitha Emersona.
Zmarły raptem dziewięć miesięcy później Greg Lake podkreślił, że nie chce, by ludzie zapamiętali klawiszowca z powodu jego tragicznej śmierci. "Ja zawsze będę pamiętał Keitha Emersona jako niezwykły talent muzyka i kompozytora" - powiedział w pożegnaniu.











