Wydany w 1986 roku album "Orgasmatron" Motörhead nagrał w składzie: Lemmy (wokal, bas), Phil Campbell (gitara), Würzel (gitara) oraz były muzyk Saxon Pete Gill (perkusja). Było to otwarcie nowego rozdziału w historii brytyjskiej formacji. Kilka lat wcześniej rozsypał się klasyczny skład, w którym u boku Lemmy'ego grali "Fast" Eddie Clarke (gitara) i Phil "Philty Animal" Taylor (perkusja).
Gdy w kłopoty finansowe wpadła wytwórnia Bronze Records, Motörhead wraz ze swoim menedżmentem powołał do życia własny label GWR (Great Western Road). To nakładem tego wydawnictwa ukazał się pierwszy album grupy jako kwartetu.
Nowy materiał przesunął brzmienie zespołu w stronę cięższych rejonów przy jednoczesnym zachowaniu agresji i surowej energii, łącząc hard rocka, heavy metal i punk rocka. Efekt końcowy - za który odpowiadał producent Bill Laswell, pracujący wcześniej z m.in. Herbiem Hancockiem, Mickiem Jaggerem, Yoko Ono i Afrika Bambaataa - wzbudził spore kontrowersje nie tylko wśród fanów, ale również u samych muzyków.
Motörhead: 40 lat płyty "Orgasmatron"
"Okazało się, że Bill był dobry w wydobywaniu dźwięków, ale wszystko spieprzył w miksie. Album był o wiele lepszy, kiedy zabrał go do Nowego Jorku, niż kiedy przywiózł go z powrotem... Był okropny. 'Orgasmatron' był błotem" - mówił później Lemmy.
Mocno rozczarowany był również Phil Campbell. "Myślę, że produkcja 'Orgasmatron' nas zawiodła. Piosenki były naprawdę dobre. Włożyliśmy w nie dużo wysiłku" - nie krył gitarzysta.
Z okazji 40-lecia premiery "Orgasmatron" przygotowano jubileuszową edycję tego wydawnictwa, która skupiła się nie tylko na samym albumie, ale i historii jego powstania. Oryginalne taśmy poddano remasteringowi oraz cięciu z połowiczną prędkością (half-speed mastering). Ponadto długoletni współpracownik zespołu, Cameron Webb, przygotował nowy miks i master albumu na podstawie oryginalnych ścieżek.
Szykowane na 6 listopada wydanie zapowiada singel "Orgasmatron" w nowym miksie i z nowym wideo.
Ekipa związana z nieistniejącym od śmierci Lemmy'ego w 2015 r. Motörhead podkreśla, że "Orgasmatron" to wyjątkowy album w dorobku formacji.
"Jako fani Motörhead ze starej szkoły, kilkanaście miesięcy temu siedzieliśmy wieczorem przy stoliku kawowym, z drinkami w dłoniach, zastanawiając się, jak brzmiałby 'Orgasmatron', gdyby został zmiksowany na nowo przez wieloletniego producenta Motörhead, Camerona Webba. Cameron wyprodukował sześć albumów studyjnych i można uczciwie powiedzieć, że Lemmy, Phil [Campbell] i Mikkey [Dee, perkusista zespołu w latach 1992-2015] obdarzyli go zaufaniem i miłością, ale także mogli sobie przy nim swobodnie marudzić. Czy byłoby w porządku zapytać go, czy chciałby spróbować zremiksować 'Orgasmatron'? Czy zaoferowanie czegoś takiego obok oryginalnej pracy Billa byłoby brakiem szacunku dla pierwotnego albumu? Doszliśmy do wniosku, że zdecydowanie nie. Byłaby to dodatkowa przygoda dla osób, które chciałby po nią sięgnąć. Zapytaliśmy więc Camerona, czy ma na to ochotę. A on wykrzyczał bardzo entuzjastyczne 'Tak'" - czytamy.
Jak się okazało, dla Camerona Webba ta okazja miała charakter szczególnie osobisty.
"Mój brat zapoznał mnie z 'Orgasmatron', gdy miałem 14 lat. Usłyszałem ten utwór i pomyślałem: 'czy to w ogóle jest muzyka?'. To było jak diabeł wychodzący z mojej kasety magnetofonowej. I zachwyciłem się tym. Ten album oraz 'Rock 'N' Roll' to były moje płyty Motörhead, więc propozycja pracy nad tym materiałem jest dla mnie niezwykle ważna. Szczerze mówiąc, nie znam nikogo na świecie, kto byłby bardziej podekscytowany tym zadaniem ode mnie".
Cameron Webb: Wydobyć to, co znajdowało się w środku
Jednocześnie Webb chciał zachować charakter oryginalnego nagrania oraz docenić pracę producenta Billa Laswella i inżyniera dźwięku Jasona Corsaro.
"Uwielbiam oryginał za to, że jest dziki i nieco chaotyczny. Chciałem uszanować to, co stworzyli Jason Corsaro i Bill Laswell, zamiast po prostu próbować sprawić, by brzmiało to jak współczesny album heavymetalowy. Kiedy otworzyliśmy oryginalne, 24-ścieżkowe taśmy, wyraźnie można było usłyszeć, jak kreatywnie podeszli do brzmień, zwłaszcza bębnów. W tym nagraniu jest tak wiele charakteru i chciałem to zachować".
Mając na uwadze oryginalny miks, Webb podejmując się zremiksowania materiału, brał również pod uwagę to, co mogliby chcieć usłyszeć Lemmy i Phil.
"Zarówno Lemmy, jak i Phil mówili, że nie podobał im się oryginalny miks, więc pomyślałem o tym, o co mogliby mnie poprosić, gdyby siedzieli obok mnie. Starałem się odwołać do tego, co wiedziałem o nich i ich podejściu do nagrywania - eksponując bas w jednym miejscu, precyzując gitary w innym - przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla tego, co już tam było. Celem nigdy nie było zastąpienie oryginału, ale wydobycie większej ilości tego, co znajdowało się w środku" - dodaje Cameron Webb.
"Orgasmatron 40th Anniversary Edition" pojawi się jako wydanie deluxe z trzema płytami winylowymi i książeczką okładkową oraz w wersji 2CD. Zawierać one będą osobną płytę ze zremasterowanym oryginalnym miksem i płytę z nowym miksem Camerona Webba. Ponadto na tych wydaniach znajdować się będą nagrania z prób w studio i inne wersje z nagrań z 1985 roku, a także pełny zapis sesji dla BBC Radio 1 Friday Rock Show z 1986 roku, który uchwycił zespół w erze albumu "Orgasmatron". Wydanie na 40-lecie jest również dostępne jako pojedyncza płyta LP na przezroczystym fioletowym winylu, zawierająca oryginalny album studyjny.
Ze składu, który nagrał "Orgasmatron" żyje już tylko Pete Gill, dla którego był to jedyny studyjny album Motörhead. 75-latek z powodów zdrowotnych nie jest już w stanie grać na perkusji. Z kolei ostatnim żyjącym muzykiem ostatniego wcielenia brytyjskiej grupy pozostaje Mikkey Dee, obecnie grający w Scorpions.
Dorobek Motörhead zatrzymał się na 22 studyjnych płytach, z finałem w postaci "Bad Magic" z sierpnia 2015 r. Ten materiał w Wielkiej Brytanii odniósł największy sukces od czasów albumu "Iron Fist" z 1982 r.













