Mija 55 lat od ostatniego występu Jima Morrisona z The Doors. "Nagle zmieniał się w maniaka"
Choć o niesławnym "Klubie 27" krążą już legendy, nie da się ukryć, że śmierć sławnych nazwisk po dziś dzień chwyta za serca, szczególnie wiernych fanów. Artyści, którzy z różnych przyczyn odeszli w wieki 27 lat, zapoczątkowali swego rodzaju fatum - Amy Winehouse, Kurt Cobain, Janis Joplin, Jimi Hendrix i Jim Morrison zostawili po sobie pustkę, której w branży muzycznej nie da się już zapełnić. Doskonale wie o tym zespół The Doors, który dokładnie 12 grudnia 1970 roku po raz ostatni zagrał z oryginalnym wokalistą - Jimem Morrisonem.

Jim Morrison był twórcą, który porywał publiczność nie tylko rzemieślniczym talentem i zaangażowaniem w sztukę, ale i charyzmą, wkładaniem w utwory całego siebie i emanowaniem poezją połączoną z psychodelicznorockowym nastawieniem. Mówi się, iż Morrison zmienił oblicze rocka i coś w tym jest, gdyż artysta od lat jest nazywany szamanem tego gatunku. Niewielu pamięta jednak, jak wyglądał ostatni występ wokalisty z grupą The Doors. Niedługo potem muzyk już nie żył.
Jim Morrison stał się legendą jeszcze za życia. "Nagle zmieniał się w maniaka"
Lider Jim Morrison, klawiszowiec Ray Manzarek, gitarzysta Robby Krieger i perkusista John Densmore stworzyli projekt, który w sercach wiernych fanów grupy pozostaje do dziś. To właśnie "Strange Days", drugi album studyjny amerykańskiej formacji, wydany 25 września 1967 roku, umocnił pozycję artystów w branży i wypromował takie kawałki jak między innymi "Love Me Two Times", "People Are Strange", "When the Music's Over" czy "Moonlight Drive".
Zobacz również:
Jim Morrison w połowie lat 60. coraz częściej popadał w nałogi. Grający na instrumentach klawiszowych Ray Manzarek wspominał, że piosenkarz przez kilka miesięcy żywił się jedynie fasolą w puszce i LSD. Nadużywanie trunków oraz substancji psychoatywnych miało z kolei wpływ na zachowania sceniczne frontmana - niektóre z nich były nawet opisywanie mianem "obrzydliwych".
"Jim był jak doktor Jekyll i Mr. Hyde. Kiedy był trzeźwy, był zrównoważonym erudytą i typem przyjacielskiego kolesia... Po prostu Mr. America. Kiedy zaczynał pić, na początku był w porządku, ale nagle zmieniał się w maniaka" - opowiadał Paul Rothchild, producent pierwszych pięciu płyt The Doors.
12 grudnia 1970 roku podczas koncertu w The Warehouse w Nowym Orleanie wokalista przeszedł załamanie. W trakcie klawiszowej solówki Manzarka w przeboju "Light My Fire", Morrison usiadł przy perkusji, potem zapominał słów utworów, chodził nieobecny po scenie i wydawało się, iż jest mocno skołowany tym, co dookoła się działo. Z podestu wstał dopiero ponaglony przez perkusistę Johna Densomore'a, jednak zamiast dokończyć występ, rozwalił mikrofon o scenę i zszedł za kulisy.
Jim Morrison wyruszył do Francji. Był ze swoją ukochaną Pamelą Courson
John Densmore w swojej biografii "Riders on the Storm" napisał, że po koncercie doszło do spotkania z gitarzystą Robbiem Kriegerem i Rayem Manzarkiem, podczas którego zapadła decyzja o zakończeniu występów na żywo.
Od grudnia 1970 roku trwały nagrania płyty "L.A. Woman", jednak jeszcze zanim ukończono miksy materiału (w połowie kwietnia 1971 roku), Jim Morrison wraz ze swoją partnerką Pamelą Courson wyruszył do Paryża. Stolicę Francji odwiedził w wakacje 1970 roku i wówczas to miasto przypadło mu do gustu na tyle, że rozważał przeprowadzkę, aby tam pisać i tworzyć. Wyjeżdżając, Morrison do końca nie sprecyzował swoich planów na następne miesiące. Nie było też do końca wiadomo, czy zamierza powrócić do The Doors, choć pewne znaki wskazywały na to, że myślał o porzuceniu zespołu na dobre.
Z Morrisonem w składzie grupa The Doors wydała w sumie sześć płyt studyjnych: "The Doors" (1967), "Strange Days" (1967), "Waiting for the Sun" (1968), "The Soft Parade" (1969), "Morrison Hotel" (1970) i "L.A. Woman" (1971).
Śmierć Jima Morrisona wciąż zaskakuje. Nie wykonano autopsji
Wieczorem 2 lipca 1971 roku Jim i Pamela poszli do kina na film "Pursued" z Robertem Mitchumem w roli głównej. Później wrócili do wynajmowanego apartamentu przy Rue Beautreillis 17, gdzie po pewnym czasie poszli spać. Po godzinie Courson obudziła się, słysząc, że Morrison dławi się i bulgocze. Obudzony wokalista The Doors w łazience zaczął wymiotować krwią, jednak miał zapewnić swoją partnerkę, że czuje się lepiej i nie potrzebuje lekarza i chciałby się wykąpać. Pamela poszła wówczas spać i obudziła się ok. 8 rano 3 lipca.
W łazience znalazła nieprzytomnego Morrisona, który nie reagował na jej próby obudzenia. Ok. 8:30 Courson zadzwoniła do swojego przyjaciela Alaina Ronaya, a chwilę później po straż pożarną. Wg późniejszych relacji Pameli, przybyli strażacy wyciągnęli Morrisona z łazienki i położyli w sypialni, gdzie rozpoczęli masaż serca, który jednak nie przyniósł skutku.
Francuski lekarz Max Vasille napisał, że śmierć nastąpiła z "przyczyn naturalnych". Nie wykonano jednak sekcji. Menedżer Bill Siddons po otrzymaniu informacji od Courson wsiadł w najbliższy samolot do Francji - w Paryżu zobaczył trumnę i akt zgonu, choć sam nie widział ciała.
W pogrzebie na cmentarzu Pere Lachaise uczestniczyło tylko pięć osób: Alain Ronay, jego przyjaciółka i reżyserka Agnes Varda, Robin Wertle (sekretarka Morrisona przez kilka miesięcy jego pobytu w Paryżu), Bill Siddons i Pamela Courson. Nie powiadomiono nikogo z rodziny, przyjaciół czy kolegów z The Doors.
Menedżer The Doors Danny Sugerman w autobiografii "Wonderland Avenue" wspominał spotkanie z Pamelą Courson po jej powrocie do Stanów Zjednoczonych. Wówczas partnerka wokalisty miała przyznać, że przyczyną śmierci było przedawkowanie nielegalnych używek. Sugerman jednak zaznacza, że zmagająca się uzależnieniami Courson podawała kilka różnych wersji śmierci Jima, łącznie z tym, że sama zabiła swego partnera.
"Była najbardziej niebezpieczną dziewczyną, którą kiedykolwiek znałam" - powiedziała Diane Gardner, przyjaciółka Pameli i przez krótką chwilę rzeczniczka The Doors. Po dziś dzień zastanawia również fakt, iż Pamela Courson odeszła również w wieku 27 lat - tak samo, jak jej ukochany. Kobieta zmarła 25 kwietnia 1974 roku z powodu przedawkowania nielegalnych używek. Jej ciało zostało znalezione w sypialni apartamentu w Los Angeles.








