Reklama

Reklama

Led Zeppelin: Może...

Jason Bonham, syn nieżyjącego perkusisty Led Zeppelin Johna "Bonzo" Bonhama, wlał znów trochę optymizmu w serca fanów legendy hard rocka.

Jason Bonham zagrał w składzie Led Zeppelin 10 grudnia 2007 roku w londyńskiej hali The O2 Arena. Legenda powróciła tylko na jeden koncert poświęcony pamięci Ahmeta Erteguna, zmarłego założyciela wytwórni Atlantic. Występ był ogromnym sukcesem i od razu pojawiły się spekulacje, że to tylko wstęp do światowej trasy.

Jednak co jakiś czas muzycy dementowali pogłoski. Wokalista Robert Plant zajął się promocją płyty "Raising Sand" nagranej z wokalistką country Alison Krauss.

Teraz wygląda na to, że coś się ruszyło w obozie Zeppelinów. Bonham właśnie ujawnił, że zakończył współpracę z zespołem Foreigner i że niedawno spotkał się na wspólnym muzykowaniu z gitarzystą Jimmym Page'em i basistą Johnem Paulem Jonesem.

Reklama

"Byłem [w Anglii] kilka razy. Pracowałem z Jimmym i Johnem Paulem próbując stworzyć nowy materiał. Nie wiem co z tego będzie, ale to na pewno będzie coś... Na tą chwilę wiem, że to wielka przyjemność jammować z tymi dwoma kolesiami i tworzyć nową muzykę" - powiedział w wywiadzie radiowym Bonham, mieszkający obecnie na Florydzie.

"Nigdy nie zadaję żadnych pytań. Jeśli zadzwonią, żebym znów zagrał, to każdy moment sprawi mi radość. Bez względu na to, jak to się zakończy, możliwość grania z takimi ludźmi, to coś wspaniałego dla mnie. O tym właśnie marzyłem" - dodał perkusista.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Led Zeppelin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama