O "klątwie" Micka Jaggera zaczęto mówić w 2010 r. Gdy wokalista The Rolling Stones pojawiał się na trybunach podczas ważnych meczów reprezentacji Anglii, Synowie Albionu najczęściej kończyli porażką.
Kolejne turnieje i wskazania słynnego rockmana (kibicował też m.in. USA i Brazylii, skąd pochodziła jedna z jego byłych partnerek) tylko potwierdzały teorię internautów. Obecność Jaggera była niemal równoznaczna, że wspierana przez niego drużyna zejdzie z boiska pokonana.
W półfinale MŚ 2014 w Brazylii otwarcie kibicował gospodarzom w spotkaniu z Niemcami (na mecz zabrał syna Lucasa, który w połowie jest Brazylijczykiem). Końcowy wynik był katastrofą dla Canarinhos - Niemcy wygrały aż 7:1.
"Mogę wziąć odpowiedzialność za pierwszego gola Niemców, ale nie pozostałe sześć!" - Jagger próbował później żartować w rozmowie z "The Sun".
Klątwa Micka Jaggera znowu działa. Tylko kręcił głową
82-letni wokalista po raz kolejny pojawił się podczas zbliżającego się do końca mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Jego obecność na trybunach podczas ćwierćfinału z Norwegią najwyraźniej pomogła Anglikom, którzy najpierw doprowadzili do dogrywki, a decydującego gola na 2:1 zdobył Jude Bellingham.
To dało nadzieję fanom na przełamanie "klątwy Jaggera", gdy podczas środowego półfinału z Argentyną Anglicy długo prowadzili 1:0 po bramce zdobytej przez Anthony'ego Gordona. W samej końcówce swój geniusz ponownie pokazał Lionel Messi - dwukrotnie dokładnie obsłużył podaniem swoich kolegów i najpierw w 85. minucie wyrównał Enzo Fernandez, a już w doliczonym czasie awans Argentynie dał Lautaro Martinez.
Kamery pokazały wówczas osłupiałego Micka Jaggera, który z niedowierzaniem tylko kręcił głową. Internauci po meczu od razu przypomnieli jakże proroczy tytuł wydanej w 2017 r. piosenki "England Lost".











