John Lydon kończy 70 lat. "Papież słysząc nazwę Sex Pistols wyrywał sobie włosy z głowy"
"Papież słysząc nazwę The Sex Pistols wyrywał sobie włosy z głowy" - mówił Malcolm McLaren, menedżer tej słynnej punkowej grupy. To w tym zespole karierę rozpoczął Johnny Rotten (po polsku Jasio Zgniłek), twarz, głos i symbol muzycznej rewolucji. Dziś John Lydon - to prawdziwe nazwisko 70-letniego wokalisty - nie chce mieć nic wspólnego z dawnymi kolegami, działając od blisko półwiecza pod szyldem Public Image Limited.

Na początku lat 70. w Londynie powstała grupa The Strand (czasem używająca nazwy The Swankers) tworzona przez trzech nastolatków: wokalistę Steve'a Jonesa, gitarzystę Wally'ego Nightingale oraz perkusistę Paula Cooka. Ta trójka często kręciła się m.in. w pobliżu sklepu prowadzonego przez Malcolma McLarena i Vivienne Westwood. To właśnie tam rodziła się wczesna scena punkowa w stolicy Wielkiej Brytanii.
To Jones zaproponował McLarenowi opiekę nad zespołem. Wkrótce dołączył basista Glen Matlock, a w składzie doszło do kolejnych roszad - Jones został gitarzystą. Przyjaciel menedżera zwrócił uwagę na 19-letniego Johna Lydona, który paradował w koszulce Pink Floyd z dopiskiem "I hate" (Nienawidzę). Giganci rocka byli wówczas symbolem tego, czego przeciwieństwem miał się stać punk. Lydon na przesłuchanie przyszedł z włosami przefarbowanymi na zielono, a wkrótce Jones nadał mu pseudonim Johnny Rotten od mocno zaniedbanego uzębienia. McLaren podrzucił nazwę Sex Pistols - od nazwy swojego sklepu Sex.
Sex Pistols: Jak John Lydon stał się Johnnym Rottenem
Tak narodziła się legenda - grupa działała zaledwie 26 miesięcy. Mimo to przeszła do historii jako jedna z najbardziej wpływowych grup w historii muzyki. Ich twórczość charakteryzowała się agresywnym, świadomie prymitywizowanym rockiem o prowokacyjnie brzydkim brzmieniu, w warstwie tekstowej zaś - skandalizującym, nihilistycznym manifestem zanarchizowanej młodzieży. W 1977 r. miejsce Matlocka (ponoć miał za duże umiejętności) zajął basista i wokalista Sid Vicious, który niespełna dwa lata później, w lutym 1979 r. zmarł w wieku 21 lat po przedawkowaniu nielegalnych substancji. Do tragedii doszło dzień po tym, jak opuścił za kaucją więzienie, gdzie trafił jako podejrzany o zabójstwo swojej dziewczyny, Nancy Spungen.
"Cóż więc dla mnie znaczy określenie punk? Oznacza kogoś, kto patrzy przed siebie, w przyszłość, a nie tego, kto ciągle ogląda się za siebie. Oznacza kogoś, kto zmienia świat, a nie tego, który opuścił ręce i pozwala, by inni decydowali za za niego. Nie musisz mieć czuba na głowie, agrafki w nosie i podartych spodni na tyłku, aby być punkiem" - mówił Glen Matlock (książka "Sztuka rebelii. Rozmowy ze świętymi i grzesznikami rocka" Wiesława Weissa).
"Królowa nie jest istotą ludzką" i stoi na czele "faszystowskiego reżimu" - między innymi tymi słowami z "nowej wersji" hymnu Zjednoczonego Królestwa "Boże, chroń królową" muzycy Sex Pistols postanowili uczcić Srebrny Jubileusz panowania Elżbiety II. Monarchia uosabiała to, czym punkowa rewolucja kulturalna i obyczajowa brzydziła się najbardziej i co zamierzała zniszczyć.
W 1977 r. Sex Pistols chciano oskarżyć o zdradę stanu, a zespół stał się oficjalnym wrogiem publicznym numer jeden. Taka była cena rozgłosu i popularności, jaki punkowcom zapewnił utwór "God Save The Queen". Pierwszy nakład singla - 150 tys. egzemplarzy - rozszedł się na pniu, jednak zakulisowe działania BBC sprawiły, że utwór oficjalnie nie dotarł na szczyt listy przebojów.
Malcolm McLaren: Papież wyrywał sobie włosy z głowy
Trzy miesiące po wydaniu płyty "Never Mind the Bollocks", podczas tournée w USA, Johnny Rotten odszedł z zespołu, co nie przeszkodziło trzem pozostałym członkom nagrywać kawałki, które zostały wykorzystane przez Malcolma McLarena jako tło filmu o wiele mówiącym tytule: "The Great Rock'n'roll Swindle", czyli "Wielki rockandrollowy szwindel".
"Papież słysząc nazwę The Sex Pistols wyrywał sobie włosy z głowy, a rząd fiński uważał, że nasze pojawienie się w tym kraju wywoła trzecią wojnę światową. Coraz trudniej było nad tym wszystkim zapanować" - to wersja Malcolma McLarena (za książką Wiesława Weissa) o rozstaniu z Johnnym Rottenem.
Z kolei wokalista już w lutym 1979 r. złożył pozew do sądu, zarzucając menedżerowi defraudację pieniędzy zarobionych przez Sex Pistols. Lydon do końca życia McLarena miał o nim jak najgorsze zdanie, nazywając go "największym obrzydliwcem na kuli ziemskiej". "Przypisywał sobie cudze zasługi, dlatego pieprzyć go" - tak wokalista miał powiedzieć po śmierci McLarena w 2010 r.
Public Image Ltd: To jeszcze nie koniec
Krótko po pierwszym rozpadzie Sex Pistols Lydon powołał do życia post-punkowy Public Image Ltd. Wokalista do dziś jest jedynym członkiem zespołu występującym w nim od samego początku. Przez grupę przewinęło się ponad 20 osób, w tym choćby Keith Levene (współzałożyciel The Clash), Jah Wobble, Martin Atkins (perkusista Ministry, Killing Joke, Nine Inch Nails), Bruce Smith (perkusista The Pop Group, The Slits, Rip Rig + Panic) czy John McGeoch (gitarzysta Magazine i Siouxsie and the Banshees).
Przez lata zespół rozwijał unikalne brzmienie - łącząc rock, taniec, folk, pop i dub. Lydon prowadził PiL od debiutanckiego albumu "First Issue" (1978) aż do "That What Is Not" (1992), po którym nastąpiła 17-letnia przerwa.
W 2009 r. Lydon reaktywował PiL, wyruszając w szeroką trasę i wydając trzy entuzjastycznie przyjęte przez krytyków albumy: "This is PiL" (2012), "What The World Needs Now..." (2015) i "End of World" (2023).

Działalność w nowej formacji Lydon przeplatał z reaktywacją Sex Pistols, z którą nawet dotarł do Polski, występując w 2008 r. na Open'er Festivalu w Gdyni. To wtedy po raz ostatni wokalista miał rozmawiać z dawnymi kolegami. Obecnie grupa - Steve Jones, Paul Cook i Glen Matlock - koncertuje pod szyldem Sex Pistols ft. Frank Carter & The Rattlesnakes (ten skład pojawi się w Poznaniu na festiwalu Rockowizna - 20-22 sierpnia).
"Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że Sex Pistols jadą w trasę beze mnie, wkurzyło mnie to. Pomyślałem, że kompletnie zniszczą wszystko to, co było dobre w Pistols. Eliminując sens i cel tego zespołu. Nie napisałem tych wszystkich tekstów bez powodu. Próbują teraz to zbanalizować. Robią z tego karaoke" - mówił w swoim stylu John Lydon w wywiadzie dla "The I Paper", komentując koncerty grupy z Frankiem Carterem w roli frontmana.
John Lydon po śmierci żony: Nie widziałem żadnej drogi naprzód
Lydon miał też duży żal do byłych kolegów po śmierci swojej żony Nory Forster, która zmarła w kwietniu 2023 roku po długiej walce z chorobą Alzheimera. W ostatnich latach życia była pod stałą opieką wokalisty, który wielokrotnie mówił publicznie o emocjonalnym i psychicznym ciężarze tej sytuacji.
To dla niej Lydon z grupą PIL dość nieoczekiwanie zdecydował się wystartować w irlandzkich preselekcjach do Eurowizji 2023 z listem miłosnym dla Nory - piosenką "Hawaii". "To utwór dedykowany wszystkim, którzy przechodzą przez ciężkie czasy w życiu. Jest także przesłaniem nadziei, że ostatecznie miłość zwycięży wszystko" - mówił Lydon, jednocześnie nazywając Eurowizję "żenującym konkursem okropnych piosenek". Ostatecznie Irlandczycy wybrali indie-popowy zespół Wild Youth, który jednak nie awansował do wielkiego finału.
"Wszystkie podróże się kończą. Niektóre zaczynają się na nowo. Dziękujemy. Aloha..." - napisali muzycy Public Image Ltd po przegranej w preselekcjach.
Jeszcze większe ciosy na Lydona spadły w kolejnych miesiącach 2023 r. W kwietniu zmarła Nora Forster, a w grudniu odszedł John Rambo Stevens, wieloletni przyjaciel wokalisty i menedżer PIL. Załamany rockman rozważał zakończenie kariery koncertowej. Jednak ogromna reakcja fanów, ich miłość i wsparcie sprawiły, że rok 2026 zapowiada się jako ważny rozdział w historii zespołu.
"Po stracie Nory i Rambo nie widziałem żadnej drogi naprzód. Ale ludzie okazali mi tak przytłaczająco dużo pozytywnej energii i miłości, prosili, abym znów wyruszył w trasę z PiL. Skoro tyle osób o to prosiło i skoro ten zespół tak wiele dla nich znaczy, nie mogłem po prostu siedzieć na kanapie i nie koncertować - choć oczywiście taka opcja była kusząca" - podkreśla John Lydon.
Europejska trasa, promowana hasłem "This Is Not…The Final PiL Tour", rozpocznie się 3 maja w Brukseli (Belgia). W jej ramach grupa zagra aż cztery koncerty w Polsce:
12.05. - Gdańsk, Klub B90
13.05. - Poznań, Klub Tama
15.05. - Warszawa, Warszawa
16.05. - Kraków, Klub Studio.








