Za sprawą debiutanckiego albumu "Appetite For Destruction" (1987) do Guns N' Roses przylgnęła łatka "najniebezpieczniejszego zespołu na świecie".
Zainteresowanie wokół grupy podtrzymała wydana pod koniec 1988 roku płytka "G N' R Lies", ale zawierała wcześniej znany materiał z EP-ki "Live ?!*@ Like A Suicide", akustyczną wersję "You're Crazy" i raptem trzy premierowe utwory.
Guns N' Roses - najniebezpieczniejszy zespół na świecie
Muzyków mocno pochłonął rock'n'rollowy tryb życia, a nie wszyscy byli sobie w stanie poradzić z problemami. Grający na gitarze Slash po latach przyznał, że używki były przeszkodą stojącą na drodze na szczyt. Na początku lat 90. podjął kolejną próbę poradzenia sobie z nałogiem. Na tyle skutecznie udało mu się odstawić niektóre substancje, że razem z basistą Duffem McKaganem próbował opanować uzależnienie perkusisty Stevena Adlera. Ten jednak stawał się coraz większym ciężarem podczas prac nad nowym materiałem.
"Ponowne zejście się w jedno miejsce Izzy'ego, Axla, Duffa i mnie było czymś fajnym. Oraz mniej lub bardziej otrzeźwiającym" - wspominał tamte chwile Slash w autobiografii
Do wspomnianych muzyków: Izzy'ego Stradlina (gitara), Axla Rose'a (wokal) i Duffa McKagana (bas) dołączył ściągnięty przez Axla grający na klawiszach Dizzy Reed. Szybko okazało się, że potrzebny będzie nowy perkusista. Steven Adler zawalał próby, coraz gorzej radził sobie w studiu (do nagrania utworu "Civil War" zespół miał podchodzić aż 30 razy) i ostatecznie w lipcu 1990 r. został zwolniony.
"Trudno zaprzeczyć, że wywalenie Stevena za to z Guns N' Roses było poniekąd absurdalne i wyjątkowo okrutne" - przyznawał po latach Slash.

Guns N' Roses: Liczył się efekt
"Prawda jest taka, że mieliśmy gdzieś, kto co i ile ich bierze. Obchodziła nas tylko praca i postępy, szczególnie teraz, kiedy w końcu mieliśmy utwory do nagrania i zarezerwowane koncerty. W d..ie mieliśmy przyczynę, liczył się efekt" - dodawał w swojej biografii Duff.
W miejsce zmagającego się z demonami Adlera pojawił się Matt Sorum (przez chwilę występował w The Cult). Ta zmiana okazała się bardzo udana, a Axl Rose przyznawał, że to właśnie Sorum sprawił, że zespół nie poszedł w rozsypkę. Ekipa miała już przygotowane 36 utworów w wersji demo z przeznaczeniem do nagrania na podwójny album - już w założeniu Axl Rose planował wydać swoje najambitniejsze dzieło. Niektóre z utworów miały kilkuletnią historię - muzycy później uznali, że należy zrobić z nimi porządek i połączyć przeszłość i przyszłość zespołu.
Pierwotnie płyty "Use Your Illusion I & II" miały ukazać się jeszcze w kwietniu 1991 r., ale prace nad materiałem w studiu przeciągały się. Kilka ostatnich utworów nagrano już między koncertami, a poprawki (szczególnie miksy) przeciągały się do ostatniej chwili. Axlowi zależało na uzyskaniu "majestatycznej produkcji" (stąd wszechobecność klawiszy i syntezatorów). "W ostatecznym rozrachunku okazało się, że to, co stworzył było genialne. Nie mam pewności, czy oddawało ducha Gunsów w moim rozumieniu, ale należy przyznać, że brzmiało niesamowicie" - przyznawał po latach Slash, zwolennik bardziej surowego i hardrockowego oblicza.

Ostatecznie 30 nagranych utworów trafiło na dwie osobne płyty (w dodatku wydanych tego samego dnia - 17 września 1991 r.), co było niespotykaną wcześniej praktyką.
"Chcieliśmy, żeby wszystkie piosenki mogły się ukazać, ale nie na jednym, bardzo długim albumie, bo to byłoby bardzo pompatyczne i zapewne odbiłoby się niekorzystnie w kwestii finansowej na naszych fanach. A tak mogą wybrać, czy kupić jedną czy dwie płyty" - tłumaczył Slash w "Metal Hammerze".
"Podwójny album kosztowałby 25-30 dolarów, młody dzieciak nie mógłby sobie na to pozwolić, dlatego on i jego kumpel mogą kupić po jednej płycie, i odegrać od siebie nawzajem. Również, nikt tego jeszcze nie próbował, i znacie nas, lubimy próbować gówna, którego nikt jeszcze nie próbował" - dodał gitarzysta Gunsów.
Izzy Stradlin: Miałem tego dość
Jeszcze przed premierą ostatni koncert (na stadionie Wembley w Londynie, 31 sierpnia 1991 r.) z zespołem dał coraz mocniej oddalający się od reszty gitarzysta i współzałożyciel Gunsów Izzy Stradlin, który w tamtym okresie był już całkiem czysty od wszelkich używek. Obywający się bez "wspomagania" muzyk miał dość zachowania swoich kolegów - nie tylko poza ekscesami związanymi z nielegalnymi substancjami dochodziły też awantury z fanami na koncertach związane z coraz częstszymi opóźnieniami, w czym królował Axl. "Miałem tego dość" - komentował później Stradlin, który ostatni koncert z Gunsami dał 31 sierpnia 1991 r. na stadionie Wembley w Londynie. Oficjalnie jego odejście ogłoszono 7 listopada, niespełna dwa miesiące po premierze "Use Your Illusion".
"Odejście Izzy'ego nastąpiło tak szybko, bez zamieszania, rozgłosu i medialnego szumu. I choć dla zespołu była to radykalna zmiana, świat na zewnątrz przeszedł obok tego obojętnie. Wpływ na to mógł mieć zapewne fakt, że płyty ukazały się tuż przed powrotem na trasę" - wspominał Slash.
Podwójny album okazał się gigantycznym sukcesem komercyjnym. Płyty zadebiutowały na szczycie notowania "Billboardu", ale lepiej wypadła "dwójka" - 770 tys. egzemplarzy wobec 685 tys. "jedynki". Ten wynik wyrównał dopiero w 2004 r. amerykański raper Nelly z płytami "Sweat" i "Suit". Do dziś na całym świecie rozeszło się ponad 35 mln obu części, a każda z nich tylko w USA siedmiokrotnie pokryła się platyną.
Guns N' Roses: Lepiej być już nie mogło
"Wydawaliśmy dwa albumy, które tego samego dnia zadebiutowały na pierwszym i drugim miejscu. Lepiej być już nie mogło. Ale za kulisami, za całą tą fasadą, rozpadaliśmy się niczym atom" - przyznawał po latach Slash.
Do całkowitego rozpadu doszło w latach 1996-97 - wtedy to z zespołu odeszli Slash, Duff McKagan i Matt Sorum. W Gunsach nie było też już gitarzysty Gilby'ego Clarke'a, który w latach 1991-94 zastąpił Izzy'ego Stradlina. U boku Axla Rose'a został tylko Dizzy Reed.
W 2008 r., 15 lat po płycie "The Spaghetti Incident?" z punkowymi coverami, pojawił się ostatni studyjny album Gunsów, czyli "Chinese Democracy". To przede wszystkim dzieło Axla Rose'a, któremu towarzyszyło kilkunastu muzyków i ponad 20 osób dbających o brzmienie (produkcja, miksy, inżyniera dźwięku, mastering), a całość pochłonęła 13 mln dolarów, co dało mu drugie miejsce na liście najdroższych albumów wszech czasów.
Blisko dwie dekady po rozstaniu ze Slashem i Duffem doszło do wielkiego "reunion" Guns N' Roses (wiosna 2016 r.). Ich triumfalny powrót do składu przełożył się na finansowe sukcesy - trasy z udziałem oryginalnego gitarzysty i basisty przyniosły setki milionów dolarów. Grupa po latach ponownie dotarła do Polski, występując u nas w różnych miastach w 2017, 2018, 2022, 2025 i 2026 r.













