"Genesis jest skończony". Tak Phil Collins zamknął usta krytykom
Rozstanie z charyzmatycznym frontmanem rozwaliło niejeden zespół. Z podobnym problemem zmierzyła się grupa Genesis, gdy na solową karierę zdecydował się Peter Gabriel. Wydany 50 lat temu album "A Trick of the Tail" rozpoczął nowy etap w tym zespole, gdy dość nieoczekiwanie (w tym również dla samego zainteresowanego) funkcję wokalisty objął zasiadający dotychczas za perkusją Phil Collins.

Wydana pod koniec listopada 1974 r. płyta "The Lamb Lies On Broadway" była ostatnią współtworzoną przez klasyczny skład Genesis: Peter Gabriel (wokal), Steve Hackett (gitara), Phil Collins (perkusja, wokal), Tony Banks (instrumenty klawiszowe) i Mike Rutherford (bas, gitara).
Szósty studyjny album brytyjskiej grupy był zapisem wewnętrznych konfliktów w zespole. Przede wszystkim chodziło o charyzmę wokalisty, która coraz mocniej zaczęła uwierać pozostałych muzyków. To właśnie Gabriel - na żywo występujący często z pomalowaną twarzą, kryjący się za maską - przez wielu uznawany był za lidera i artystycznego przewodnika.
"Każdy miał swój własny plan. Niektórzy z nas byli w małżeństwach, niektórzy mieli dzieci, niektórzy się rozwiedli, a my wciąż próbowaliśmy ogarnąć się w kraju" - wspominał Steve Hackett.
Genesis bez Petera Gabriela. "Zespół jest skończony"?
Trasa promująca "The Lamb Lies Down On Broadway" była pełna napięcia na linii wokalista-reszta zespołu. Do tego stopnia, że teatralne popisy Gabriela usunęły pozostałych muzyków w cień. W listopadzie 1974 r. frontman poinformował kolegów, że po zakończeniu trasy odchodzi z zespołu. Całość udało się utrzymać w tajemnicy i decyzję ogłoszono publicznie dopiero w połowie 1975 r. Nie ma się jednak co dziwić, że nastroje w tamtym okresie w Genesis nie były najlepsze. Wątpliwości co do dalszych losów miał też Steve Hackett, który zdecydował się nagrać swój pierwszy solowy album "Voyage of the Acolyte", do współpracy zapraszając Mike'a Rutheforda i Phila Collinsa.
Trzon grupy jednak nie zamierzał się poddawać, szczególnie, że głównymi kompozytorami w grupie byli Tony Banks i Mike Rutheford, którym zależało na tym, by udowodnić dziennikarzom i krytykom, że rozstanie z Gabrielem nie oznacza końca zespołu.
Poza pracą w studiu muzycy umieścili anonimowe ogłoszenie w "Melody Maker", że poszukiwany jest wokalista do grupy w stylu Genesis. Na anons otrzymali ok. 400 zgłoszeń - niektórzy wysyłali nawet swoje zdjęcia w kostiumach i maskach, by upodobnić się do Petera Gabriela. Kilka tygodni później, w sierpniu 1975 r. "Melody Maker" dowiedział się o faktycznym odejściu Petera Gabriela, ogłaszając na swoich łamach, że Genesis jest skończony. Wówczas muzycy zadeklarowali, że wcale nie kończą kariery, a nowy materiał jest przygotowany do nagrania.
Wciąż nierozwiązany był jednak kluczowy problem, czyli kto zastąpi dotychczasowego wokalistę. Najbliżej angażu był frontman i flecista Witches Brew, Mick Stickland. Zarejestrowane już instrumentalne partie nowych kompozycji nagrano jednak w tonacji, która nie odpowiadała wokalnym możliwościom Sticklanda i ostatecznie wokalista nie trafił do Genesis. Wówczas Phil Collins zdecydował się zaśpiewać partie w utworze "Squonk", a efekt końcowy tak przypadł do gustu jego kolegom, że podjęli decyzję o tym, by cały materiał nagrać z głosem swojego perkusisty.
"Nie chciałem nie być perkusistą. To moje terytorium" - mówił Phil Collins, który początkowo wcale nie był zainteresowany objęciem miejsca zwolnionego przez Petera Gabriela.
"Tak naprawdę martwiłem się, co powiedzieć publiczności, bo Peter zawsze miał tę niekonwencjonalną charyzmę, która nadawała zespołowi dziwną aurę. Ja byłem o wiele bardziej przyjazny i przystępny" - wspominał swoje wątpliwości przed ruszeniem w trasę.
Utrzymany w progrockowym stylu materiał z płyty "A Trick of the Tail" okazał się z jednej strony pożegnaniem z Peterem Gabrielem, a z drugiej rozpoczęciem nowego etapu. Ostatecznym rozstaniem z dawnym stylem była nagrana już w trzyosobowym składzie bez Steve'a Hacketta płyta "...And Then There Were Three..." (1977) zapowiadająca rejs ku komercyjnym sukcesom w latach 80.
Phil Collins i najbardziej kompromitujący teledysk w jego karierze
Wydany 50 lat temu "A Trick of the Tail" udowodnił, że krytycy wieszczący upadek Genesis nie mieli racji. Materiał w Wielkiej Brytanii dotarł do 3. miejsca tamtejszej listy bestsellerów, co pozwoliło muzykom spłacić wynoszące 400 tys. funtów długi. Jak wspominał Tony Banks, płyta rozeszła się w liczbie dwukrotnie przekraczającej nakład wydanych wcześniej albumów formacji. Zespół nakręcił też pierwsze w karierze teledyski: filmowy, odpowiadający tytułowi "Robbery, Assault and Battery", przedstawiający muzyków grających piosenkę "Ripples" i do kompozycji tytułowej. Ten ostatni klip Phil Collins uważa za najbardziej kompromitujący w swojej długiej karierze.
"Genesis udało się przekuć wielce prawdopodobną katastrofę, jaką było odejście Petera Gabriela, w pierwszy poważny amerykański sukces" - tak magazyn "Rolling Stone" ocenił album "A Trick of the Tail". Krytycy chwalili też umiejętności wokalne Phila Collinsa, który "zabrzmiał bardziej 'gabrielowsko', niż potrafił to sam Peter Gabriel".
Phil Collins o nowym kierunku Genesis: Nie czuję, że zeszliśmy na psy
Nowy wokalista nie chciał całkiem porzucać perkusji (grał głównie podczas dłuższych instrumentalnych sekwencji), ale na trasę dodatkowo zaangażował Billa Bruforda, znanego z m.in. Yes i King Crimson. Z Collinsem poznał się, gościnnie występując w grającym jazz fusion Brand X. Ten zespół przez wielu uznawany był za poboczny projekt Phila Collinsa, choć trzon składu tworzyli John Goodsall (gitarzysta Atomic Rooster), basista Percy Jones i klawiszowiec Robin Lumley.

"Nie czuję, że zeszliśmy na psy. Jestem winiony za zmianę, ale wydaje mi się, że wszyscy w zespole dorośliśmy i zaczęliśmy słuchać innej muzyki" - mówił po latach Phil Collins na łamach magazynu "Music Express".
Dowodzony przez niego Genesis stał się gigantem przebojowego, stadionowego pop-rocka za sprawą płyt "Duke" (1980), "Abacab" (1981), "Genesis" (1983) i "Invisible Touch" (1986). Każdy z tych albumów lądował na szczycie brytyjskiej listy przebojów, a ten ostatni uzyskał status wielokrotnej platyny, stając się największym komercyjnym sukcesem grupy.






![SnowFest 2026. Pierwszy dzień: samo się do rana nie potańczy [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MG8T07UOT447P-C401.webp)

![Hańba! Hioba Dylana "Za kim idziesz": Polska od A do Z [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000MFYJ64RIAUFKK-C401.webp)

