Dzięki temu Alice Cooper wciąż koncertuje! Zdradził swój sekret długowieczności
Legendarny wokalista rockowy Alice Cooper mimo sędziwego wieku wciąż koncertuje i ma się w dobrym zdrowiu. Muzyk w niedawnej rozmowie zdradził, jaki jest jego sekret długowieczności.

Alice Cooper (właściwie Vincent Damon Furnier) przyszedł na świat 4 lutego 1948. Na przestrzeni lat wylansował hity takie jak "No More Mr. Nice Guy", "Poison" czy "School's Out". Na przełomie lat 60. i 70. żył jak prawdziwa gwiazda rocka, przyjaźnił się zresztą z muzykami z The Doors. Wokalista nie stronił od alkoholu, jednak z czasem jego problemy stały się na tyle duże, że zdecydował się sięgnąć po pomoc. W latach 80. nie tylko on sam poradził sobie z uzależnieniem, ale pomagał także innym, m.in. Dave'owi Mustaine'owi z Megadeth.
Muzyk niedawno wydał album "The Revenge Of Alice Cooper". Na płycie po raz pierwszy od 50 lat usłyszeć możemy oryginalny skład, z którym wokalista grał w latach 60. i 70.
Sekret długowieczności Alice'a Coopera?
Muzyk niedawno udzielił wywiadu dla "Teraz Rocka", gdzie zdradził, jak mimo 77 lat na karku wciąż utrzymuje dobrą formę i jest w stanie koncertować. Zdaniem gwiazdora, kluczem jest utrzymywanie trzeźwości: "Jeśli grasz dziś w zespole, który występuje w dużych obiektach, nie możesz być na haju. Tak się robiło w latach 70. czy 80. Ale dziś nie możesz tak działać. Musisz być w formie. Dziś członkowie wielu zespołów mają fioła na punkcie zdrowia. Ćwiczą codziennie, dobrze się odżywiają. Bo jeśli masz do zagrania 50-60 koncertów musisz być w znakomitej formie. Dziś w ogóle nie zatrudnisz nikogo, kto jest na haju, bo nie możesz na nim polegać. A kiedyś wszyscy byli na haju, nie zatrudniałeś kogoś, kto nie był na haju (śmiech). Dziś jest na odwrót".
Gwiazdor wspomniał również o koncercie kultowej grupy Guns N' Roses, którą miał okazję oglądać na żywo. Według niego, byli w stanie utrzymać wysoki poziom występu właśnie dzięki trzeźwości: "W zeszłym roku widziałem Guns N' Roses w Budapeszcie (rzeczywiście w 2023 roku przyp. red.) i był to ich najlepszy koncert, jaki widziałem. Wszyscy byli trzeźwi. Pamiętam ich z czasów, kiedy byli zespołem barowym, zabraliśmy ich na pierwszą trasę, która okazała się dla nich przełomem. Zaprzyjaźniliśmy się ze Slashem, Axlem i całą resztą".









