Bon Scott, uznawany dziś za legendę rocka, osiągnął światowy sukces za sprawą swojej działalności w AC/DC. Wokalista był członkiem formacji w latach 1974-1980 i nagrał z muzykami m.in. przełomowy album "Highway to Hell". Było to szóste wydawnictwo grupy, które podbiło zarówno serca wiernych słuchaczy, jak i krytyków. Hardrockowe brzmienie i mocne riffy gitarowe świetnie uzupełniały się z nietuzinkowym wokalem Scotta.
Bon Scott odszedł niespodziewanie. Jego miejsce w AC/DC zajął Brian Johnson
Muzycy z AC/DC poczuli wtedy, że nadszedł ich moment. Na fali sukcesu płyty prędko przystąpili do prac nad kolejnym krążkiem, lecz niedługo później doszło do tragedii, która na zawsze zmieniła losy zespołu i wstrząsnęła światem rocka. 19 lutego 1980 r., zaraz po pierwszej sesji nagraniowej do albumu "Back in Black", Bon Scott został znaleziony martwy. Wokalista AC/DC rzucił się w wir imprez i oficjalnie uznaje się, że przyczyną jego odejścia było zatrucie alkoholowe. Miał zaledwie 33 lata, a dla jego przyjaciół z kapeli był to wielki cios.
Po tragicznym zdarzeniu założyciele AC/DC - bracia Malcolm i Angus Young - rozważali zakończenie działalności zespołu. Ostatecznie zdecydowali się jednak kontynuować karierę na czele z nowym wokalistą. Miejsce Bona Scotta zajął wówczas Brian Johnson, który wyłoniony został przez muzyków drogą przesłuchań.
Niewielu fanów AC/DC wie, że Brian Johnson i Bon Scott poznali się!
Niewielu fanów wie o tym, że obydwaj wokaliści AC/DC mieli okazję się spotkać! Choć wydaje się to nieprawdopodobne, muzycy byli nawet gwiazdami tego samego koncertu. Bon Scott był wówczas członkiem grupy Fang, która została gościem specjalnym występu zespołu Geordie, w którym z kolei śpiewał wtedy Brian Johnson!
Wokalista wspomniał niecodzienne spotkanie w swojej wydanej w 2022 r. autobiografii "Żywot Briana". Wyznał, że zachwycił się zarówno sceniczną charyzmą, jak i głosem Bona. Za kulisami koncertu nie udało im się jednak porozmawiać.
Tego samego wieczoru panowie mieli okazję ponownie się spotkać. Los chciał, że w drodze powrotnej z koncertu autobus Fang zepsuł się, stając na środku ulicy. Była to mroźna, zimowa noc, więc członkowie Geordie zaproponowali kolegom nocleg. Johnson przyznał w książce, że spędził wówczas trochę czasu ze Scottem, lecz nie pamięta, o czym rozmawiali, ponieważ był pijany. Wokaliści nigdy więcej się nie spotkali, a Brian nie ukrywa swojego żalu z powodu tego, że nie mogli się lepiej poznać.











