23 lipca Bon Jovi zagrał ósmy z dziewięciu wyprzedanych koncertów w Madison Square Garden. Występy w Nowym Jorku otwierają trasę "Forever Tour", która jest dla grupy pierwszym tak dużym przedsięwzięciem od czterech lat.
Początkowo wieczór przebiegał zgodnie z planem. W pewnym momencie na scenie pojawił się Pat Monahan, wokalista grupy Train. Razem z Bon Jovi wykonał jeden z największych przebojów zespołu, "Livin' on a Prayer".
Niedługo później stało się jasne, że Jon Bon Jovi nie czuje się najlepiej. Muzyk postanowił nie ryzykować i po około 90 minutach zakończył występ.
"Przepraszam. Coś jest nie tak i nie mogę dać wam dzisiaj najlepszego koncertu" powiedział do publiczności.
Wokalista od razu zasugerował, że będzie chciał wynagrodzić fanom skrócony wieczór. Poprosił zgromadzonych, aby nie pozbywali się biletów.
"Nie wyrzucajcie ich. Coś wymyślimy, dobrze? Zachowajcie bilety, a ja postaram się ustalić nowy termin" zapewnił.
"Na dzisiaj muszę już odpuścić. Czuję się dobrze. Niedługo znowu się zobaczymy" dodał przed zejściem ze sceny.
Wiadomo, dlaczego koncert został przerwany
Po występie przedstawiciele muzyka przekazali, że Jon Bon Jovi zmagał się z infekcją zatok. Dolegliwość ostatecznie uniemożliwiła mu dalsze śpiewanie.
"Dzisiejszy koncert Bon Jovi w Madison Square Garden zakończył się po 90 minutach. Jon powiedział ze sceny, że walczy z infekcją zatok i właśnie dlatego występ musiał zostać skrócony" poinformowano.
W oświadczeniu przypomniano również, jak wiele znaczył dla wokalisty powrót do koncertowania.
"Podczas występów w Madison Square Garden Jon wielokrotnie podkreślał, jak wielką radość sprawia zespołowi ponowne granie na żywo. Wkrótce pojawią się kolejne informacje" dodano.
Na razie nie wiadomo, kiedy przerwany koncert mógłby zostać powtórzony. Ostatni występ nowojorskiej rezydencji zaplanowano na 26 lipca.
Fani przylecieli na koncert z różnych stron świata
Po zakończeniu wydarzenia w sieci pojawiło się wiele komentarzy. Fani nie krytykowali artysty. Zamiast tego zwracali uwagę, jak trudna musiała być dla niego decyzja o przerwaniu koncertu.
"To musiało złamać mu serce" napisała jedna z osób.
Głos zabrał również fan, który przyjechał na występ aż z Wielkiej Brytanii.
"To był smutny finał, szczególnie gdy widziało się, jak wiele ten koncert dla niego znaczył. Przyleciałem jednak z Wielkiej Brytanii i mimo wszystko byłem zachwycony" relacjonował.
Jon Bon Jovi przez kilka lat walczył o odzyskanie głosu
Problemy podczas koncertu wzbudziły niepokój także z innego powodu. "Forever Tour" jest pierwszą trasą zespołu od czasu poważnej operacji, którą Jon Bon Jovi przeszedł w 2022 roku.
Lekarze wykryli, że jedna ze strun głosowych wokalisty zaczęła zanikać. Konieczna była medializacja, czyli zabieg mający poprawić jej funkcjonowanie. Choć operacja zakończyła się powodzeniem, rehabilitacja trwała znacznie dłużej, niż zakładano.
Jeszcze w 2024 roku lider Bon Jovi nie wiedział, czy kiedykolwiek będzie w stanie wrócić do regularnego koncertowania. Jak podkreślał, problemy z głosem nie wynikały z rockandrollowego stylu życia.
"Często żartowałem, że jedyną rzeczą, jaką kiedykolwiek wkładałem do nosa, był palec. Nie zrobiłem niczego, co mogłoby zaszkodzić moim strunom głosowym. Nie było żadnych ekscesów. Jestem wykształconym wokalistą i przez lata pracowałem nad swoim warsztatem" mówił w rozmowie z "People".
Artysta musiał od nowa nauczyć się korzystać z głosu. Przez kilka lat pracował ze specjalistami i wykonywał ćwiczenia, które miały przywrócić mu dawną sprawność. Przed rozpoczęciem trasy zapewniał, że jest gotowy na powrót.
"W pełni doszedłem do siebie. Trwało to dłużej, niż przypuszczałem, ale nie można było tego przyspieszyć. Wszystko musiało zostać zrobione jak należy. Nigdy nie straciliśmy wiary" opowiadał.
"W tej trasie jest mnóstwo radości"
Wokalista nie ukrywał, że ponowne wyjście na scenę ma dla niego ogromne znaczenie. Powrót do koncertowania nazywał wręcz "odrodzeniem".
Przez cały okres rehabilitacji wspierali go pozostali muzycy. W obecnym składzie scenicznym znaleźli się Tico Torres, David Bryan, Hugh McDonald, John Shanks, Phil X i Everett Bradley.
"W tej trasie jest mnóstwo radości. Znów możemy spędzać wieczory z naszymi wspaniałymi fanami, a zespół może ponownie być razem" mówił Jon Bon Jovi po ogłoszeniu koncertów.
Artysta podkreślał też, że podczas występów szczególnie zależy mu na więzi z publicznością.
"Mam szczęście, że każdego wieczoru mogę wyjść na scenę i poczuć energię ludzi. To niezwykłe, wspólne doświadczenie. Podczas koncertów wszyscy stajemy się jednym 'my'" tłumaczył.











