Billy Gibbons i Dusty Hill otrzymali propozycję nie do odrzucenia. Ich odpowiedź zachwyciła fanów
Przez dekady zarost był znakiem rozpoznawczym ZZ Top, niemal równie ważnym jak bluesowe riffy Billy'ego Gibbonsa. Gibbons ujawnił, że w latach 80. on i Dusty Hill otrzymali propozycję, która mogła przejść do historii reklamy, ale ostatecznie została odrzucona.

Billy Gibbons, wokalista i gitarzysta ZZ Top, w rozmowie z Jayem Mohrem w podcaście "Mohr Stories" potwierdził, że firma Gillette zaproponowała jemu i Dusty'emu Hillowi po milionie dolarów za zgolenie charakterystycznych bród w reklamie telewizyjnej. Muzyk zaznaczył, że choć producent maszynek zaprzecza tej wersji wydarzeń, oferta rzeczywiście padła.
"To prawda. Oni temu zaprzeczają, ale było to milion dolarów na osobę" - powiedział Gibbons. Jak dodał, sprawa została skonsultowana z Bobem Merlisem, doświadczonym menedżerem i jedną z ważniejszych postaci amerykańskiej branży muzycznej.
Konsultacja, która przesądziła sprawę
Według relacji Gibbonsa Merlis nie bagatelizował finansowego aspektu propozycji, ale zwrócił uwagę na coś znacznie ważniejszego. "Pieniądze są dobre. Możecie się nad tym zastanowić, ale nie jestem pewien, czy którykolwiek z was wie, co kryje się pod tymi brodami" - wspominał muzyk słowa doradcy.
Decyzja zapadła szybko. Gibbons i Hill zrezygnowali z udziału w kampanii. "Odmówiliśmy. A fani to pokochali. Wieść szybko się rozeszła" - dodał lider zespołu. PEOPLE próbowało uzyskać komentarz od firmy Gillette, jednak marka nie potwierdziła tej historii.
Brody ważniejsze niż pieniądze
ZZ Top, założony przez Gibbonsa, Hilla i Franka Bearda, od lat budował swoją tożsamość wokół konsekwentnego wizerunku. Paradoks polegał na tym, że jedynym członkiem zespołu pozbawionym brody był perkusista, noszący nazwisko Beard. Dla fanów zmiana wyglądu pozostałych muzyków byłaby symbolicznym zerwaniem z estetyką, która stała się częścią historii rocka.
Dusty Hill zmarł w 2021 roku. Jego miejsce zajął Elwood Francis, który nie tylko przejął partię basu, ale również zapuścił długą brodę, naturalnie wpisując się w wizualny kod zespołu. "Dust mógł opuścić scenę, ale wciąż jest z nami" - mówili po jego śmierci Billy Gibbons i Frank Beard.









