Album "Nevermind" Nirvany ukazał się 24 września 1991 roku nakładem DGC Records. Nagrania wyprodukował Butch Vig znany m.in. ze współprac z The Smashing Pumpkins, Sonic Youth czy L7. Budżet na krążek wyniósł około 65 tys. dolarów, mniej więcej sto razy więcej, niż kosztowało nagranie debiutanckiego "Bleach".
Wytwórnia zakładała umiarkowany sukces. Pierwszy nakład nie przekroczył 50 tys. egzemplarzy, a Geffen liczyło, że płyta sprzeda się podobnie jak "Goo" Sonic Youth. Album zadebiutował na 144. miejscu listy Billboard 200. Jesienią piął się coraz wyżej, aż nagle sprzedaż wymknęła się spod kontroli. W szczytowym okresie schodziło około 300 tys. egzemplarzy tygodniowo.
11 stycznia 1992 roku "Nevermind" zepchnął z pierwszego miejsca listy Billboard 200 album "Dangerous" Michaela Jacksona. Płyta sprzedała się w ponad 30 mln egzemplarzy na świecie. W USA ma status diamentowej płyty, a w Wielkiej Brytanii dziewięciokrotnej platyny.
Motorem tego sukcesu był singiel "Smells Like Teen Spirit", który wszedł do pierwszej dziesiątki Billboard Hot 100, a później trafił do Grammy Hall of Fame.
Album, który zmienił całą branżę
Z dzisiejszej perspektywy "Nevermind" to więcej niż udany album. Był sygnałem, że punkowa energia, brud i melancholia mogą trafić do mainstreamu i nie stracić przy tym wiarygodności. Z niszowego zjawiska z Seattle, grunge stał się językiem całego pokolenia. Płyta pokazała też wytwórniom, że w alternatywnym rocku drzemie ogromny potencjał komercyjny.
Krytycy docenili ją niemal natychmiast. W ankiecie Pazz & Jop gazety "Village Voice" z 1991 roku rekordowe 300 osób wybrało "Nevermind" płytą roku. "Smells Like Teen Spirit" zwyciężył w kategoriach singla i teledysku. Takiego potrójnego triumfu jednego wykonawcy nie było od czasu Michaela Jacksona w 1983 roku. Płyta wciąż wraca na listy. W 2024 roku minęło 700 tygodni obecności na Billboard 200, czyli łącznie ponad 13 lat.
Ciemna strona medalu
Nirvana nie planowała zostać zespołem stadionowym. Kurt Cobain wyraźnie czuł się obco w roli gwiazdy. W 1992 roku pozował do okładki "Rolling Stone'a" w koszulce z napisem "Corporate Magazines Still Suck" (tłum. korporacyjne magazyny wciąż ssą). Trafił więc na okładkę jednego z największych magazynów muzycznych jednocześnie z niego kpiąc.
Z czasem Cobain zaczął krytykować nawet brzmienie płyty, która zapewniła mu sławę. W studiu zespół akceptował miksy Andy'ego Wallace'a. Żal przyszedł dopiero wtedy, gdy album stał się globalnym fenomenem. W wydanej w 1993 roku książce Michaela Azerrada "Come as You Are: The Story of Nirvana" Cobain mówił wprost: "Patrząc wstecz na produkcję Nevermind, dziś się jej wstydzę. Bliżej jej do płyty Mötley Crüe niż do punk rocka".
Odpowiedzią na niechcianą sławę był kolejny album. Na "In Utero" z 1993 roku Nirvana zaprosiła do współpracy Steve'a Albiniego, znanego z surowych, bezkompromisowych produkcji. Cobain chciał jak najbardziej oddalić się od gładkiego brzmienia poprzedniego wydawnictwa. Dave Grohl wspominał, że przedstawiciele wytwórni zareagowali na nagrania słowami: "Chyba żartujecie? To ma być następca Nevermind?". Muzykom właśnie o taką reakcję chodziło.
Presja sławy odcisnęła się również na życiu prywatnym. W 1993 roku "Spin" pisał, że poprzednie półtora roku było dla zespołu i dla rodziny Cobainów wyjątkowo trudne. Opisywał, jak zmagają się ze skalą swojej popularności i próbują odnaleźć się w nieznanym, często brutalnym świecie sławy. Kurt Cobain odebrał sobie życie 5 kwietnia 1994 roku, niespełna trzy lata po premierze "Nevermind".
Co słychać u dziecka z kultowej okładki?
Okładka "Nevermind" to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii muzyki. Czteromiesięczny Spencer Elden pływający pod wodą i sięgający po banknot zawieszony na haczyku. Kultowe zdjęcie Kirka Weddle'a, miało być satyrą na pogoń za pieniędzmi od pierwszych dni życia.
W 2021 roku Elden, już jako dorosły mężczyzna, pozwał zespół, fotografa i wytwórnie. Tłumaczył, że jego wizerunek z dzieciństwa został wykorzystany bez jego zgody, a imię i nazwisko już zawsze będą kojarzone tylko z okładką sprzedawaną na całym świecie. Swój pozew oparł na amerykańskich przepisach federalnych, chroniących małoletnich.
W 2022 roku sędzia Fernando Olguin oddalił pozew. Uznał, że Elden złożył go po upływie dziesięcioletniego terminu przewidzianego dla spraw cywilnych. W grudniu 2023 roku sąd apelacyjny Dziewiątego Okręgu uchylił to orzeczenie. Wskazał, że każda ponowna publikacja zdjęcia może stanowić nową szkodę, więc sprawa mogła wrócić do sądu.
30 września 2025 roku sędzia Olguin rozstrzygnął sprawę na korzyść zespołu i fotografa. Uznał, że okładka nie narusza przepisów, na które powoływał się powód i ostatecznie oddalił pozew. W uzasadnieniu sędzia wyjaśnił, że ani ujęcie, ani kontekst zdjęcia nie wskazują na nic niestosownego. Podkreślił też, że sam brak ubrania nie przesądza o naruszeniu prawa, jeśli zdjęcie nie ma innych niepokojących cech.
Sąd zwrócił uwagę na kilka okoliczności. Rodzice Eldena byli obecni podczas sesji, a fotograf był przyjacielem rodziny. Poza tym Elden przez lata sam chętnie korzystał ze swojej roli "dziecka z okładki Nirvany", również finansowo. Odtwarzał słynne zdjęcie przy kolejnych rocznicach, a nazwę albumu wytatuował sobie na klatce piersiowej.
Prawnik Nirvany skomentował wyrok tak: "Cieszymy się, że sąd zakończył tę bezzasadną sprawę i uwolnił naszych klientów-twórców od piętna fałszywych oskarżeń". Pełnomocnicy Eldena odpowiedzieli, że "z szacunkiem się nie zgadzają". Zapowiedzieli, że się nie poddadzą. James R. Marsh z kancelarii Marsh Law Firm powiedział: "Dopóki branża rozrywkowa będzie przedkładać zyski nad prywatność, zgodę i godność dzieci, będziemy kontynuować nasze dążenia do zwiększania świadomości i pociągania do odpowiedzialności".











