Reklama

Z Arktyki na pustynię

Arctic Monkeys "Humbug", Domino Records

Ulubieńcy brytyjskiej prasy nagrali najbardziej spójny album w swojej dyskografii. Przy okazji najlepszy.

Reklama

Według wyspiarskich mediów Alex Turner, lider Małp, ma midasowy dotyk. Dwie pierwsze płyty Arctic Monkeys to najbardziej ukochane albumy Brytyjczyków wydane w XXI wieku. Poboczny, symfoniczno-popowy projekt The Last Shadow Puppets też zyskał zasłużony poklask. Po wydaniu płyty "The Age of the Understatement" Zjednoczone Królestwo wstrzymało oddech w oczekiwaniu na trzeci album Arctic Monkeys i rzeczywiście, warto było czekać. Za "Humbug" Turnerowi należy się wielki szacunek. Zapomnijcie o przebojach w stylu "I Bet You Look Good on the Dancefloor" czy "Fluorescent Adolescent", które aż za mocno błyszczały na poprzednich wydawnictwach. Ta płyta stanowi przemyślaną, poukładaną i jednolitą całość. Żaden z utworów się nie wyróżnia, bo wyróżnić trzeba wszystkie.

Słychać, że swoje stonerowe palce w nagraniu "Humbug" maczał Josh Homme (obok Jamesa Forda z Simian Mobile Disco producent płyty). Jest mroczne i duszno, na skalę dotąd niespotykaną w nagraniach Małp. A przy tym bardzo psychodelicznie. Turner, zachęcany pewnie przez lidera Queens Of The Stone Age, uciekł z worka z napisem "british indie rock" aż na stonerową pustynię z pejotlem, grzechotnikami i kaktusami.

Ta płyta nie wchodzi za pierwszym razem. Co więcej, nie wchodzi nawet za drugim i trzecim przesłuchaniem. Niektórzy fani Arctic Monkeys pewnie poczują się lekko zawiedzeni zawartością "Humbug". Ale to album, któremu trzeba dać szansę, by w pełni delektować się jego niesamowitą aurą i świetnymi kompozycjami. Na tej płycie klimat jest równie ważny, jak piosenki.

Nie padłem na kolana ani przed debiutanckim "Whatever People Say I Am, That's What I'm Not", ani przed jego następcą "Favourite Worst Nightmare". Doceniłem natomiast powiew świeżości, który pojawił się na wyspiarskiej scenie po premierze tych albumów. Teraz stałem się fanem Arctic Monkeys. Przede wszystkim talentu i ambicji Turnera. Alex, choć wciąż ma młodzieńcze pryszcze, za sprawą "Humbug" stał się pełnoprawnym członkiem pierwszej ligi brytyjskich kompozytorów. Tekściarzy też. "What came first? The chicken or the dickhead?" (w wolnym tłumaczeniu: "Co było pierwsze? Kutas czy kura?") - ten wers z "Pretty Visitors" już jest cytowany jako klasyk na miarę do bólu brytyjskich tekstów Morrissey'a czy Mike'a Skinnera.

8/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Arctic Monkeys | Arctic | Humbug

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje