Novika & Sambor "Born Again": Czuć chemię w powietrzu [RECENZJA]
Czasem jest tak, że zaczynasz z kimś współpracować i okazuje się, że moglibyście wykładać wspólnie chemię na uniwersytetach. Pierwszy wspólny album Noviki i Sambora tak właśnie brzmi.

Novika bywa zwana pierwszą damą rodzimej elektroniki. Nie da się ukryć, że jeżeli żyje w Polsce kobieta, która wyedukowała wielu słuchaczy w obszarze nowoczesnej muzyki klubowej, a jednocześnie sama ma muzycznie naprawdę wiele do zaoferowania, to ten pseudonim z pewnością powinien rzucić się w dyskusji bardzo szybko na usta.
Wiem, bo sam jestem jedną z tych osób (chociaż - w ramach ciekawostki - na moją edukację muzyczną jeszcze bardziej wpłynął Mr. Lex, będący prywatnie partnerem życiowym Noviki). Jednocześnie trudno nie zauważyć, iż na przestrzeni ostatnich lat tempo wydawnicze Kasi Nowickiej znacząco zmalało. Sambor natomiast nadal jest artystą, na którego warto mieć oko, ale nie zdobył jeszcze szerszej popularności i świetna "Umbra" z 2017 roku, z którą sam wiązałem nie lada nadzieję, niewiele w tej materii zmieniła.
To, co łączy tych artystów, to natomiast miłość do elektroniki wszelakiej, dzięki której odnaleźli się doskonale we współpracy ze sobą. Przy czym Sambor przejął głównie działkę producencką. Co z tego wyszło? Krążek, którego pierwsze skojarzenia mogą się kręcić wokół takich grup jak Moderat czy Bicep.
Doskonale słychać to w tytułowym utworze, który w synkopowanym acz klubowym rytmie, post-rockowym traktowaniu syntezatorowych teł (ależ to abstrakcyjnie musi brzmieć, jeżeli się tego nie słyszy) oraz wielowarstwowym podejściu do wokalu doskonale przypomina to, co pamiętamy z twórczości supergrupy złożonej z Apparata i Modeselektor. To zresztą stały motyw przewijający się na płycie - chociażby w zwrotkach w "Comfort Zone", który w refrenie przechodzi jednak w klimaty będące w połowie kroku do szalonego, nieokiełznanego rave'u.
"Take Me Back" to obniżenie intensywności i przejście do letniego chilloutu - nie umiem odpędzić się od skojarzeń z pewnie pamiętanym wyłącznie przeze mnie Télépopmusik. Absolutnie kocham za to te zabawy napięciem we "Fragile" - utworu na płycie, który od strony lirycznej wymaga najwięcej wrażliwości ze strony słuchacza, a w warstwie muzycznej podróżuje między ambientem, klubową pulsacją, a epickością muzyki filmowej rozgrzewaną przez wychodzące smyczki.
Możecie się zorientować po tych opisach, że Novika wróciła do śpiewania w języku angielskim, ale mamy jeden wyjątek - "Wybrzeże", które porywa klimatem bliskim Massive Attack. Trip-hopowy, elektroniczny bit pozwala sobie na moment bardziej rockowej energii, przez co brzmi niczym wyciągnięty wprost z "Mezzazine". Jednocześnie Novika swoje frazowanie ciągnie tu bardziej w stronę soulową, co jest sporym odświeżeniem.
Nie lada zaskoczeniem jest cover "All I Need" Air z kultowego albumu "Moon Safari". Tam, gdzie francuski duet kierował się w stronę delikatnych, żywych brzmień, tam Novika i Sambor proponują klubowe, elektroniczne brzmienie w żaden sposób nieuciekające od swoich elektronicznych korzeni. Nawet coś, co brzmi niczym smyczkowe pizzicato chwilę później zatapia się w przesterze i nabiera dęciakowego charakteru.
Novikę miejscami wokalnie wspiera sam Sambor, jak chociażby w "Sunbeams", "Changes" czy tytułowym "Born Again". Chciałoby się prosić o więcej takich momentów, bo jego podejście do wokali zdaje się mieć w sobie więcej z muzyki gitarowej, szczególnie z indie rocka. Przez to stanowi niezłe urozmaicenie dla bardziej trip-hopowej czy chilloutowej Noviki.
Debiut Noviki i Sambora z pewnością należy zaliczyć do udanych. To kawał świetnie zrealizowanej, różnorodnej muzyki elektronicznej na poziomie eksportowym, co jakoś niespecjalnie dziwi, biorąc pod uwagę dotychczasową twórczość duetu. Ale mam przy okazji wrażenie, że - zgodnie z życzeniem samej Noviki - ta współpraca tchnęła nowe życie w twórczość pierwszej damy polskiej muzyki elektronicznej. Wsparcie Sambora jako jedynego producenta, pozwoliło bowiem - mimo różnorodności samego materiału - na większą spójność oraz skupienie całego materiału. Chylę czoła i trzymam kciuki za kontynuację.
Novika & Sambor, "Born Again", Novika Music
9/10








