MIP (Make Impossible Possible) "Passing By": "Wiedzą, jak zaskakiwać" [RECENZJA]
MIP, czyli dawniej Made in Poland, dziś Make Impossible Possible. Czy takowym uczynieniem niemożliwego możliwym jest przeniesienie brzmienia zimnej fali i post-punku do 2025 roku bez oskarżeń o anachroniczność? Muzycy grupy udowadniają, że jak najbardziej.

Zastanawiam się trochę jak ugryźć status MIP. Niby oficjalnie "Passing By" to debiut, ale muzycy bezpośrednio nawiązują do dziedzictwa legendarnej polskiej grupy zimnofalowej, Made in Poland. Tak, tej samej, którą kojarzyć możecie z singli "Ja myślę" czy "To tylko kobieta", które - jak myślę - z dzisiejszej perspektywy musiały być ogromnym szokiem dla ówczesnych rodzimych słuchaczy. Jednakże MIP to już nie Made In Poland, a Make Impossible Possible. A to już jest zmiana ogromna.
Co więcej, trio stanowiące trzon MIP już nieco ponad dekadę temu współtworzyło skład Made In Poland i zagrało tak kilka koncertów - w składzie MIP brakuje z wcześniejszej formacji jedynie basisty, Piotra Pawłowskiego, który poświęcił się grze w The Shipyard i Formach Planet. Stąd Make Impossible Possible to Artur Hajdasz oraz towarzyszący mu Sławomir "Dżabi" Leniart i Bogusław "Bodek" Pezda pamiętani z Agressivy 69.
Niby nic w takim razie nie stało na przeszkodzie, aby "Passing By" było kontynuacją kursu obranego przez zespół przy okazji reaktywacyjnego "Future Time" w 2009. Skąd więc ta decyzja o "soft reboocie"? Cóż, Made in Poland było zawsze tworem w swoich kolejnych inkarnacjach bardzo efemerycznym. Z MIP wydaje się być już inaczej. Trafiłem na wywiad, w którym Sławomir Leniart przyznawał też, że muzycy nie narzucali sobie presji i "Passing By" powstawało zupełnie bez pośpiechu. Trudno nie brać tych słów za pewnik, skoro krążek poprzedziły dwa single, "Look Left, Look Right" i "Black Winter from the Sun", a dane było je usłyszeć już kolejno… cztery i dwa lata temu.
Do tego sami muzycy w materiałach promocyjnych podkreślają połączenie sił Made in Poland i Agressivy 69. Przy czym od razu myślę sobie, że ten wpływ polskiej legendy industrial rocka jest odczuwalny na "Passing By" nie aż tak bardzo, jak pewnie fani tej formacji by sobie życzyli. A mimo to największych różnic między Make Impossible Possible a Made in Poland dopatrywałbym się właśnie w brzmieniu. Owszem, "Passing By" nie odcina się od zimnofalowych korzeni. Wręcz przeciwnie - przytula je z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jednak jeżeli miałbym postawić muzyków najbliżej innej grupy na tej mapie, tak moim pierwszym wyborem byłoby nie "Faith" czy "Pornography" The Cure, a twórczość Killing Joke.
To ta sama wywodząca się z bezpośrednio z punku energia otulona wyrafinowaniem muzyków i "zszargana" industrialnymi wpływami. Co natomiast ważniejsze, podobnie jak brytyjska grupa, muzycy MIP traktują ramki, w które chce się ich włożyć raczej jako punkt wyjścia, a nie strefę komfortu, w której należy się wygodnie rozgościć.
Niech pierwszym przykładem będzie singlowe "Black Winter from the Sun" rozpoczynające się zanurzonymi w przesterze i pogłosie riffami, które następnie trafiają na zadymiony do reszty krajobraz przepełniony brytyjskimi kominami wystającymi ponad ubrudzone fabryki. Wcale mnie nie zdziwiło, kiedy dowiedziałem się, że materiał został stworzony w Londynie i był szeroko inspirowany doświadczeniami tam zdobytymi oraz atmosferą tego miasta.
Z innej strony skojarzenia atmosfery budowanej w utworze "Angel" z tym, co w utworze o identycznej nazwie zrobili muzycy Massive Attack wydają się dla mnie jako słuchacza wręcz zabójczo niekomfortowe - bynajmniej nie w sposób negatywny. Udział brzmień syntezatorowych jest niewątpliwie dużo większy niż w przypadku Made in Poland - to elektronika buduje wyjątkowość "Śnij", a zanurzenie całości w industrialowym sosie sprawia, że "Flow" płynie w tak doskonały sposób.
Muzycy wiedzą doskonale, jak zaskakiwać. "Jedyna" to utwór stworzony w sposób, w którym masz pewność, że będzie śmiało kroczył tropem "violatorowym", a tu niespodziewanie wchodzi w jazzowe harmonie, kojarząc się podskórnie z "Blackstar" Davida Bowie'ego. "Look Left, Look Right" po pierwszych riffach może wydawać się ordynarnie prostym post-punkowym numerem, ale cały jego smak bierze się z przywiązania do detali, tych drobnych rzeczy, które niejednokrotnie wyłaniają się z tła. A to jak potrafi się dość niespodziewanie przeobrazić w niemal post-rockowego kolosa naprawdę robi wrażenie.
Więc tak - "Passing By" to album niesamowicie wręcz dobry, wysmakowany, intrygujący i w zasadzie trudno mi wskazać jakieś słabsze punkty. Czy godnie niesie miano następcy Made in Poland i czy czekam na więcej? Jak najbardziej. I nie chcę narzucać presji, ale mam nadzieję, że te przerwy nie będą tak długie jak to było w przypadku kolejnych płyt Made In Poland.
MIP (Make Impossible Possible), "Passing By", Analog Twins
8/10








