Reklama

Miłość, seks i więcej miłości

Cee-Lo Green "The Lady Killer", Warner

"Piątek jest fajny, ale sobotni wieczór ma coś w sobie" - śpiewa na nowej płycie Cee-Lo. Znany z grupy Goodie Mob czy projektu Gnarls Barkley artysta pomoże nam odpowiednio go zaplanować.

Reklama

Pamiętacie filmy, w których w role Jamesa Bonda wcielał się młody Sean Connery? Cee-Lo Green właśnie nagrał do nich nową ścieżkę dźwiękową. No... może to niezupełnie tak, bo jego nowy album "The Lady Killer" wcale nie powstawał z myślą o ekranizacjach przygód nieustraszonego agenta brytyjskiego wywiadu. Jednak za każdym razem gdy włączam odtwarzacz i słyszę partie smyków w "Bright Lights Bigger City", albo brzmienia otwierające "Please", skądinąd bardzo udaną kolaborację z Selah Sue, to mam przed oczami czołówki kolejnych "Bondów". Koniecznie tych z cieniami roznegliżowanych dziewcząt leniwie wyginających się do rytmu.

Kinowych skojarzeń jest jeszcze więcej, choć wychodzą już poza Wyspy. Na myśl przychodzi "Shaft", który okazuje się zresztą o wiele bardziej na miejscu. W końcu Green, czarnoskóry artysta z Atlanty, mocno czerpie, a wręcz wraca do czasów, kiedy to na topie byli twórcy tacy jak Isaac Hayes. Tłusty funk i esencjonalny soul królowały wówczas na parkietach, a czarnoskórzy panowie z bujnym afro na głowach kołysali biodrami wywołując dreszcze u dziewcząt. "The Lady Kiler" przywołuje ową przesyconą seksem atmosferę. Udaje mu się doskonale za sprawą lekko chropawych wokali i przytłumionych, przywodzących na myśl dźwięki czarnych płyt, podkładów.

Już singlowe, bezczelne "Fuck You" prezentuje wszystkie atuty tego wydawnictwa . Wiadomo, że królować muszą stylowe brzmienia i błyskotliwe teksty, koniecznie z podtekstem. Przez cały czas są tak pełne uwielbienia dla płci przeciwnej, że aż nie sposób się nie uśmiechnąć. Można w tańcu, choć tytułowy Zabójca Kobiet bardziej niż do szaleństw na parkiecie zachęca do przytulania i powolnego zmierzania w stronę łóżka. Sprzyjają temu takie piosenki jak "I Want You", czy utrzymane w konwencji nagrań Ala Greena "Old Fashoned".

Płyta świetnie się zaczyna, odpowiednio rozwija i imponująco kończy, gdyż "The Lady Killer Theme" to jak Dungeon Family wybierające się na hardrockowy koncert. Dostajemy coś więcej, niż kolejną powtórkę z Motown przyjemność w czystej postaci.

7/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cee Lo Green | The Lady | Cee Lo Green | recenzja | płyta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje