Wchodzenie w dorosłość z głową pełną gniewu nie jest niczym nadzwyczajnym, to w końcu wtedy na własnej skórze przekonujemy się, jak naprawdę działa ten świat i nigdy nie jest to radosne odkrycie. Zawartość materiału Dystopii, zrównującego w tytule ludzi i odpady, przewrotnie wydaje się więc naturalną reakcją świeżo upieczonych płatników podatków na bałagan, jaki pozostawiły im poprzednie pokolenia. Kiedy jednak podobne słowa z identyczną zapalczywością wykrzykuje się po czterdziestce, trudniej machnąć na nie ręką i skwitować jako "fazę buntu". Ze światem naprawdę coś jest nie tak, o czym Jad na trzecim albumie dosadnie przypomina.
"Zmęczony czekaniem na coś, co nie nadejdzie" (z "Na kolanach"), "Pustka w nocy, pustka w dzień - całe życie jeden sen" ("Pustka"), "Jesteś niepotrzebny" ("Niepotrzebny"), "Nie obchodzi nas, czy pozostawimy coś po sobie" i Jesteśmy słabi, nie chce nam się żyć" ("Próżnia") - to kilka najlepiej obrazujących treść tego wydawnictwa wersów. Krzysztof Paciorek każdy wyrzuca z siebie w podobny sposób, rytmicznie cedząc pojedyncze zdania albo nawet słowa, zamiast układać je we wpadające w ucho melodie.
Taki rodzaj artykulacji na jego najbliższego partnera w zespole faworyzuje perkusistę Radosława Sternickiego, który często dodatkowo akcentuje początki linijek uderzeniem w crash. Wysunięcie wokalno-perkusyjnego duetu na front sprawdza się przede wszystkim w warunkach koncertowych, bo taka forma udźwiękowiania tekstu i wzmacniania sylab beatem zachęca do wspólnego skandowania, a mimo jednoznacznie negatywnej diagnozy stanu ludzkości na "Odwecie", niewątpliwie jest to muzyka społeczna. Wszyscy przecież jedziemy na jednym wózku w kierunku samozagłady, a nawet - czy się to nam podoba, czy nie - pomogliśmy go rozpędzić.
Jak zazwyczaj w hardcore punku, jesteśmy tutaj jacyś "my" i są jacyś "oni". Najdobitniej świadczy o tym "Ubój rytualny", gdzie fragment: "Znowu rodzi się bestia, nie chcecie pamiętać" wydaje się wytykać moralne wykolejenie każdemu, kto przymyka oczy na prawicowy ekstremizm od kilku lat skutecznie normalizujący przemoc, mimo że przyszłych rezultatów nie trzeba domniemać - wystarczy o nich poczytać w podręcznikach od historii.
Kto jednak czeka na pokrzepiający okrzyk albo wezwanie do stawiania oporu na wzór: "Obudź się, milcząca większości!" T.S.O.L. albo "Będziemy walczyć z ograniczonymi umysłami" 7 Seconds, ten będzie musiał rozluźnić pięści i odłożyć sztandar. Jad wydaje się reprezentować zmęczonych weteranów ulicznych protestów, rozczarowanych nieskutecznością tych krótkich zrywów, decydujących się na ograniczenie kontaktów z poddawanym coraz silniejszej degrengoladzie społeczeństwem. Mniej jest na "Odwecie" o pretensjach do świata, więcej o tym, że próbowaliśmy, nie udało się, a teraz jesteśmy wyczerpani. Nawet jeżeli wbrew warstwie instrumentalnej, bo ta zadyszki bynajmniej nie dostaje.
Dość ścisłe gatunkowe dookreślenie i czas trwania utworów poniżej dwóch minut (poza jednym wyjątkiem) to jasny sygnał, jaka mniej więcej jest zawartość tego materiału. Niespodzianek faktycznie nie ma, ale monotonii również. Najwięcej zmiennych da się wyłapać w sferze dynamicznej, na przykład kiedy w końcówce "Na kolanach" zespół gwałtownie zwalnia i stawia na zwiększenie ciężaru albo odwrotnie, kiedy od początku rozpędza machinę w "Bez znaczenia", ale pozwala na moment złapać oddech, mniej więcej w połowie wysuwając na front gitarowe sprzężenie.
Trudno byłoby wskazać na jeden wyróżniający się utwór, choć groove z refrenu "Obrazy" zostaje w głowie najdłużej, podobnie przełamanie nastroju po sześćdziesięciu sekundach, a nawet tak drobny smaczek, jak krótka, gorączkowa partia gitarowa na samym początku. Może nikt już nie dorzuca do tego ogniska drewna, ale płomień nadal jest wysoki.
"Bezpieczeństwo w samotności, izolacja dla wolności, dysocjacja jak zbawienie - jedno wielkie zniechęcenie" - pierwsza zwrotka "Zawsze będziesz szedł sam" najlepiej obrazuje aktualne przesłanie zespołu. Tytuł zdaje się odnosić do "You'll Never Walk Alone", piosenki z musicalu "Carousel" z 1945 roku, podnoszącej na duchu zapewnieniem, że wszystko będzie dobrze, póki mamy u boku najbliższych. Największej popularności doczekała blisko dwie dekady później po drugiej stronie Atlantyku, gdy swoją wersję nagrał Gerry and the Pacemakers, a ta nie tylko podbiła listy przebojów, lecz stała się również hymnem kibiców Liverpoolu F.C. Z czasem podobną funkcję zaczęła pełnić wśród fanów hamburskiego FC St. Pauli - więcej niż klubu sportowego, raczej stylu życia zbieżnego z punkowymi ideałami. The Adicts, Dropkick Murphys czy Die Toten Hosen zarejestrowały swoje wersje i nie będzie przesadą uznanie, że w tym środowisku jest to utwór o istotnym znaczeniu. Kiedy więc Paciorek podważa to wspólnotowe hasło i zapowiada swoiste przewartościowanie, waga tych słów wydaje się szczególna, choć nie można ich traktować w stu procentach dosłownie.
Po co w takim razie to wszystko, skoro jest tylko źle i nie ma perspektyw na poprawę? Po co Jadowi płyty i trasy koncertowe po Stanach Zjednoczonych i Europie, występy razem z Full of Hell, The Body, Touché Amoré albo Dezerterem? Wydają się istnieć co najmniej dwa powody. Pierwszy to walka wyłącznie we własnym imieniu i we własnej codzienności. Bez spektakularnych zrywów. Silna potrzeba zachowania ukochanego stylu życia, nawet jeżeli już nie w pełnym wymiarze, tylko w wystarczającym, by nie oszaleć.
Drugi to nieoczywiste pokrzepienie, jakie słuchacze i słuchaczki mogą odnaleźć nie w słowach pociechy, w które i tak - po wszystkim, przez co przez minione pięć lat przeszliśmy - nikt by nie uwierzył, a w ponazywaniu tego, co obserwujemy. Czasami wystarczy po prostu świadomość, że inni mają podobnie, zuniwersalizowanie spostrzeżeń i dookreślenie, co nas właściwie tak bardzo wkurza, by poczuć się lepiej, a że Paciorek społeczne nastroje doskonale wyczuwa, to "Odwet" świetnie się sprawdza jako wentyl bezpieczeństwa. Niby nic nowego, ale niewiele się też zmieniło w autodestrukcyjnych zapędach człowieka, więc przeciwwaga niezmiennie pozostaje potrzebna.
Jad "Odwet", wydanie własne
7/10









![Audioriver 2026: stopy już bolą, ale same rwą się do tańca [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N1DOA2WISFTTP-C401.webp)

