Reklama

Gural nie porwał

donGURALesko i Matheo "Inwazja Porywaczy Ciał", Szpadyzor

"Taki kop ma niewielu, doprawdy paru, w sumie chyba nikt przyjacielu" - przechwala się donGURALesko i właściwie ma rację. Tylko dobry kop to nie wszystko. Nawet w hip-hopie.

Reklama

Na ringu zwanym polskim hip-hopem Poznaniak walczy w wadze superciężkiej. Decyduje o tym wiele czynników - mocny głos, pewność siebie, błyskotliwy umysł, generujący pełnokrwiste linijki, ogromny zasób porównań. Jako że wakacyjny czas okazał się dla sympatyków rapu sezonem zupełnie ogórkowym, Gural powinien ich swoją "Inwazją porywaczy ciał" znokautować.

Problem w tym, że za często zdarza mu się nagrywać ten sam numer. Niby w porządku, bo tak to już jest w hip-hopie, że strofowanie słabych zawodników i wynoszenie na piedestał własnych zalet nie musi nudzić. Ale - choć podkłady są więcej niż dobre, a Gural po trzech solówkach nadal składa wersy w stylu "Czego nie dotknę zamienia się w złoto jak Midas / co ty w ogóle możesz im dać i mi dać, bez dupy, kurwa, cię nie widać, jak widać" - płyta miejscami przynudza. Nie pomagają wizyty złożone przez m.in. Tedego, Pezeta, Waldemara Kasty, Grubsona. Czyli coś jednak nie gra.

"To co ty nazywasz flow ja mogę zmieniać" - rapował kiedyś wspomniany Tede. Wielkopolskiemu weteranowi wyraźnie brakuje nowych sposobów na ugryzienie beatu. Odczuwalny jest też deficyt myślowej dyscypliny. Co z tego, że taki "Dziadzia", szyderczo doprawiony odrobiną Dody, oparty jest na fajnym pomyśle, skoro i tak zmienia się w tradycyjne "ja to, wy tamto". Niestety, większość numerów cierpi na tę samą przypadłość.

Słucha się tych utworów nieźle, ale nie powalają. Amerykańskiej bardzo, syntetycznej produkcji Matheo na zdrowie wyszły mniej typowe rozwiązania - świetnie wypadają gitary w tle, a etniczne motywy na pierwszym planie dobrze komponują się z gryzącym basem i dudniącą perkusją. Autor dobrze wyważył proporcje między melodią, a agresywnym plastikiem. Ale gospodarz płyty powinien zrozumieć, że warto czasem wyciszyć emocje. Jedna celna fanga znienacka może podobać się bardziej, niż nieustanny natłok uderzeń, a ostre, pyskate kawałki przeciąć można refleksją czy opowiedzianą historią.

Jako, że "Inwazja porywaczy ciał" to (normalnie dostępny w sklepach) mixtape, wprawka przed właściwym atakiem, z narzekaniem warto się wstrzymać. Raper zresztą podsumowuje krytykantów krótko: "Wszyscy krzyczą 'super', gdy puszczam rymy w eter, a ty masz tylko swój komputer i swój sweter". Ja tam póki co nie zamierzam ani krzyczeć, ani zakładać swetra.

6/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: porwana | porwanie | porwane | inwazja | Nie | DonGURALesko | Inwazja Porywaczy Ciał

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje