Płytę Eryk rozpoczyna "INTREM" i słowami Kuby Wojewódzkiego, który chaotyczność i niespójność poprzedniego "V24" obraca w atut nowego materiału. Warto w tym miejscu się zatrzymać i jasno podkreślić, że "FAMILY BRAND" jest znacznie bardziej poukładany, co świadczy o dojrzałości artysty. Tutaj spójność idzie w parze z pomysłem i próbą ustabilizowania swojej pozycji w polskim rapie - pozycji, która od zawsze była mocno podważana.
Przez wielu twórczość Eryka Moczko nadal utożsamiana jest głównie z działalnością influencerską i kolektywem DRE$$CODE. Jestem jednak pewien, że tak jak Miü (również wywodzący się z DRE$$CODE) swoimi ostatnimi działaniami - chociażby wspólnym numerem z Zalią "dopóki się nie znüdzisz" - zdołał zrzucić łatkę influencera-rapera, tak samo uda się to Erykowi, który przecież rapował, zanim zaczął być twórcą internetowym.
Wracając jednak do samego "FAMILY BRAND" - warto docenić, że to niewątpliwie najbardziej osobisty krążek Eryka Moczko. I choć ma słabsze momenty (jak chociażby mocno klubowe "K<3"), w ogólnym rozrachunku wypada bardzo solidnie. Zamykające album "TORBA" czy "OCEAN" to przykłady dojrzałości, o której tyle mówi się w kontekście tej płyty. Treść płyty trzeba więc docenić, bo choć "hitów" w klasycznym rozumieniu jest mniej, progres względem "V24" okazuje się przeogromny.
Mocną stroną wydawnictwa są również zaproszeni goście. Choć pojawia się ich naprawdę wielu, każdy wnosi coś wartościowego, nie przyćmiewając przy tym samego Eryka. Dobrym przykładem jest "DESIGNER" z gościnnym udziałem Żabsona i wspomnianego Miü. Sam numer znakomicie wpasowałby się w klimaty "HOLLYWOOD SMILE", a mimo to nie odstaje od reszty kawałków na "FAMILY BRAND". Wnosi sporo świeżości - zresztą tak samo jak kuqe 2115 w "PANCERZU" czy Kizo w "DON'T BE DUMB". Goście zostali doskonale dobrani do konkretnych utworów i należą się za to naprawdę brawa, bo pogodzić tyle muzycznych osobowości na jednym krążku, też trzeba umieć.
Choć "FAMILY BRAND" nie będzie przełomowym albumem dla całego polskiego rapu, bez dwóch zdań okaże się przełomem dla samego Eryka Moczko. Ciężko mi sobie wyobrazić, by ktokolwiek nadal chciał podważać jego osobę jako rapera. Ciekaw jestem natomiast, w którym kierunku sam Eryk pójdzie dalej - wydaje mi się, że doszedł do momentu, w którym będzie musiał poszukać nowych brzmień i odświeżyć formułę, by na dłuższą metę nie stać się przewidywalnym.
8/10










